° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
° części - giełda samochodowa ° poznań drukarnia ° antykwariat Warszawa - numizmatyka °

Gdy dorosnę to będę...

Fubi: / Dzieci - dyskusja 2010 / Gdy dorosnę to będę...
Autor Wiadomość
Vicky S.

Posted: 28 Sty 2010 14:04:33





Mój 6,5 letni Alek mówił dawniej i całkiem niedawno ;) że będzie kelnerem
i kucharzem* ;) Ma to chyba po moich akcjach keidy "zaciągam" go do
kuchni do pomocy, a potem proszę o rozniesienie na stół zastawy, sztućców
i sporej części jedzenia. Sprawdzaliśmy w Wigilię ostatnio ;) Przy
rodzinnych obiadach także testujemy :)

* kelnerem, bo dostaje się napiwki, kucharzem, bo lubi w kuchni urzędować
ze mną

Mój Maciek się na kucharza szykuje. Sam mówi że będzie kucharzem, przepasa
się ścierką kuchenną w pas i twierdzi że jest kucharz, zakłada rękawice
kuchenne i w nich paraduje. No i ogólnie to taki kucharzowy własnie jest.
Co bym nie robiła w kuchni, to przysuwa sobie krzesło do blatu i
uczestniczy w gotowaniu. Tzn, 100 pytań do, a co robisz, a co to jest, a
dlaczego to kroisz, a co mieszasz, a mogę spróbować, a mogę polizać, a
mogę powąchać itd itd. Przy czym próbuje wszystkiego. Jak widzi że ktoś
coś je, to też to zje, mimo że pierwszy raz widzi na oczy. Jak robię
sałatkę jarzynową to mi podkrada wszystkie składniki w fazie roboczej.


Mój podobnie jeśli chodzi o podkradanie składników i miliony pytań - sałatka
w fazie składników jest rewelacyjna, ale po połączeniu (samodzielnym) już
zdecydowanie nie jest dobra. Choć powoli wyrasta z tego.

Pozdrawiam,
Vicky S.




Szpilka

Posted: 28 Sty 2010 14:40:15






Mój 6,5 letni Alek mówił dawniej i całkiem niedawno ;) że będzie
kelnerem i kucharzem* ;) Ma to chyba po moich akcjach keidy "zaciągam"
go do kuchni do pomocy, a potem proszę o rozniesienie na stół zastawy,
sztućców i sporej części jedzenia. Sprawdzaliśmy w Wigilię ostatnio ;)
Przy rodzinnych obiadach także testujemy :)

* kelnerem, bo dostaje się napiwki, kucharzem, bo lubi w kuchni
urzędować ze mną

Mój Maciek się na kucharza szykuje. Sam mówi że będzie kucharzem,
przepasa się ścierką kuchenną w pas i twierdzi że jest kucharz, zakłada
rękawice kuchenne i w nich paraduje. No i ogólnie to taki kucharzowy
własnie jest. Co bym nie robiła w kuchni, to przysuwa sobie krzesło do
blatu i uczestniczy w gotowaniu. Tzn, 100 pytań do, a co robisz, a co to
jest, a dlaczego to kroisz, a co mieszasz, a mogę spróbować, a mogę
polizać, a mogę powąchać itd itd. Przy czym próbuje wszystkiego. Jak
widzi że ktoś coś je, to też to zje, mimo że pierwszy raz widzi na oczy.
Jak robię sałatkę jarzynową to mi podkrada wszystkie składniki w fazie
roboczej.


Mój podobnie jeśli chodzi o podkradanie składników i miliony pytań -
sałatka w fazie składników jest rewelacyjna, ale po połączeniu
(samodzielnym) już zdecydowanie nie jest dobra. Choć powoli wyrasta z
tego.

Produkty osobno są pyszne, produkty zmieszane ze soba są pyszne, i to
wszystko doprawione i wersja ostateczna też jest pyszna. Dla mojego dziecka
wszystko jest pyszne ;-)

Sylwia





chomik

Posted: 28 Sty 2010 14:58:27




Czy Wasze dzieciaki maja już swoje wymarzone zawody? Mówią kim chcą być jak
dorosną?

Cytuje
Jak już tata będzie stary to ja przejme jego firme i bede sie bawil
komputerami tak jak on. :-))




Maciek

Posted: 28 Sty 2010 21:28:09



Stara - takie coś jak Paris Hilton
Hu hu - wysoko postawiona poprzeczka, zwłaszcza dla przyszłych

spadkodawców :-



gdaMa

Posted: 29 Sty 2010 07:54:52



*Stalker*! Zawsze tak wrzeszczysz żeby cię za granicą było słychać (C
Pippi):

I może żeby nie ksiądz, albo zakonnica, bo życia szkoda i wnuki jakieś
by się przydały...

Jak pójdą w ślady dziadka i ojca to najpierw będą szukać swojego miejsca
przy Bogu... (dziadek 4 lata w seminarium, tatuś został "przekierunkowany"
jeszcze przed wstąpieniem do zakonu chociaż wcześniej plany takie miał...).

Młoda zresztą ma możliwość przyglądania się życiu zakonnemu z bliska -
chodzi do przedszkola Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego A
Paulo we Łbiskach.

Jeżeli taka będzie ich decyzja to ja nie mogę zrobić nic innego jak się z
nią pogodzić. A wnuki i utrzymanie rodu... To sobie "zaadoptuję" jakąś młodą
rodzinkę ;)




złośliwa

Posted: 29 Sty 2010 10:27:33




"złośliwa"
| kiedyś mówiła że będzie pracować tam gdzie ja - uhhh to se córka
| pasjonujące
| zajęcie wybrała ;)
|
| Tzn? :-)
|
z wykształcenia historyk z zawodu - bibliotekarz ;)
Po prostu sama pasja i ruch :D


|Tylko raczej jakie cechy mają
| dzieciaki, co by pomogły w konkretnym zawodzie/stanowisku.
|
Generalnie po wczorajszym pomaganiu w projekcie z angielskiego stwierdziłam
że moje dziecko jak nic jest Hitlerem w spódnicy - idealnie nadaję się na
polityka. Opierdzielała te koleżanki z góry na dół, a to nie takie meble a
to nie tam przyklejone a to nic nie robią i się opierdzielają aleeeee ....
jak już widziała że się jej "służba" rozprasza to i zmotywować umiała "nie
Marta, nie możesz tak zrobić ponieważ wiem że stać Cię na więcej i że jak
się postarasz to zrobisz to o wiele ładniej" - szczene zbierałam z podłogi
:)




Xena

Posted: 30 Sty 2010 08:09:39




. Cechy Młodego, jakie wykazuje w codziennym życiu, mocno
upodabniają go do Anioła. Nie Gabriela. Nie Michała. Ale Stanisława
Anioła.
Qra

Kto to Stanisław Anioł? Bo Mieczysław Anioł to wiem, ale Stanisław?

pozdrawiam Tatiana



Marchewka

Posted: 30 Sty 2010 08:21:16




. Cechy Młodego, jakie wykazuje w codziennym życiu, mocno
upodabniają go do Anioła. Nie Gabriela. Nie Michała. Ale Stanisława
Anioła.
Qra

Kto to Stanisław Anioł? Bo Mieczysław Anioł to wiem, ale Stanisław?

Alternatywy 4.
I.




Xena

Posted: 30 Sty 2010 08:27:58




. Cechy Młodego, jakie wykazuje w codziennym życiu, mocno
upodabniają go do Anioła. Nie Gabriela. Nie Michała. Ale Stanisława
Anioła.
Qra

Kto to Stanisław Anioł? Bo Mieczysław Anioł to wiem, ale Stanisław?

Alternatywy 4.
I.

Toż właśnie stamtąd Mieczysław Anioł.

pozdrawiam Tatiana



Xena

Posted: 30 Sty 2010 08:31:37




. Cechy Młodego, jakie wykazuje w codziennym życiu, mocno
upodabniają go do Anioła. Nie Gabriela. Nie Michała. Ale Stanisława
Anioła.
Qra

Kto to Stanisław Anioł? Bo Mieczysław Anioł to wiem, ale Stanisław?

Alternatywy 4.
I.

Toż właśnie stamtąd Mieczysław Anioł.

Dooobra, sprawdziłam, to była Mieczysława Anioł a on Stanisłąw. Kajam się
spod stołu ;)


pozdrawiam Tatiana



XL

Posted: 31 Sty 2010 18:14:11




Młodego - niech będzie, kim sobie zechce
Stara - analogicznie jak Młody tyle że jakieś pińcet kilometrów od domu
rodzinnego.

No i tak to jest, jak się w pore klapa w dupę nie daje:
http://www.kozaczek.pl/img/zen/zen106.jpg





Qrczak

Posted: 31 Sty 2010 20:15:15





Młodego - niech będzie, kim sobie zechce
Stara - analogicznie jak Młody tyle że jakieś pińcet kilometrów od domu
rodzinnego.

No i tak to jest, jak się w pore klapa w dupę nie daje:
http://www.kozaczek.pl/img/zen/zen106.jpg


Ale w czym problem?

Qra





Qrczak

Posted: 31 Sty 2010 20:16:17




*Stalker*! Zawsze tak wrzeszczysz żeby cię za granicą było słychać (C
Pippi):

I może żeby nie ksiądz, albo zakonnica, bo życia szkoda i wnuki jakieś
by się przydały...

Jak pójdą w ślady dziadka i ojca to najpierw będą szukać swojego miejsca
przy Bogu... (dziadek 4 lata w seminarium, tatuś został "przekierunkowany"
jeszcze przed wstąpieniem do zakonu chociaż wcześniej plany takie
miał...).

Młoda zresztą ma możliwość przyglądania się życiu zakonnemu z bliska -
chodzi do przedszkola Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego A
Paulo we Łbiskach.

Jeżeli taka będzie ich decyzja to ja nie mogę zrobić nic innego jak się z
nią pogodzić. A wnuki i utrzymanie rodu... To sobie "zaadoptuję" jakąś
młodą rodzinkę ;)


Najlepiej z Kenii. Stamtąd pochodzą najlepsze blondynki.

Qra, zdechnięta ale uśmiechnięta





Qrczak

Posted: 31 Sty 2010 20:20:58





Czy Wasze dzieciaki maja już swoje wymarzone zawody? Mówią kim chcą być
jak

dorosną?


najpierw kelnerka, potem lodziarka,

Rozmowa kwalifikacyjna. Kandydatka do pracy w cukierni: "Chociaż dotychczas
nie robiłam lodów, chętnie rozwinę tę swoją umiejętność".

Qra, fakt tak zwany autentyczny





Marchewka

Posted: 31 Sty 2010 20:23:11




Młodego - niech będzie, kim sobie zechce
Stara - analogicznie jak Młody tyle że jakieś pińcet kilometrów od domu
rodzinnego.

No i tak to jest, jak się w pore klapa w dupę nie daje:
http://www.kozaczek.pl/img/zen/zen106.jpg

W taka dupcie, to nawet jaj bym klapa dala.
I.




Marchewka

Posted: 31 Sty 2010 20:24:19




*Stalker*! Zawsze tak wrzeszczysz żeby cię za granicą było słychać (C
Pippi):

I może żeby nie ksiądz, albo zakonnica, bo życia szkoda i wnuki jakieś
by się przydały...

Jak pójdą w ślady dziadka i ojca to najpierw będą szukać swojego miejsca
przy Bogu... (dziadek 4 lata w seminarium, tatuś został
"przekierunkowany"
jeszcze przed wstąpieniem do zakonu chociaż wcześniej plany takie
miał...).

Młoda zresztą ma możliwość przyglądania się życiu zakonnemu z bliska -
chodzi do przedszkola Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego A
Paulo we Łbiskach.

Jeżeli taka będzie ich decyzja to ja nie mogę zrobić nic innego jak się z
nią pogodzić. A wnuki i utrzymanie rodu... To sobie "zaadoptuję" jakąś
młodą rodzinkę ;)


Najlepiej z Kenii. Stamtąd pochodzą najlepsze blondynki.

Qra, zdechnięta ale uśmiechnięta

I uzalezniona.
I.




Qrczak

Posted: 31 Sty 2010 20:30:12





*Stalker*! Zawsze tak wrzeszczysz żeby cię za granicą było słychać (C
Pippi):

I może żeby nie ksiądz, albo zakonnica, bo życia szkoda i wnuki jakieś
by się przydały...

Jak pójdą w ślady dziadka i ojca to najpierw będą szukać swojego miejsca
przy Bogu... (dziadek 4 lata w seminarium, tatuś został
"przekierunkowany"
jeszcze przed wstąpieniem do zakonu chociaż wcześniej plany takie
miał...).

Młoda zresztą ma możliwość przyglądania się życiu zakonnemu z bliska -
chodzi do przedszkola Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego A
Paulo we Łbiskach.

Jeżeli taka będzie ich decyzja to ja nie mogę zrobić nic innego jak
się z nią pogodzić. A wnuki i utrzymanie rodu... To sobie
"zaadoptuję" jakąś młodą rodzinkę ;)


Najlepiej z Kenii. Stamtąd pochodzą najlepsze blondynki.

Qra, zdechnięta ale uśmiechnięta

I uzalezniona.
I.

Od blond Murzynków? Ofkors.

Qra, i od useneta... ale gdzieś trzeba odreagować





XL

Posted: 31 Sty 2010 21:47:34






Młodego - niech będzie, kim sobie zechce
Stara - analogicznie jak Młody tyle że jakieś pińcet kilometrów od domu
rodzinnego.

No i tak to jest, jak się w pore klapa w dupę nie daje:
http://www.kozaczek.pl/img/zen/zen106.jpg


Ale w czym problem?



W "zechceniu" i w "pińciuset kilometrtach". Że to nie jest chyba tak do
końca dowolne, bo przecież masz chyba jakiś korygujący wpływ na decyzje
swoich dzieci...



XL

Posted: 31 Sty 2010 21:48:23





Młodego - niech będzie, kim sobie zechce
Stara - analogicznie jak Młody tyle że jakieś pińcet kilometrów od domu
rodzinnego.

No i tak to jest, jak się w pore klapa w dupę nie daje:
http://www.kozaczek.pl/img/zen/zen106.jpg

W taka dupcie, to nawet jaj bym klapa dala.
I.

No, w taką to zwłaszcza należałoby.



krys

Posted: 30 Sty 2010 09:40:16




- Kochanie, ale to kosztuje dużo pieniędzy - jako jeden z argumentów
małżonka ma podaje
- No to koniec siedzenia w domu i po feriach do pracy - tyleż
rezolutnie, co bezczelnie dziecię ripostowało...

Dobre;-)
Moje starsze w podobnym stylu lata temu, przy okazji jakiejś dyskusji
trójstronnej, kiedy okazało się, że mama z lekka poddaje w wątpliwość coś
tam , wypaliło: "Mamo, idź do kuchni, tam jest Twoje miejsce":-)
J.




XL

Posted: 3 Lut 2010 17:15:52





Jak zwykle opisujesz ekstrema. Nic rzeczywistego

Mylisz się - na każdym kroku spotykane zjawisko.

Z pewnoscia "na kazdym _Twoim_ kroku". Mi jakos trudno zaobserwowac te
zjawiska, ktore opisujesz/linkujesz.

No widzisz, nie wszyscy potrafią uważnie patrzeć na świat.
To kwestia wrażliwości (czyli tu: zdolności rejestracji najdrobniejszych
sygnałów) i umiejętności konstruktywnej obserwacji. Nie biernego gapienia
się, ani przeciwnie, unikania przykrych dla oczek widoczków.



A i to, które konkretnie
opisąłam - wzięte z najbliższego otoczenia, wręcz moje studium.

Wspolczuje. Choc nie do konca rozumiem, co znaczy "moje stadium".

Studium. Obserwacyjne. Ponieważ obserwuję wychowanie i zachowanie tego
faceta od jego dzieciństwa i przewidziałam efekty jota w jotę.

Ale
chyba wole nie wiedziec...

Wystarczy czytać po polsku.



i nic ciekawego.
I.

A co, mam opisywać szarzyznę średniaczą?

No, wlasne zycie nie byloby ciekawsze?
I.

Opisuję często. Ale symboliczna TY nazywasz je bajkami :-)



Marchewka

Posted: 4 Lut 2010 13:01:28




Jak zwykle opisujesz ekstrema. Nic rzeczywistego
Mylisz się - na każdym kroku spotykane zjawisko.
Z pewnoscia "na kazdym _Twoim_ kroku". Mi jakos trudno zaobserwowac te
zjawiska, ktore opisujesz/linkujesz.

No widzisz, nie wszyscy potrafią uważnie patrzeć na świat.
To kwestia wrażliwości (czyli tu: zdolności rejestracji najdrobniejszych
sygnałów) i umiejętności konstruktywnej obserwacji. Nie biernego gapienia
się, ani przeciwnie, unikania przykrych dla oczek widoczków.

Mega LOL!

No, wlasne zycie nie byloby ciekawsze?
I.

Opisuję często. Ale symboliczna TY nazywasz je bajkami :-)

"Symboliczna JA"? Co Ty bredzisz?
I kiedy Twoje opowiesci o swoim zyciu nazywalam "bajkami"? Cos Ci sie
niezlne pomerdalo.
I.




dorota bugla

Posted: 4 Lut 2010 19:07:01




Czy Wasze dzieciaki maja już swoje wymarzone zawody? Mówią kim chcą być jak
dorosną?

Żółw się jeszcze nie wypowiada w temacie :) a Maciej chce zostać aktorem,
konkretnie mistrzem kung-fu ;) (tak, tak kung-fu panda była na etapie) oraz
strażakiem, a raczej chce mieć na własność wóz strażacki.
A ja to mam nadzieję, że tym aktorem nie zostanie jednak, strażakiem proszę
bardzo ;)




Qrczak

Posted: 4 Lut 2010 19:13:19




nadrabiam zaległości i niniejszym zgłaszam protest pełen oburzenia, ze
nikt
mnie nie poinformował o spotkaniu!!! Qra maila masz, Agnieszka na fb trza
było mnie łapać. foch!

Pseplasam. Nie było Cię długoooo, uznałam, że zajętaś bardzoooo.

Qra







XL

Posted: 4 Lut 2010 19:27:55





Jak zwykle opisujesz ekstrema. Nic rzeczywistego
Mylisz się - na każdym kroku spotykane zjawisko.
Z pewnoscia "na kazdym _Twoim_ kroku". Mi jakos trudno zaobserwowac te
zjawiska, ktore opisujesz/linkujesz.

No widzisz, nie wszyscy potrafią uważnie patrzeć na świat.
To kwestia wrażliwości (czyli tu: zdolności rejestracji najdrobniejszych
sygnałów) i umiejętności konstruktywnej obserwacji. Nie biernego gapienia
się, ani przeciwnie, unikania przykrych dla oczek widoczków.

Mega LOL!

Dzięki :-)


No, wlasne zycie nie byloby ciekawsze?
I.

Opisuję często. Ale symboliczna TY nazywasz je bajkami :-)

"Symboliczna JA"? Co Ty bredzisz?

Symboliczna Ty to wszystkie osoby, którym opis mojego życia nie wydaje się
prawdopodobny.


I kiedy Twoje opowiesci o swoim zyciu nazywalam "bajkami"? Cos Ci sie
niezlne pomerdalo.

Nie traktuj aż tak dosłownie tych "bajek" - wyjaśnione powyżej.





dorota bugla

Posted: 4 Lut 2010 19:50:33



Pseplasam. Nie było Cię długoooo, uznałam, że zajętaś bardzoooo.

A bo, ja to głównie czytam, a ostatnio miałam przestój, jako że wicherek
się zbuntował a na stacjonarnym nie mam dialoga z archiwum, a via gógle to
ja nic nie rozumiem :)




Qrczak

Posted: 4 Lut 2010 21:03:06




Pseplasam. Nie było Cię długoooo, uznałam, że zajętaś bardzoooo.

A bo, ja to głównie czytam, a ostatnio miałam przestój, jako że wicherek
się zbuntował a na stacjonarnym nie mam dialoga z archiwum, a via gógle to
ja nic nie rozumiem :)

Odbijemy to sobie następną razą. Obiecuję.

Qra





Marchewka

Posted: 5 Lut 2010 08:17:38




Opisuję często. Ale symboliczna TY nazywasz je bajkami :-)
"Symboliczna JA"? Co Ty bredzisz?

Symboliczna Ty to wszystkie osoby, którym opis mojego życia nie wydaje się
prawdopodobny.

Jak autorka, taka definicja...

I kiedy Twoje opowiesci o swoim zyciu nazywalam "bajkami"? Cos Ci sie
niezlne pomerdalo.

Nie traktuj aż tak dosłownie tych "bajek" - wyjaśnione powyżej.

A gdzie wyczytalas, ze "traktuje je az tak powaznie"? Rozne tworza
ludziska konfabulacje.
I.




XL

Posted: 6 Lut 2010 12:55:50





Opisuję często. Ale symboliczna TY nazywasz je bajkami :-)
"Symboliczna JA"? Co Ty bredzisz?

Symboliczna Ty to wszystkie osoby, którym opis mojego życia nie wydaje się
prawdopodobny.

Jak autorka, taka definicja...

Myślę, że bardzo dobra.


I kiedy Twoje opowiesci o swoim zyciu nazywalam "bajkami"? Cos Ci sie
niezlne pomerdalo.

Nie traktuj aż tak dosłownie tych "bajek" - wyjaśnione powyżej.

A gdzie wyczytalas, ze "traktuje je az tak powaznie"?

"Dosłownie", nie "poważnie".

Rozne tworza
ludziska konfabulacje.

Ty nie konfabulujesz, nie wierząc. Smutne.



XL

Posted: 8 Lut 2010 23:02:22




Jakieś wydajne ogniwa słoneczne, albo tani sposób na odsalanie wody,
albo coś takiego wynalazły :-)

Byle nie samochód na wodę, bo to już jest i się nadarmo narobią ;-)




Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Online: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 67 [9 Mar 2010 22:14:36]
Odwiedzający - 67 / + - 0

Czas ładowania strony (sek.): 0.557
miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności }{ forum ° gps° opisy gg ° kuchnia ° monety°
sport° bez przesady


  • Jaki motocykl na dojazdy do pracy 18 km?
  • ale jest bardzo elastyczny dzięki elektrycznie sterowanemu rozrzadowi (zawór wydechowy w postaci wałka, sterowany serwomechanizmem za pomocą komputera) A możesz coś o tym więcej napisać? ...
    wiecej
  • ISLE OF MAN TT JEDZIE KTOŚ W TYM ROKU
  • co do promu z heysham na IOM to 2 dni temu rzucili nowe promy, ale zostaly w ciagu 24h wykupione i teraz sa juz tylko polaczenia nocne, albo takie, ktore ciezko zgrac tak, aby byc na wszystkich wyscigach. Są też promy z Liverpoolu. Ale ja nie o tym....
    wiecej