° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
° części - giełda samochodowa ° ATM materace ° antykwariat Warszawa - numizmatyka °

miłość czy tylko zauroczenie?

Fubi: / Miłość - jak to jest / miłość czy tylko zauroczenie?
Autor Wiadomość
milutki

Posted: 22 Lut 2007 19:11:26



Piszę, bo muszę podzielić sie z wami swoimi wrażeniami.
Dziś tak jak przed laty kiedy poznałem moją żonę poznałem kobiete "moich
marzeń".
Wydaje się to niemożliwe prawda?
A jednak coś w tym jest.
Pierwsza wymiana spojrzeń. Błysk w oku. Przyspieszone bicie serca,
podniecenie itp. ;)
Niesamowite porządanie bycia przy niej, rozmawiania z nią.
Brakuje mi słow aby opisać to wspaniałe uczucie.
Pragnę wyjasnić, że przez lata widziałem wiele kobiet równie pięknych ale
jakoś nie było nigdy takiego uczucia czy nazwę to raczej przeświadczenia, że
jest to naprawdę kobieta warta poznania bo wyglądem, charakterem,
zachowaniem zdaje się być kobietą mrzeń co nie urkywam przy moich "bardzo
wygórowanych" wymaganiach zdarza się niezwykle rzadko.
Na dodatek widzę ją pierwszy raz w życiu a coś mi podpowiada do ucha
"zapoznaj się z nią".

Zastanawiający jest fakt, że mam już tą wybrankę a tu spotyka mnie taka
sytuacja.
Może mi ktoś doradzić jak się zachować w takich sytuacjach na dodatek
okazuje się, że jest to potencjalnie nasza klientka (tzn wkrótce się okaże
czy podpisze z nami umowę czy też nie)?
Nie wiem czy dobrym jest wychodzenie z wszelkimi inicjatywami na przeciw w
stosunku do klientów.

Czy ktoś jeszcze doświadczył takiego uczucia ?
Jak sobie radzicie z takimi sytuacjami czy raczej problemami.
Czy można zakochać się drugi raz czy to tylko zauroczenie?
Interesują mnie tylko poważne odpowiedzi i na temat.









michał

Posted: 22 Lut 2007 23:25:00



Piszę, bo muszę podzielić sie z wami swoimi wrażeniami.
Dziś tak jak przed laty kiedy poznałem moją żonę poznałem kobiete
"moich marzeń".
Wydaje się to niemożliwe prawda?
A jednak coś w tym jest.
Pierwsza wymiana spojrzeń. Błysk w oku. Przyspieszone bicie serca,
podniecenie itp. ;)
Niesamowite porządanie bycia przy niej, rozmawiania z nią.
Brakuje mi słow aby opisać to wspaniałe uczucie.
Pragnę wyjasnić, że przez lata widziałem wiele kobiet równie
pięknych
ale jakoś nie było nigdy takiego uczucia czy nazwę to raczej
przeświadczenia, że jest to naprawdę kobieta warta poznania bo
wyglądem, charakterem, zachowaniem zdaje się być kobietą mrzeń co
nie
urkywam przy moich "bardzo wygórowanych" wymaganiach zdarza się
niezwykle rzadko.
Na dodatek widzę ją pierwszy raz w życiu a coś mi podpowiada do ucha
"zapoznaj się z nią".

Zastanawiający jest fakt, że mam już tą wybrankę a tu spotyka mnie
taka sytuacja.
Może mi ktoś doradzić jak się zachować w takich sytuacjach na
dodatek
okazuje się, że jest to potencjalnie nasza klientka (tzn wkrótce się
okaże czy podpisze z nami umowę czy też nie)?
Nie wiem czy dobrym jest wychodzenie z wszelkimi inicjatywami na
przeciw w stosunku do klientów.

Czy ktoś jeszcze doświadczył takiego uczucia ?
Jak sobie radzicie z takimi sytuacjami czy raczej problemami.
Czy można zakochać się drugi raz czy to tylko zauroczenie?
Interesują mnie tylko poważne odpowiedzi i na temat.

Takich podobnych pytań jest tu wiele. Z mojego doświadczenia mogę
przypuszczać, że każdy z nas coś takiego przeżywał, przeżywa albo
będzie przeżywać. Można się zakochać drugi raz i nigdy nie bedziesz
wiedział, czy to jest zauroczenie tylko, dopóki nie skończysz.
Na pytanie, co robić, nie może być mądrej poważnej odpowiedzi.
Wszystko zależy od tego, kim jesteś. Co jest dla Ciebie najważniejsze?
Lojalność wobec małżonki( coś jej obiecałeś w dniu ślubu naprawdę, czy
tylko żartowałeś?), czy "nowe szczęście"? A może zdrowiej będzie się
wycofać? Klientka? Będzie nie bez kłopotów w pracy... :)




Morderca uczuć

Posted: 23 Lut 2007 11:50:27




[ciap]

Pomyśl. Żona nagle znika. Z klientką Ci wychodzi. Zostajecie parą.
Jest super. Bierzecie ślub. Po latach poznajesz nowość, jesteś
zauroczony, masz ochotę na seks itd. Masz dylemat co zrobić, piszesz
na grupę. Żona znika. Pojawia się nowość... itd.
Zawsze jest tak, że człowieka pociąga to co nowe, nieznane. Po pewnym
czasie to się nudzi, brakuje wielkich emocji, tajemniczości i innych
pierdół. To tak jak z samochodem. Z biegiem lat wymieniasz na lepszy,
potem na lepszy.. Ale zawsze to jest ta sama maszyna, która służy do
przemieszczania się z miejsca w miejsce. Nic więcej. Czy człowiek to
maszyna?
Kiedy zrozumiesz, że na początku wszystko jest złotem co się świeci,
to pewnie popatrzysz na ową piękność z przymrużeniem oka, czy też
okiem "mędrca" znającego życie. Zrozumiesz, że nie da Ci niczego
więcej niż kobieta z którą jesteś. A możesz wszystko stracić angażując
się w nową znajomość (fajna tylko dlatego bo nowa). Wtedy już klientka
nie wyda Ci się taka fascynująca. :)
Wracaj do żony, przytul ją i powspominajcie swój początek, te
wszystkie miłe chile. Popatrz na nią i zrozum, że jesteś szczęśliwym
facetem, gdy inni wciąż poznają nowe osoby, są zafascynowani a potem
rozczarowani i przychodzę tutaj z życiowymi, wielkimi problemami,
rozdartym sercem itd.
A co w ogóle robisz aby małżeństwo nie cierpiało na nudę? Pomyśl, że
żona też ma kontakt z różnymi facetami i brakuje jej emocji z okresu
narzeczeństwa... :P

Pozdrawiam,
MU





milutki

Posted: 24 Lut 2007 23:59:59



Chyba najmądrzejsza wypowiedź ze wszystkich.
Mimo wszystko nie będę ingerował na razie zobaczymy jak się sytuacja sama
potoczy swoim losem.
Jeśli coś ciekawego sie wydarzy to dam ew znać.

Problem w tym, że za żonę brałem zupełnie inna kobietę a zupełnie inna mam
teraz. I gdzie ta sprawiedliwość?
Tak więc nie do końca rozumiem twojej aluzji kobiet do samochodów.

Pozdrawiam
Czas pokaże co będzie lepsze.







Morderca uczuć

Posted: 25 Lut 2007 01:05:38




Problem w tym, że za żonę brałem zupełnie inna kobietę a zupełnie inna mam
teraz. I gdzie ta sprawiedliwość?

A kto Ci obiecał, że zawsze będzie taka sama? Ryzyko wliczone w każdy
związek :) A może Twoim problemem jest właśnie to, że żona już Cię
nie pociąga? Rozmawiasz z nią o tym? Ludzie często są znudzeni
partnerem, więc szukają zabawy na zewnątrz. IMO, nie tędy droga.
Deklarowało się miłość, to trzeba o niej pamiętać i rozmawiać,
rozmawiać jak najwięcej. Nie wolno się oddalać.

Tak więc nie do końca rozumiem twojej aluzji kobiet do samochodów.

Ech, może nie była najlepsza. ;)

Pozdr.
MU





Aicha

Posted: 25 Lut 2007 02:18:29



Użytkownik "milutki" napisał:

Mimo wszystko nie będę ingerował na razie zobaczymy jak się
sytuacja sama potoczy swoim losem.

Nie będę ingerował w swoje emocje i uczucia ani próbował ich
zwalczyć/opanować/pokierować, tylko będę je obserwował i robił
notatki? Ciekawe podejście, zaiste.

Problem w tym, że za żonę brałem zupełnie inna kobietę a zupełnie
inna mam teraz. I gdzie ta sprawiedliwość?

Podmienili, jak poszła do szpitala (jeśli była) czy co?
Wolałbyś, żeby była tępym butem, niezmieniajacym się pod wpływem
doświadczeń życiowych, w tym interakcji z Tobą?

Czas pokaże co będzie lepsze.

Tia. Asekuracja to fajna rzecz, ale na wycieczce w górach.
Mój men określa uczucia podobnych Tobie mianem "przaśnej miłości" -
staje mi, więc ją kocham :




michał

Posted: 25 Lut 2007 23:41:08



Użytkownik "milutki" napisał:
Mimo wszystko nie będę ingerował na razie zobaczymy jak się
sytuacja sama potoczy swoim losem.
Nie będę ingerował w swoje emocje i uczucia ani próbował ich

zwalczyć/opanować/pokierować, tylko będę je obserwował i robił
notatki? Ciekawe podejście, zaiste.
Problem w tym, że za żonę brałem zupełnie inna kobietę a zupełnie
inna mam teraz. I gdzie ta sprawiedliwość?
Podmienili, jak poszła do szpitala (jeśli była) czy co?

Wolałbyś, żeby była tępym butem, niezmieniajacym się pod wpływem
doświadczeń życiowych, w tym interakcji z Tobą?
Czas pokaże co będzie lepsze.

Tia. Asekuracja to fajna rzecz, ale na wycieczce w górach.

Mój men określa uczucia podobnych Tobie mianem "przaśnej miłości" -
staje mi, więc ją kocham :

Dobre! Mogę to gdzieś wykorzystać? :DDD




Aicha

Posted: 26 Lut 2007 00:02:51



Użytkownik "michał" napisał:

staje mi, więc ją kocham :
Dobre! Mogę to gdzieś wykorzystać? :DDD

Bierz! :)




michał

Posted: 26 Lut 2007 00:30:10



Użytkownik "michał" napisał:

staje mi, więc ją kocham :
Dobre! Mogę to gdzieś wykorzystać? :DDD

Bierz! :)


O! Dzięki! :DD




Emeske

Posted: 4 Mar 2007 09:15:18



Zakochanie zdefiniowane zostało jako sytuacja, w której jeden z partnerów
"przeżywa" drugą osobę o wiele mocniej - bywa nawet tak, że obiekt ich uczuć
nie wie o ich istnieniu, jak w wypadku czyjegoś zakochania się w gwieździe
muzyki pop. Miłość określona została jako sytuacja, w której uczucia nasze
odwzajemniane są przez drugą osobę i oboje nawzajem czują to samo.
Wiecej na: www.milosc.cba.pl

E.
http://emeske.blog.interia.pl/






whiteleaf

Posted: 5 Mar 2007 09:43:46



Emeske:

Zakochanie zdefiniowane zostało jako sytuacja, w której jeden z partnerów
"przeżywa" drugą osobę o wiele mocniej - bywa nawet tak, że obiekt ich uczuć
nie wie o ich istnieniu, jak w wypadku czyjegoś zakochania się w gwieździe
muzyki pop. Miłość określona została jako sytuacja, w której uczucia nasze
odwzajemniane są przez drugą osobę i oboje nawzajem czują to samo.

Co za idiotyczna definicja.
Czyli nie ma czegoś takiego, jak dwoje ludzi zakochanych w sobie? I to
takich, którzy jeszcze nie potrafią kochać?




Feromon

Posted: 24 Kwi 2007 20:02:53




Piszę, bo muszę podzielić sie z wami swoimi wrażeniami.
Dziś tak jak przed laty kiedy poznałem moją żonę poznałem kobiete "moich
marzeń".
Wydaje się to niemożliwe prawda?
A jednak coś w tym jest.
Pierwsza wymiana spojrzeń. Błysk w oku. Przyspieszone bicie serca,
podniecenie itp. ;)

Z żoną znamy się 25 lat. Mam chyba prawo podzielić sie spostrzeżeniami.
Między 15 a 20 rokiem małżeństwa ( około czterdziestki) rzeczywiście
związek jest narażony na rozpad z powodu obojga małżonków.
Wtedy znudzenie starym związkiem przeważa nad poszukiwaniem wrażeń.
Ale to mija, a sprawdzony przez lata partner pozostaje ostoją i jakby

Znam związki, gdzie zmiana partnera po 10 latach wyszła na dobre obojgu
(pomijając dzieci).
Znam związki, gdzie facet z powodu wyrzutów sumienia przyznał się do
zdrady - i teraz jest sam - nadal kochając żonę.
Panowie - życzę wam wyrozumiałych, mądrych żon, które znają swoją warość i
cierpliwie zniosą "trudny wiek" partnera.
I vice versa....

pozdrawiam
Feromon





milutki

Posted: 25 Kwi 2007 08:14:44



Między 15 a 20 rokiem małżeństwa ( około czterdziestki) rzeczywiście
związek jest narażony na rozpad z powodu obojga małżonków.

Upsss ja dopiero jestem przed 30-tką i 3 lata małżęństwa za sobą. Strach
pomysleć co będzie po 40ce ;)






!!! IWANÓS !!!

Posted: 25 Kwi 2007 08:15:24



Upsss ja dopiero jestem przed 30-tką i 3 lata małżęństwa za sobą. Strach
pomysleć co będzie po 40ce ;)

dajesz s menzem w kał??






user

Posted: 27 Kwi 2007 23:23:33




Z żoną znamy się 25 lat. Mam chyba prawo podzielić sie spostrzeżeniami.
Między 15 a 20 rokiem małżeństwa ( około czterdziestki) rzeczywiście
związek jest narażony na rozpad z powodu obojga małżonków.
Wtedy znudzenie starym związkiem przeważa nad poszukiwaniem wrażeń.

Potwierdzam. Mam dokładnie taki sam staż, podobny wiek i taki właśnie
problem.

Ale to mija, a sprawdzony przez lata partner pozostaje ostoją i jakby

Tutaj trudno mi się zgodzić ponieważ u mnie trwa to już dobre 2 lata. Bardzo
cierpię i nic nie zapowiada inaczej.
Może dlatego, że po prostu nic z tym nie robię. Boję się zaczynać. Z jednej
strony obawiam się odrzucenia, a z drugiej zaś konsekwencji. Dodam jeszcze
tylko, że obiekt moich westchnień nic o moim uczuciu nie wie.







Kinga

Posted: 28 Maj 2007 08:57:23




Piszę, bo muszę podzielić sie z wami swoimi wrażeniami.
Dziś tak jak przed laty kiedy poznałem moją żonę poznałem kobiete "moich
marzeń".
Wydaje się to niemożliwe prawda?
A jednak coś w tym jest.
Pierwsza wymiana spojrzeń. Błysk w oku. Przyspieszone bicie serca,
podniecenie itp. ;)
Niesamowite porządanie bycia przy niej, rozmawiania z nią.
Brakuje mi słow aby opisać to wspaniałe uczucie.
Pragnę wyjasnić, że przez lata widziałem wiele kobiet równie pięknych ale
jakoś nie było nigdy takiego uczucia czy nazwę to raczej przeświadczenia,
że

jest to naprawdę kobieta warta poznania bo wyglądem, charakterem,
zachowaniem zdaje się być kobietą mrzeń co nie urkywam przy moich "bardzo
wygórowanych" wymaganiach zdarza się niezwykle rzadko.
Na dodatek widzę ją pierwszy raz w życiu a coś mi podpowiada do ucha
"zapoznaj się z nią".

Zastanawiający jest fakt, że mam już tą wybrankę a tu spotyka mnie taka
sytuacja.
Może mi ktoś doradzić jak się zachować w takich sytuacjach na dodatek
okazuje się, że jest to potencjalnie nasza klientka (tzn wkrótce się okaże
czy podpisze z nami umowę czy też nie)?
Nie wiem czy dobrym jest wychodzenie z wszelkimi inicjatywami na przeciw w
stosunku do klientów.

Czy ktoś jeszcze doświadczył takiego uczucia ?
Jak sobie radzicie z takimi sytuacjami czy raczej problemami.
Czy można zakochać się drugi raz czy to tylko zauroczenie?
Interesują mnie tylko poważne odpowiedzi i na temat

To tylko chwilowe zauroczenie.pewnie jeszcze kilka razy cie to
spotka.pomysl o rodzinie, zonie.











! MÓNSTA ! FRÓM ! ÓRANÓS !

Posted: 28 Maj 2007 23:00:11




Piszę, bo muszę podzielić sie z wami swoimi wrażeniami.
Dziś tak jak przed laty kiedy poznałem moją żonę poznałem kobiete "moich
marzeń".
Wydaje się to niemożliwe prawda?
A jednak coś w tym jest.
Pierwsza wymiana spojrzeń. Błysk w oku. Przyspieszone bicie serca,
podniecenie itp. ;)
Niesamowite porządanie bycia przy niej, rozmawiania z nią.
Brakuje mi słow aby opisać to wspaniałe uczucie.
Pragnę wyjasnić, że przez lata widziałem wiele kobiet równie pięknych ale
jakoś nie było nigdy takiego uczucia czy nazwę to raczej przeświadczenia,
że

jest to naprawdę kobieta warta poznania bo wyglądem, charakterem,
zachowaniem zdaje się być kobietą mrzeń co nie urkywam przy moich "bardzo
wygórowanych" wymaganiach zdarza się niezwykle rzadko.
Na dodatek widzę ją pierwszy raz w życiu a coś mi podpowiada do ucha
"zapoznaj się z nią".

Zastanawiający jest fakt, że mam już tą wybrankę a tu spotyka mnie taka
sytuacja.
Może mi ktoś doradzić jak się zachować w takich sytuacjach na dodatek
okazuje się, że jest to potencjalnie nasza klientka (tzn wkrótce się okaże
czy podpisze z nami umowę czy też nie)?
Nie wiem czy dobrym jest wychodzenie z wszelkimi inicjatywami na przeciw w
stosunku do klientów.

Czy ktoś jeszcze doświadczył takiego uczucia ?
Jak sobie radzicie z takimi sytuacjami czy raczej problemami.
Czy można zakochać się drugi raz czy to tylko zauroczenie?
Interesują mnie tylko poważne odpowiedzi i na temat

To tylko chwilowe zauroczenie.pewnie jeszcze kilka razy cie to
spotka.pomysl o rodzinie, zonie.


Jak myśle o rzonie, to mi stawać nie hce. No hyba, rze to rzona mojego
sparalirzowanego somsiada. Ta to sie sypać potrafi... i fkakało potrafi
po same jaje pszyjonć.




iwanos

Posted: 29 Maj 2007 13:52:20



Jak myśle o rzonie, to mi stawać nie hce. No hyba, rze to rzona mojego
sparalirzowanego somsiada. Ta to sie sypać potrafi... i fkakało potrafi po
same jaje pszyjonć.

niekiedy jest tak dobrze ze wsadzasz tez jaja za pomocom łyszki do butów ?






! MÓNSTA ! FRÓM ! ÓRANÓS !

Posted: 30 Maj 2007 23:10:54



Jak myśle o rzonie, to mi stawać nie hce. No hyba, rze to rzona mojego
sparalirzowanego somsiada. Ta to sie sypać potrafi... i fkakało potrafi po
same jaje pszyjonć.

niekiedy jest tak dobrze ze wsadzasz tez jaja za pomocom łyszki do butów ?

Zadobże by jej było. Morze mi conajwyrzej possać.




<92natalkak

Posted: 11 Lip 2007 19:12:56




Piszę, bo muszę podzielić sie z wami swoimi wrażeniami.
Dziś tak jak przed laty kiedy poznałem moją żonę poznałem kobiete "moich
marzeń".
Wydaje się to niemożliwe prawda?
A jednak coś w tym jest.
Pierwsza wymiana spojrzeń. Błysk w oku. Przyspieszone bicie serca,
podniecenie itp. ;)
Niesamowite porządanie bycia przy niej, rozmawiania z nią.
Brakuje mi słow aby opisać to wspaniałe uczucie.
Pragnę wyjasnić, że przez lata widziałem wiele kobiet równie pięknych ale
jakoś nie było nigdy takiego uczucia czy nazwę to raczej przeświadczenia,
że

jest to naprawdę kobieta warta poznania bo wyglądem, charakterem,
zachowaniem zdaje się być kobietą mrzeń co nie urkywam przy moich "bardzo
wygórowanych" wymaganiach zdarza się niezwykle rzadko.
Na dodatek widzę ją pierwszy raz w życiu a coś mi podpowiada do ucha
"zapoznaj się z nią".

Zastanawiający jest fakt, że mam już tą wybrankę a tu spotyka mnie taka
sytuacja.
Może mi ktoś doradzić jak się zachować w takich sytuacjach na dodatek
okazuje się, że jest to potencjalnie nasza klientka (tzn wkrótce się
okaże
czy podpisze z nami umowę czy też nie)?
Nie wiem czy dobrym jest wychodzenie z wszelkimi inicjatywami na przeciw
w
stosunku do klientów.

Czy ktoś jeszcze doświadczył takiego uczucia ?
Jak sobie radzicie z takimi sytuacjami czy raczej problemami.
Czy można zakochać się drugi raz czy to tylko zauroczenie?
Interesują mnie tylko poważne odpowiedzi i na temat

To tylko chwilowe zauroczenie.pewnie jeszcze kilka razy cie to
spotka.pomysl o rodzinie, zonie.








--
http://www.gazeta.pl/usenet/






Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Online: Odwiedzający - 2
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 67 [9 Mar 2010 22:14:36]
Odwiedzający - 67 / + - 0

Czas ładowania strony (sek.): 0.850
miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności }{ forum ° gps° opisy gg ° kuchnia ° monety°
sport° bez przesady


  • Hydrografika - ktos probowal?
  • "Jesteśmy w stanie naprawić najbardziej pogięte i połamane ramy, a dzięki nowej technologii lakierowania dajemy gwarancję na wytrzymałość i na nierozpoznawalność naprawianych elementów." Ze niby taki lakier ze rame utrzyma ? nie, nie - ...
    wiecej
  • seksualność
  • Ja wierzę w kobiety. I nawet dość często mam okazje utwierdzać sie w tej wierze. Ale... jest taki rodzaj mrowienia między udami który zapewnić może tylko gsxr. Amen. KJ AE GSXR 2K1 "Angry Sky" ...
    wiecej