° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
° części - giełda samochodowa ° ATM materace ° antykwariat Warszawa - numizmatyka °

Roczne dziecko i Grecja

Fubi: / Dzieci - dyskusja 2010 / Roczne dziecko i Grecja
. 1 . 2 . 3 . >>
Autor Wiadomość
Jacek Osiecki

Posted: 8 Mar 2010 16:25:09



Witam,

Temat niewątpliwie wałkowany nie raz i nie dwa, różnych zdań tyle co ludzi
lub jeszcze więcej ;)
Zbliżają się wakacje. Nasz synek kończy rok na początku maja, więc podczas
wyjazdu będzie miał 13-16 miesięcy w zależności od tego czy wybierzemy się
w czerwcu czy we wrześniu.

Najpierw zastanawialiśmy się nad Polską - ale tu po pierwsze ceny są
mordercze, po drugie jazda 500km nad morze może być koszmarem (nie mówiąc o
bezpieczeństwie), po trzecie pogoda jest bardzo niepewna.

Pomyśleliśmy o jakiejś zagranicy - i chyba najlepiej wypada Grecja, bo
jeszcze cywilizowany kraj (krajów arabskich unikam), bardzo lubią dzieci
(osobom z dzieckiem zawsze pójdą na rękę), robactwa i różnego świństwa
znacznie mniej niż bardziej na południe... No i oczywiście czerwiec albo
wrzesień, żeby nie było wielkich upałów.

Kto z Was przerabiał takie wyjazdy z równie małymi dziećmi? Dodam, że nie
jesteśmy z tych rodziców co chcieliby hasać nocami po dyskotekach - wspólny
wypoczynek z maluszkiem, pływanie w basenie, spacery jak najbardziej nam
odpowiadają...

Pozdrawiam,



Marchewka

Posted: 8 Mar 2010 20:07:42



Kto z Was przerabiał takie wyjazdy z równie małymi dziećmi?

My przerabialismy. Z 9-miesieczna corcia na Krecie, a z rocznym synkiem
(i starsza corcia) w Turcji.
A jakie jest konkretnie Twoje pytanie?
I.




medea

Posted: 8 Mar 2010 21:13:25



Witam,

Temat niewątpliwie wałkowany nie raz i nie dwa, różnych zdań tyle co ludzi
lub jeszcze więcej ;)
Zbliżają się wakacje. Nasz synek kończy rok na początku maja, więc podczas
wyjazdu będzie miał 13-16 miesięcy w zależności od tego czy wybierzemy się
w czerwcu czy we wrześniu.

Sugeruję jednak wrzesień, nie umęczycie się (i dziecka) tak bardzo
upałem. No i najlepiej jakąś wyspę. Kreta jest OK, bo tam mimo upału
wieją orzeźwiające wiatry i jest w związku z tym znośnie nawet w sierpniu.

Ewa




Michal Jankowski

Posted: 8 Mar 2010 21:12:34




Najpierw zastanawialiśmy się nad Polską - ale tu po pierwsze ceny są
mordercze, po drugie jazda 500km nad morze może być koszmarem (nie mówiąc o
bezpieczeństwie), po trzecie pogoda jest bardzo niepewna.

Pomyśleliśmy o jakiejś zagranicy - i chyba najlepiej wypada Grecja, bo

Do tej Grecji macie teleport z balkonu? No to korzystajcie.

MJ




Jacek Osiecki

Posted: 9 Mar 2010 11:47:55



Kto z Was przerabiał takie wyjazdy z równie małymi dziećmi?
My przerabialismy. Z 9-miesieczna corcia na Krecie, a z rocznym synkiem

(i starsza corcia) w Turcji.
A jakie jest konkretnie Twoje pytanie?

No, przede wszystkim o to jak pociechy zniosły pobyt :) Nasz młody lubi nowe
wrażenia, więc o przelot się nie martwię - bardziej właśnie temperatury...
Generalnie interesują mnie ewentualne problemy - ze zdobyciem odpowiedniego
jedzenia dla malucha (chyba żeby kaszki, zupki itp. brać ze sobą), inne
rzeczy których nie wziąłem pod uwagę a są ważne...

Pozdrawiam,



Jacek Osiecki

Posted: 9 Mar 2010 11:49:24



Najpierw zastanawialiśmy się nad Polską - ale tu po pierwsze ceny są
mordercze, po drugie jazda 500km nad morze może być koszmarem (nie mówiąc o
bezpieczeństwie), po trzecie pogoda jest bardzo niepewna.
Pomyśleliśmy o jakiejś zagranicy - i chyba najlepiej wypada Grecja, bo
Do tej Grecji macie teleport z balkonu? No to korzystajcie.


Nie, ale 2 godziny w samolocie to trochę mniejszy problem niż 10 godzin
samochodem. Poza tym załamuje mnie polska drożyzna - nie dość że koszmarnie
drogo (morze/Mazury), to pogoda bardzo niepewna a przy kiepskiej pogodzie
zero szans na odzyskanie pieniędzy.

Pozdrawiam,



Jacek Osiecki

Posted: 9 Mar 2010 11:50:41



Temat niewątpliwie wałkowany nie raz i nie dwa, różnych zdań tyle co ludzi
lub jeszcze więcej ;)
Zbliżają się wakacje. Nasz synek kończy rok na początku maja, więc podczas
wyjazdu będzie miał 13-16 miesięcy w zależności od tego czy wybierzemy się
w czerwcu czy we wrześniu.
Sugeruję jednak wrzesień, nie umęczycie się (i dziecka) tak bardzo

upałem. No i najlepiej jakąś wyspę. Kreta jest OK, bo tam mimo upału
wieją orzeźwiające wiatry i jest w związku z tym znośnie nawet w sierpniu.

Tak właśnie pamiętam nasz pobyt na Rodos - początek sierpnia, a dzięki
mocnym wiatrom nie było w ogóle problemu upałów (choć trzeba było uważać na
słońce). Tylko jakoś bardziej bym celował w czerwiec (łatwiej dla nas pod
względem logistycznym) - ktoś próbował w takim terminie?

Pozdrawiam,



Michal Jankowski

Posted: 9 Mar 2010 12:25:57




Nie, ale 2 godziny w samolocie to trochę mniejszy problem niż 10 godzin
samochodem.

Wiesz z doswiadczenia czy zgadujesz? Dojazd na lotnisko, odprawy,
kolejki, zaladowanie sie do samolotu, przerazajaca ciasnota,
niemoznosc dowolnego przerywania podrozy, problemy ze zmiana
cisnienia, brak dostepu do glownego bagazu a tu skonczyly sie
pampersy...

Poza tym załamuje mnie polska drożyzna - nie dość że koszmarnie
drogo (morze/Mazury), to pogoda bardzo niepewna a przy kiepskiej

Za granica bedzie drozej.

pogodzie zero szans na odzyskanie pieniędzy.

No pogoda jest inna, fakt.

MJ




Qrczak

Posted: 9 Mar 2010 13:12:59





Nie, ale 2 godziny w samolocie to trochę mniejszy problem niż 10 godzin
samochodem.

Wiesz z doswiadczenia czy zgadujesz? Dojazd na lotnisko, odprawy,
kolejki, zaladowanie sie do samolotu, przerazajaca ciasnota,
niemoznosc dowolnego przerywania podrozy, problemy ze zmiana
cisnienia, brak dostepu do glownego bagazu a tu skonczyly sie
pampersy...

Dodam jeszcze 10-godzinny poślizg z wylotem, dzięki któremu my np.
poznaliśmy w najdrobniejszych szczegółach budynek lotniska

Qra





jacek_placek01

Posted: 9 Mar 2010 13:24:12



A roczniak to juz nie je w zasadzie tego co dorosli?
Ja sie zastanawiam nad chorwacją samochodem.






eMonika

Posted: 9 Mar 2010 13:51:57



Zbliżają się wakacje. Nasz synek kończy rok na początku maja, więc
podczas
wyjazdu będzie miał 13-16 miesięcy w zależności od tego czy wybierzemy
się
w czerwcu czy we wrześniu.

słońce). Tylko jakoś bardziej bym celował w czerwiec (łatwiej dla nas pod

względem logistycznym) - ktoś próbował w takim terminie?


Jeżeli jesteś pewnien że dziecko bedzie juz chodzić, to OK. Wg mnie
wygodniej jest z dzieckiem juz nie-raczkującym, ale znam twardzieli, którym
nic w podróży nie przeszkadza :-)

Moja córcia miała 13 m-cy, gdy pierwszy raz była na feriach w Egipcie, (była
to zima), biegała juz bardzo dobrze. Nie brałam ze sobą słoiczków (tylko na
podróż w 2 strony), bo jak "podliczyłam" bagaż wagowo, to było to bez sensu,
bo słoiczki sa bardzo cieżkie (brałąm jej tylko mleko Nan HA, bo takie piła,
a jest niedostępne oraz mały termos, żeby zawsze móc jej zrobić ciepłe
mleko). Jadła to co my i wszystko było ok :-) W hotelowych restauracjach
_zawsze_ jest pieczywo, cornflakes itp., masło, ryż, ew.kuskus, makaron,
pieczony/duszony kurczak, warzywa i owoce - na takim zestawie bazowaliśmy.
Skutkowało to tym, ze musiałam po powrocie rozdać zapas słoiczków, bo juz
ich nie chciała ruszyć i zaczęło się codzienne gotowanie obiadków :-)

Potem byliśmy z nią w lipcu (początek) na Rodos (wybrane z powodu wiaterku)
i nawet tam było za gorąco, chociaż pogoda była teoretycznie jak wtedy w
Polsce (ok. 30 st) Jak już wylądowaliśmy w nocy i było 28st, to
wiedzieliśmy, ze był to błąd, bo nawet w nocy nie było wytchnienia od upału.
Rezydentka mówiła, że w czerwcu przed naszym przylotem było cieplej.
Córeczka wtedy nie była wodnym zwierzątkiem, w brodziku dla dzieci moczyła
najwyzej nogi (nie chciała sie głebiej zanurzyć nawet na naszych czy brata
rękach), tylko z luboscią przelewała wodę z kubeczka do kubeczka (polecam
wziac zestaw kilku kubków, np. z ikea :-), ale trudno było utrzymać ją w
cieniu (głównei podczas tego przelewania), zresztą nawet pod parasolem było
gorąco i jasno. Ponieważ było gorąco, to w pokoju nie dało sie wytrzymać bez
klimy (która daje mocny zimny nawiew) - nie wiem jakim cudem tylko ja
złapałam okropną anginę i to dopiero w drodze powrotnej.

Bardzo polecam koszulkę/kombinezon do wody z filtrem UV - nie trzeba wtedy
ciągle dziecka smarować poza buzią (ale ostrzegam - będzie blade :-)

Pozdrawiam,

:-) eMonika





Michal Jankowski

Posted: 9 Mar 2010 14:04:58




Dodam jeszcze 10-godzinny poślizg z wylotem, dzięki któremu my np.
poznaliśmy w najdrobniejszych szczegółach budynek lotniska

Oj, tak, tak, a jeszcze jak do tego termin stawienia sie na lotnisko
jest 3:30 w nocy...

MJ




medea

Posted: 9 Mar 2010 14:59:33




Tak właśnie pamiętam nasz pobyt na Rodos - początek sierpnia, a dzięki
mocnym wiatrom nie było w ogóle problemu upałów

Ja mam inne wspomnienia z Rodos, nawet miałam przestrzec. Rodos jest
bliżej stałego lądu i tam upały są o wiele większe. Na Krecie jest
zdecydowanie lepiej IMO.

(choć trzeba było uważać na
słońce). Tylko jakoś bardziej bym celował w czerwiec (łatwiej dla nas pod
względem logistycznym) - ktoś próbował w takim terminie?

W czerwcu nie byłam, ale obawiam się, że może być strasznie gorąco. To
już prędzej radziłabym Kretę.

Ewa




Aneta

Posted: 9 Mar 2010 16:31:55



..................
Kto z Was przerabiał takie wyjazdy z równie małymi dziećmi? ............

My zaliczyliśmy Turcję w sierpniu, jedna panna miała rok i 3 miesiące, druga
2 i 8 miesięcy. Wspominamy miło, a dziewczyny wspaniale dały radę :)






Marchewka

Posted: 10 Mar 2010 07:55:19



Kto z Was przerabiał takie wyjazdy z równie małymi dziećmi?
My przerabialismy. Z 9-miesieczna corcia na Krecie, a z rocznym synkiem
(i starsza corcia) w Turcji.
A jakie jest konkretnie Twoje pytanie?

No, przede wszystkim o to jak pociechy zniosły pobyt :)

Moje - dobrze. Na Krete (z 9-mies. mloda) mielismy wylot w nocy. Ona
prawie nie spala wtedy i tak jej to rozwalilo rytm dobowy, ze dopiero po
kilku dniach sie dostosowala do normalnego. W ciagu tych dni w nocy nie
chciala spac, a my - wprost przeciwnie. ;-)

Nasz młody lubi nowe
wrażenia, więc o przelot się nie martwię - bardziej właśnie temperatury...

To wyjezdzie w maju lub we wrzesniu. Na Krecie bylismy pod koniec
wrzesnia. Nadal b. cieplo bylo. W Turcji bylismy w maju. Upal konkretny juz.

Generalnie interesują mnie ewentualne problemy - ze zdobyciem odpowiedniego
jedzenia dla malucha (chyba żeby kaszki, zupki itp. brać ze sobą), inne
rzeczy których nie wziąłem pod uwagę a są ważne...

Zalezy, gdzie bedziecie rezydowac. Jesli niedaleko wiekszego miasta
(miasteczka), to ze sloiczkowym zarciem dla dzieci nie powinno byc
klopotow. Gerber i jemu podobni obstawili caly swiat. ;-) Trzeba tylko
wziac pod uwage, ze "ichnie" zarelko jest nieco inne smakowo i ma inne
skladniki. My zabieralismy "nasze" sloiczkowe zarcie - pol walizki
sloiczkow, drugie pol - pampersy. Ale moje dzieciaki nie za chetnie
jadly cokolwiek poza mna, bedac malymi szkrabami. I czesc tego zarcia
porozdawalismy bardziej potrzebujacym.
Milego pobytu. :-)
I.




eMonika

Posted: 10 Mar 2010 16:30:24



Nie, ale 2 godziny w samolocie to trochę mniejszy problem niż 10 godzin
samochodem.

Wiesz z doswiadczenia czy zgadujesz? Dojazd na lotnisko, odprawy,
kolejki, zaladowanie sie do samolotu, przerazajaca ciasnota,
niemoznosc dowolnego przerywania podrozy, problemy ze zmiana
cisnienia, brak dostepu do glownego bagazu a tu skonczyly sie
pampersy...

Dodam jeszcze 10-godzinny poślizg z wylotem, dzięki któremu my np.
poznaliśmy w najdrobniejszych szczegółach budynek lotniska

Trzeba przyznać rację, że to tylko teoretycznie są to "tylko" 2 h w
samolocie :-) w praktyce jest to cały dzień albo cała noc (nie wspomniając o
osobach spoza miast z lotniskiem), ale przynajmniej "cos sie dzieje" i nie
ma ciągłego "daleko jeszcze?"
Oraz jak dziecko wyje (zdarza sie) to nie denerwuje tatusia-kierowcy, a
pilot jest zamkniety w swojej kabinie, tylko współpasażerów (mozna sie tylko
modlić, aby oni byli do innego hotelu niż my z wyjcem). Wbrew pozorom taki
koncert bardziej denerwuje rodziców niż wspólpasażerów (bo czujemy sie winni
i naprawdę czasem nie można sobie dac rady, głównie gdy wyjec jest już
zmęczony na maxa i zamiast zasnąć wyje).

No i u nas np. odpada problem choroby lokomocyjnej, bo w samolocie ich nie
rusza (ale polecam miec ze sobą torebki, bo w autokarze (dojazd z lotniska
foteliku haftują po ok. 200 km :-) zarówno Mała jak i Duży.

:-) eMonika
(Właśnie sie dziwiłam, ze wciąż nie ma na grupie mojego wczorajszego posta a
on sobie poszedł na priva (sorry Qra!!)





Jacek Osiecki

Posted: 11 Mar 2010 10:20:23



Nie, ale 2 godziny w samolocie to trochę mniejszy problem niż 10 godzin
samochodem.
Wiesz z doswiadczenia czy zgadujesz? Dojazd na lotnisko, odprawy,

kolejki, zaladowanie sie do samolotu, przerazajaca ciasnota,
niemoznosc dowolnego przerywania podrozy, problemy ze zmiana
cisnienia, brak dostepu do glownego bagazu a tu skonczyly sie
pampersy...

Podróż z reguły w nocy, mały będzie padnięty albo po prostu będzie spał.
Tych parę godzin bez zmiany pampersa też przeżyje...

Owszem, problem może się pojawić przy znacznym opóźnieniu lotu - ale nie
musi tak być, a po drugie na lotnisku jest wszystko co trzeba: łazienka,
przewijaki itd. Sam przelot to 2 godziny - to naprawdę można przeżyć (nikt
ze znajomych/rodziny nie miał problemów, a latali nawet z kilkumiesięcznymi
niemowlętami).

Poza tym załamuje mnie polska drożyzna - nie dość że koszmarnie
drogo (morze/Mazury), to pogoda bardzo niepewna a przy kiepskiej
Za granica bedzie drozej.


Może w Brazylii albo na Kubie... Mało co w Europie jest równie drogie jak
wczasy nad polskim morzem - już nie mówiąc o przeliczniku jakość/cena, który
dla nadbałtyckich wczasów jest wręcz załamująco niski.

pogodzie zero szans na odzyskanie pieniędzy.
No pogoda jest inna, fakt.


Pogoda jest niepewna - z tego samego powodu nikt rozsądny nie planuje z
wyprzedzeniem wyjazdu na narty w polskie góry ;)

Pozdrawiam,



Maciek

Posted: 11 Mar 2010 10:47:13



Może w Brazylii albo na Kubie... Mało co w Europie jest równie drogie jak
wczasy nad polskim morzem - już nie mówiąc o przeliczniku jakość/cena, który
dla nadbałtyckich wczasów jest wręcz załamująco niski.
Zawsze zastanawiałem się jak to trzeba liczyć, bo ja jakbym nie liczył,

to jednak zagranicą wychodzi drożej. Dojazd gratis? Pięciogwiazdkowe
hotele tańsze? Wyjaśnij mi mechanizm. No chyba że ten tak zwany fun
liczysz x5, bo wiadomo u nas to nędza, chała i nic do zobaczenia, a jak
wyjedziesz gdzieś dalej to ło jeeeezuuuu :-

PS: Pomijam jakieś fartem kupione last minute w środku listopada i
siedzenie później w hotelu (bo przecież all inclusive) :-




Michal Jankowski

Posted: 11 Mar 2010 11:12:13




Może w Brazylii albo na Kubie... Mało co w Europie jest równie drogie jak
wczasy nad polskim morzem - już nie mówiąc o przeliczniku jakość/cena, który
dla nadbałtyckich wczasów jest wręcz załamująco niski.
Zawsze zastanawiałem się jak to trzeba liczyć, bo ja jakbym nie liczył,

to jednak zagranicą wychodzi drożej. Dojazd gratis? Pięciogwiazdkowe
hotele tańsze? Wyjaśnij mi mechanizm. No chyba że ten tak zwany fun
liczysz x5, bo wiadomo u nas to nędza, chała i nic do zobaczenia, a jak
wyjedziesz gdzieś dalej to ło jeeeezuuuu :-

Ten mit jest bardzo silnie zakorzeniony w narodzie i ma pewnie wiele
zrodel.

Oczywiscie mowie o porownywaniu cen 1:1 a nie o liczeniu jakosc/cena,
bo w tym drugim przypadku jest mozliwa subiektywna ocena wartosci
zagranicznego funu.

Jeden z mechanizmow jest taki, ze w kraju sie wydaje normalnie
pieniadze na pierdolki, a tam sie oszczedza na kazdych lodach i
zabiera puszki konserw z kraju (kwoty wydanej na te puszki juz do
kosztow nie liczac w ogole). Itd.

MJ




Agnieszka

Posted: 11 Mar 2010 11:18:07



Może w Brazylii albo na Kubie... Mało co w Europie jest równie drogie jak
wczasy nad polskim morzem - już nie mówiąc o przeliczniku jakość/cena,
który
dla nadbałtyckich wczasów jest wręcz załamująco niski.
Zawsze zastanawiałem się jak to trzeba liczyć, bo ja jakbym nie liczył,

to jednak zagranicą wychodzi drożej. Dojazd gratis? Pięciogwiazdkowe
hotele tańsze? Wyjaśnij mi mechanizm. No chyba że ten tak zwany fun
liczysz x5, bo wiadomo u nas to nędza, chała i nic do zobaczenia, a jak
wyjedziesz gdzieś dalej to ło jeeeezuuuu :-

Kupione w zagranicznym towarzystwie 2 tygodnie w środku sezonu w Hiszpanii
dla czteroosobowej rodziny zamknęły się w chyba 6000 zł, łącznie z kosztem
przelotu do i z miejsca zbiórki. W dodatku owoż towarzystwo ma własną flotę
samolotową, więc problem czekania 10h na tani czarter odpadł w przedbiegach.
Oczywiście wiem, że gdzieś na zapadłej mazurskiej wsi dałoby się te 2
tygodnie opękać taniej, ale jakby wszystko policzyć to pewnie jednak
niewiele taniej. Za to w Hiszpanii na pewno nieporównanie atrakcyjniej.

Agnieszka






Agnieszka

Posted: 11 Mar 2010 11:20:50



Może w Brazylii albo na Kubie... Mało co w Europie jest równie drogie
jak
wczasy nad polskim morzem - już nie mówiąc o przeliczniku jakość/cena,
który
dla nadbałtyckich wczasów jest wręcz załamująco niski.
Zawsze zastanawiałem się jak to trzeba liczyć, bo ja jakbym nie liczył,
to jednak zagranicą wychodzi drożej. Dojazd gratis? Pięciogwiazdkowe
hotele tańsze? Wyjaśnij mi mechanizm. No chyba że ten tak zwany fun
liczysz x5, bo wiadomo u nas to nędza, chała i nic do zobaczenia, a jak
wyjedziesz gdzieś dalej to ło jeeeezuuuu :-

Kupione w zagranicznym towarzystwie 2 tygodnie w środku sezonu w Hiszpanii
dla czteroosobowej rodziny zamknęły się w chyba 6000 zł, łącznie z kosztem
przelotu do i z miejsca zbiórki. W dodatku owoż towarzystwo ma własną
flotę samolotową, więc problem czekania 10h na tani czarter odpadł w
przedbiegach. Oczywiście wiem, że gdzieś na zapadłej mazurskiej wsi dałoby
się te 2 tygodnie opękać taniej, ale jakby wszystko policzyć to pewnie
jednak niewiele taniej. Za to w Hiszpanii na pewno nieporównanie
atrakcyjniej.

Aaaaa... no i żeby zaraz nie posypały się gromy, że 6 tysięcy to taaaka
kwota. Na łebka wychodzi 1500. Córka w zeszłym roku była na tygodniowym
obozie w Polsce za 850zł, w tym roku jedzie na 2 tygodnie za 1400, więc te
1500 za Hiszpanię to żadna rewelacja jest.

Agnieszka






Qrczak

Posted: 11 Mar 2010 11:42:46




Nie, ale 2 godziny w samolocie to trochę mniejszy problem niż 10 godzin
samochodem.
Wiesz z doswiadczenia czy zgadujesz? Dojazd na lotnisko, odprawy,
kolejki, zaladowanie sie do samolotu, przerazajaca ciasnota,
niemoznosc dowolnego przerywania podrozy, problemy ze zmiana
cisnienia, brak dostepu do glownego bagazu a tu skonczyly sie
pampersy...

Podróż z reguły w nocy, mały będzie padnięty albo po prostu będzie spał.
Tych parę godzin bez zmiany pampersa też przeżyje...

Sadysta.

Owszem, problem może się pojawić przy znacznym opóźnieniu lotu - ale nie
musi tak być, a po drugie na lotnisku jest wszystko co trzeba: łazienka,
przewijaki itd. Sam przelot to 2 godziny - to naprawdę można przeżyć (nikt
ze znajomych/rodziny nie miał problemów, a latali nawet z
kilkumiesięcznymi niemowlętami).

W tym także przypadku znakomicie sprawdza się powiedzenie: "małe dziecko -
mały kłopot".
Moje było już dobrze samobieżne, jak lecieliśmy. W nocy rzeczywiście pikuś,
zmaltretowany kilkunastogodzinnym bieganiem po lotnisku padł na bezcłówce.
Za to powrotny lot odbył się po południu i po raz pierwszy i jedyny
rozpaczałam, że w podręcznej torbie miała praktycznie wszystko poza kneblem
i sznurem mocnym do krępowania ciała.

Qra





Jacek Osiecki

Posted: 11 Mar 2010 12:05:24



A roczniak to juz nie je w zasadzie tego co dorosli?

No nie wiem, nasz jest kapryśny :) Na razie skończył 10 miesięcy,
najbardziej lubi wszelkie kaszki, toleruje kupne zupki, a na próby
podania domowych potraw reaguje jakbyśmy mu podawali mielone gwoździe - do
tego stopnia się wścieka że po próbie przemycenia domowej zupy/dania potrafi
się w ogóle obrazić na wszystko co nie jest kaszką...

Z domowych rzeczy to ostatnio udało się go przekonać do jajka na miękko
(tzn. samo żółtko), zjadł pół naleśnika... ale np. ani myśli wziąć do ust
np. chleb czy jakieś chrupki. Ba - w ogóle nie ma tendencji wkładania
czegokolwiek do ust :)

Ja sie zastanawiam nad chorwacją samochodem.

Tu się boję że to by oznaczało min. 2-3 noclegi...
Pamiętam jakieś 7 lat temu jazdę Kraków-Zadar, jednym cięgiem w nocy bez
jakichkolwiek korków (i kontroli granicznych - na posterunkach celnicy sobie
spali smacznie w budkach ;) udało się przelecieć w 20 godzin. Przy korkach i
jeździe za dnia to by się pewnie zmieniło w coś rzędu 25-30 godzin...

Pozdrawiam,



Maciek

Posted: 11 Mar 2010 12:17:40



Oczywiście wiem, że gdzieś na zapadłej mazurskiej wsi dałoby się te 2
tygodnie opękać taniej, ale jakby wszystko policzyć to pewnie jednak
niewiele taniej. Za to w Hiszpanii na pewno nieporównanie atrakcyjniej.
No tak, czyli teoria Michała w pełnym rozkwicie :-




Maciek

Posted: 11 Mar 2010 12:19:57



Aaaaa... no i żeby zaraz nie posypały się gromy, że 6 tysięcy to taaaka
kwota. Na łebka wychodzi 1500. Córka w zeszłym roku była na tygodniowym
obozie w Polsce za 850zł, w tym roku jedzie na 2 tygodnie za 1400, więc te
1500 za Hiszpanię to żadna rewelacja jest.
Zapewne nie warto zwracać uwagi na taki szczegół, że na obozie była

zapewniona całodobowa opieka z atrakcjami, którą w Hiszpanii
zapewnialiście gratis (chociaż łatwo przecież policzyć wartość godziny
pracy) WY, czyli rodzice :-




Maciek

Posted: 11 Mar 2010 12:21:33



Jeden z mechanizmow jest taki, ze w kraju sie wydaje normalnie
pieniadze na pierdolki, a tam sie oszczedza na kazdych lodach i
zabiera puszki konserw z kraju (kwoty wydanej na te puszki juz do
kosztow nie liczac w ogole). Itd.
Ja raczej spotkałem się z zachowaniem typu: nażreć się przy basenie (all

inclusive) i przypadkiem nie wyściubiać nosa poza hotel, bo wycieczki
drogie :-D




Agnieszka

Posted: 11 Mar 2010 12:31:24



Aaaaa... no i żeby zaraz nie posypały się gromy, że 6 tysięcy to taaaka
kwota. Na łebka wychodzi 1500. Córka w zeszłym roku była na tygodniowym
obozie w Polsce za 850zł, w tym roku jedzie na 2 tygodnie za 1400, więc
te
1500 za Hiszpanię to żadna rewelacja jest.
Zapewne nie warto zwracać uwagi na taki szczegół, że na obozie była

zapewniona całodobowa opieka z atrakcjami, którą w Hiszpanii
zapewnialiście gratis (chociaż łatwo przecież policzyć wartość godziny
pracy) WY, czyli rodzice :-

No tak, bo rodzice to na wyjazd do Hiszpanii (zwłaszcza w naszym przypadku,
z nastoletnimi dziećmi ;-)) to tylko na harówkę 24h na dobę się nastawiają,
zero funu.

Agnieszka






Agnieszka

Posted: 11 Mar 2010 12:34:19



Oczywiście wiem, że gdzieś na zapadłej mazurskiej wsi dałoby się te 2
tygodnie opękać taniej, ale jakby wszystko policzyć to pewnie jednak
niewiele taniej. Za to w Hiszpanii na pewno nieporównanie atrakcyjniej.
No tak, czyli teoria Michała w pełnym rozkwicie :-


W pełnym rozkwicie, o ile przyjmiemy, że dla kogoś 2 tygodnie na zapadłej
mazurskiej wsi to jest fun wart wydawania jakichkolwiek pieniędzy ;-)

Agnieszka






Maciek

Posted: 11 Mar 2010 12:35:48



W pełnym rozkwicie, o ile przyjmiemy, że dla kogoś 2 tygodnie na zapadłej
mazurskiej wsi to jest fun wart wydawania jakichkolwiek pieniędzy ;-)
Bo przecież fun może zapewnić minimum Hiszpania :-





Agnieszka

Posted: 11 Mar 2010 12:48:45



W pełnym rozkwicie, o ile przyjmiemy, że dla kogoś 2 tygodnie na zapadłej
mazurskiej wsi to jest fun wart wydawania jakichkolwiek pieniędzy ;-)
Bo przecież fun może zapewnić minimum Hiszpania :-


A skąd. Może też zapewnić na przykład Kołobrzeg. Z tym, że tam to już się
wydaje kwoty porównywalne bardziej z tym co wydaliśmy w Hiszpanii niż z tym,
co można wydać gdzieś tam na Mazurach, gdzie godzinę trzeba jechać do
najbliższego sklepu.
Tak, mam za sobą wszystkie trzy wspomniane formy wypoczynku i wiem o czym
piszę.

Agnieszka






. 1 . 2 . 3 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Online: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 67 [9 Mar 2010 22:14:36]
Odwiedzający - 67 / + - 0

Czas ładowania strony (sek.): 0.646
miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności }{ forum ° gps° opisy gg ° kuchnia ° monety°
sport° bez przesady


  • Pochwała - Hubert z załogš motogumy.pl
  • O, ktos do Hubiego w koncu w celu zmiany opon podjechal :) -- Lukasz Transalp XL650V, WAW
    wiecej
  • Prostowanie aluminiowych felg
  • Wiec pytanie jest nastepujace: jakie niesie za soba niebezpieczenstwo jazdy na prostowanych felgach? Czy da sie to zrobic dobrze tak zeby pozniej nie zrobic sobie kuku? Czytalem o jakims przeswietlaniu przed/po prostowaniu w celu znalezienia mikropekniec...
    wiecej