| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| ° części - giełda samochodowa ° ATM materace ° antykwariat Warszawa - numizmatyka ° |
| Fubi: / Dzieci / Mamo, chcębyć jak Barbie! |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . |
| Autor | Wiadomość |
| w_e
|
Posted: 8 Gru 2009 18:10:55 No to inaczej: nie potrafi zapłacić w kasie ze wybraną przez siebie
sukienkę? Po co zaznaczasz, że to mąż płacił? Ona jest ubezwłasnowolniona? wyzłośliwiając się w taki sam sposób można by zapytać: Nigdy ci mąż niczego nie kupił? Sknera, czy co? To czepianie się byleczego w celu dowalenia za chwilę osiągnie granice absurdu. -- waruga |
| Theli
|
Posted: 8 Gru 2009 19:25:12 No to inaczej: nie potrafi zapłacić w kasie ze wybraną przez siebie
sukienkę? Po co zaznaczasz, że to mąż płacił? Ona jest ubezwłasnowolniona? wyzłośliwiając się w taki sam sposób można by zapytać: Nigdy ci mąż niczego nie kupił? Sknera, czy co? Owszem, kupił i to nie raz, ale wtedy są to prezenty, czyli wiąże się z nimi pewnie element niespodzianki. Przy kupowaniu jawnym w małżeństwie ze wspólnotą majątkową (chyba, że nie mają) mówienie ,,mąż mi kupił' jest trochę bez sensu. th |
| Theli
|
Posted: 8 Gru 2009 19:29:12 To są klimaty jak widać już nieznane "wyzwolonym kobietom", które faktem
swego "wyzwolenia" odebrały wiele przyjemnosci i sobie, jak również swoim mężom (a nie chodzi tu wcale o sam fakt kupowania czy płacenia) - to coś w stylu starych filmów, gdzie żona w sklepie wybiera futro i kolię, a mąż płaci, choć niekoniecznie żona jest pozbawiona dostępu do własnego/wspólnego majątku i pieniędzy :-) A na czym ta przyjemność ma polegać? Chyba tylko na tym, że kobieta nie musi otwierać torebki, żeby wyjąć portfel. Aha, cały czas czepiam się sytuacji, gdy małżeństwo ma jeden budżet i razem o nim decyduje. Co innego, gdy tak robi ojciec/syn/kolega/kochanek itp. th |
| czeremcha
|
Posted: 8 Gru 2009 19:52:03 oczywiscie, ze to zalezy od rodzicow. To oni wychowaja samodzielne, albo
kalekie dziecko. Samodzielne to takie, co ma rodziców gdzieś i mogą dla niego nie istnieć? Bo na to wygląda, że tym się różni dziecko w twoim pojęciu samodzielne od w twoim pojęciu kalekiego. Nie ma niczego "pomiędzy"? Skoro dobry kontakt z rodzicami to kalectwo, a chęć spędzenia z nimi sylwestra to prawie jak zboczenie... Ania |
| XL
|
Posted: 8 Gru 2009 19:51:57 (...)Przy kupowaniu jawnym w małżeństwie
ze wspólnotą majątkową (chyba, że nie mają) mówienie ,,mąż mi kupił' jest trochę bez sensu. No cóż ja Ci poradzę, dziewczyno, na ten brak sensu :-) |
| XL
|
Posted: 8 Gru 2009 19:54:18 Aha, cały czas czepiam się
sytuacji, gdy małżeństwo ma jeden budżet i razem o nim decyduje. Co innego, gdy tak robi ojciec/syn/kolega/kochanek itp. Ciepło, ciepło, coraz cieplej! - jak mąż, to już nie może być kochankiem własnej żony? Tylko obcej kobiecie może kupować kolię? ;-PPP |
| XL
|
Posted: 8 Gru 2009 20:01:23 oczywiscie, ze to zalezy od rodzicow. To oni wychowaja samodzielne, albo
kalekie dziecko. Samodzielne to takie, co ma rodziców gdzieś i mogą dla niego nie istnieć? Bo na to wygląda, że tym się różni dziecko w twoim pojęciu samodzielne od w twoim pojęciu kalekiego. Nie ma niczego "pomiędzy"? Skoro dobry kontakt z rodzicami to kalectwo, a chęć spędzenia z nimi sylwestra to prawie jak zboczenie... Ach, Aniu, czego ja chcę, może już nawet dzieci kochają dziś INACZEJ i własnie to jest normą... Tylko skąd ja, wyrodna (na tym tle) matka, która wychowała dwie odmieńczynie, co do mnie lgną, mam o tym wiedzieć? Cóż, chyba cza będzie wygonić dzieci z tego Sylwestra, niech idą do rówieśników piwo pić, wódę chlać, jak się należy w Sylwestra. Czego jak czego, ale balu z rodzicami to im się zachciewac nie powinno! :-/ |
| Iwon(K)a
|
Posted: 9 Gru 2009 02:35:54 oczywiscie, ze to zalezy od rodzicow. To oni wychowaja samodzielne, albo kalekie dziecko. Samodzielne to takie, co ma rodziców gdzieś i mogą dla niego nie istnieć? tego nie napisalam. Bo na to wygląda, że tym się różni dziecko w twoim pojęciu
samodzielne od w twoim pojęciu kalekiego. moze wedlug Ciebie. Pojscie na sylwestra ze znajomymi w swoim wieku NIE oznacza posiadania rodzicow "gdzies". Nie ma niczego "pomiędzy"?
miedzy gdzies a kaleka tak. To sie nazywa normalnosc, a to sie rowna samodzielnosci. Samodzielnosc nie oznacza wcale olewania rodzicow z gory na dol. Mam nadzieje, ze pojmiesz. Skoro dobry kontakt z rodzicami to kalectwo, a chęć spędzenia z nimi
sylwestra to prawie jak zboczenie... dobry kontakt z rodzicami nie oznacza kalectwa. Chec spedzenia z nimi sylwestra- juz pisalam. Czytaj uwaznie, chyba ze nie ma to znaczenia do jakich wnioskow dojdziesz. Wtedy czytaj jak chcesz. i. |
| Iwon(K)a
|
Posted: 9 Gru 2009 02:45:14 Ach, Aniu, czego ja chcę, może już nawet dzieci kochają dziś INACZEJ i
własnie to jest normą... Tylko skąd ja, wyrodna (na tym tle) matka, która wychowała dwie odmieńczynie, co do mnie lgną, mam o tym wiedzieć? Nie wiesz. To fakt. Kochaja Cie inaczej- bez mamusi ani rusz. Cóż,
chyba cza będzie wygonić dzieci z tego Sylwestra, niech idą do rówieśników piwo pić, wódę chlać, jak się należy w Sylwestra. wspolczuje doswiadczec sylwestrowych Twoim corkom. Widac nie umieja sobie dobrac nawet rowiesnikow na jako takim poziomie. Kalectwo. Czego jak czego, ale balu
z rodzicami to im się zachciewac nie powinno! jak sie nie ma znajomych a tylko mame to powinno. i. |
| Theli
|
Posted: 9 Gru 2009 09:51:20 Mój może nie aż tak, raczej miałby problem z dobraniem rozmiaru :)
Nosisz 34, jak moja córka? - ona nie ma problemu :-) Czy ja pisałam, że ja mam problem. Czytaj ze zrozumieniem. th |
| czeremcha
|
Posted: 9 Gru 2009 11:16:14 tego nie napisalam.
Czytaj uwaznie, chyba ze nie ma to znaczenia do jakich wnioskow dojdziesz.
Wtedy czytaj jak chcesz. Ach, cóż za cenne uwagi! Tylko czemu nie stosujesz ich do siebie? Z zabaw lalkami innymi niż barbie i chęci wyjścia z rodzicami na sylwestra wyprowadziłaś kalekie dziecko nie mające przyjaciół. Docendo discimus. Ania |
| dorota bugla
|
Posted: 9 Gru 2009 13:40:14 Nosisz 34, jak moja córka? - ona nie ma problemu :-)
Znajome drobne maluchy to mocno narzekają, że ciuchy mogą kupić tylko w sklepach dziecięcych. |
| Iwon(K)a
|
Posted: 9 Gru 2009 13:55:31 czeremcha: tego nie napisalam.
Czytaj uwaznie, chyba ze nie ma to znaczenia do jakich wnioskow dojdziesz. Wtedy czytaj jak chcesz. Ach, cóż za cenne uwagi! Tylko czemu nie stosujesz ich do siebie? Z zabaw lalkami innymi niż barbie i chęci wyjścia z rodzicami na sylwestra wyprowadziłaś kalekie dziecko nie mające przyjaciół. ??? ale jak pisalam, wymyslaj co chcesz. i. |
| Theli
|
Posted: 9 Gru 2009 14:10:29 Nosisz 34, jak moja córka? - ona nie ma problemu :-)
Znajome drobne maluchy to mocno narzekają, że ciuchy mogą kupić tylko w sklepach dziecięcych. Albo dla nastolatek. No i XL chyba powinna wiedzieć, że samo napisanie rozmiaru na metce nie gwarantuje, że będzie ok. th |
| czeremcha
|
Posted: 9 Gru 2009 14:25:01 czeremcha:
???
ale jak pisalam, wymyslaj co chcesz.
!!! Nic nie muszę wymyślać. Przejrzyj starannie posty, odcedź swoje przemyślenia, skup się na tym, co napisane i zobaczysz, kto wymyśla. Ania |
| Iwon(K)a
|
Posted: 9 Gru 2009 14:39:29 czeremcha:
??? ale jak pisalam, wymyslaj co chcesz. !!! Nic nie muszę wymyślać. Przejrzyj starannie posty, odcedź swoje przemyślenia, skup się na tym, co napisane i zobaczysz, kto wymyśla. zobaczylam. wczoraj nawet. i. |
| XL
|
Posted: 9 Gru 2009 16:57:46 Nosisz 34, jak moja córka? - ona nie ma problemu :-)
Znajome drobne maluchy to mocno narzekają, że ciuchy mogą kupić tylko w sklepach dziecięcych. Owszem, suknię ślubną o obwodzie w talii 56 cm przy normalnym obwodzie biustu i raczej normalnym wzroście trudno nam było znaleźć, a kiedy w końcu zapadła decyzja o szyciu, pani zdejmujaca miarę mierzyła trzy razy, przekonana, że się myli :-) |
| medea
|
Posted: 9 Gru 2009 18:46:51 Nosisz 34, jak moja córka? - ona nie ma problemu :-) Znajome drobne maluchy to mocno narzekają, że ciuchy mogą kupić tylko w sklepach dziecięcych. Owszem, suknię ślubną o obwodzie w talii 56 cm przy normalnym obwodzie biustu i raczej normalnym wzroście trudno nam było znaleźć, a kiedy w końcu zapadła decyzja o szyciu, pani zdejmujaca miarę mierzyła trzy razy, przekonana, że się myli :-) A niby jesteś taka przeciwna anorektyczkom. :/ Ewa |
| w_e
|
Posted: 9 Gru 2009 19:14:39 w_e:
a nie ma takich opcji w Polsce?? a nie wiem, ale nie słyszałam -- w_e |
| w_e
|
Posted: 9 Gru 2009 19:16:40 oczywiscie, ze to zalezy od rodzicow. To oni wychowaja samodzielne, albo
kalekie dziecko. Samodzielne to takie, co ma rodziców gdzieś i mogą dla niego nie istnieć? Bo na to wygląda, że tym się różni dziecko w twoim pojęciu samodzielne od w twoim pojęciu kalekiego. Nie ma niczego "pomiędzy"? Skoro dobry kontakt z rodzicami to kalectwo, a chęć spędzenia z nimi sylwestra to prawie jak zboczenie... Nareszcie ktoś to jakoś mądrze podsumował. Dzięki Ci wielkie :) -- w_e |
| Aicha
|
Posted: 9 Gru 2009 21:39:26 Użytkownik "w_e" napisał: a nie ma takich opcji w Polsce??
a nie wiem, ale nie słyszałam Są. Zajrzyj choćby na pl.biznes.banki. |
| złośliwa
|
Posted: 10 Gru 2009 07:20:38 | w_e: | | | a nie ma takich opcji w Polsce?? | | a nie wiem, ale nie słyszałam | karta kredytowa citi banku - zbierasz punkty BP ( a tam w zależności od oferty - produktów od wyboru do koloru ) |
| M&C
|
Posted: 10 Gru 2009 08:38:43 J. (i małżonka z całkiem sporym zbiorem kolekcjonerskich lalek, przy
których barbie to cenowo i jakościowo mały pikuś jest) Dolfy czy tonnerki? ;-) Marzena |
| M&C
|
Posted: 10 Gru 2009 08:43:32 E tego, rocznik 74 dzień dobry, już napisałam swoją historię z lalką
Barbie ; Były i wtedy, oczywiście, że nie tak popularne jak teraz ale były i koleżanki miały. Zdarzały się może. Nie były normalnością w takiej ilości jak dziś. Ja jestem zbliżony rocznik do Ciebie, nie pamiętam żeby którakolwiek koleżanka miała Barbie, a ja to nawet nie wiedziałam o jej istnieniu. Może ktoś, kto miał rodzinę za granicą, miał dostęp do takich zabawek. Moja jedna koleżanka miała dwie. Prezent od wujka z Ameryki. To były jakieś późne lata 80-te. Marzena |
| XL
|
Posted: 10 Gru 2009 14:36:54 E tego, rocznik 74 dzień dobry, już napisałam swoją historię z lalką
Barbie ; Były i wtedy, oczywiście, że nie tak popularne jak teraz ale były i koleżanki miały. Zdarzały się może. Nie były normalnością w takiej ilości jak dziś. Ja jestem zbliżony rocznik do Ciebie, nie pamiętam żeby którakolwiek koleżanka miała Barbie, a ja to nawet nie wiedziałam o jej istnieniu. Może ktoś, kto miał rodzinę za granicą, miał dostęp do takich zabawek. Moja jedna koleżanka miała dwie. Prezent od wujka z Ameryki. To były jakieś późne lata 80-te. Marzena Po roku 1990 były powszechnie znane. I reklamy Pony w TV też były. |
| << . 1 . 2 . 3 . 4 . |
Czas ładowania strony (sek.): 0.620 miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności }{ forum ° gps° opisy gg ° kuchnia ° monety° sport° bez przesady |