° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
° części - giełda samochodowa ° ATM materace ° antykwariat Warszawa - numizmatyka °

500 zł i 8h pracy

Fubi: / Koty / 500 zł i 8h pracy
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . >>
Autor Wiadomość
Ninik

Posted: 6 Maj 2007 17:29:56



Podejrzewam że kluczowe znaczenie ma tutaj brak możliwości ucieczki.

Dokładniej schowania się w jakąś dziurę. Ta klatka nie będzie tylko taka
jak ja widzisz, w środku będzie jeszcze możliwość chowania się, a sama
siatka to już "szyba".


A ta woliera nie dość że mała to jeszcze bez możliwości ucieczki w
bezpieczne miejsce.

Nie jest mała chociaż tak wygląda, nie będzie też taka pusta.


Sam raczej bym pomyślał o jakimś szczelnym ogrodzeniu, a nie klatce w
takiej okolicy.
Dokładnie. Jeśli już absolutnie coś musi by to przynajmniej niech to ma

jakiś metraż. Koty potrzebują też ruchu. Parę lat w takich warunkach i
zaczną wychodzic problemy z serduszkiem bo otłuszczone, z kręgosłupem bo
zmiany zwyrodnieniowe, ze stawami bo coś tam...
Za cenę świętego spokoju właścicielki koty zapłacą cenę o wiele wyższą.
Ale tego nikt nie liczy bo to niby dla ich dobra...

Tylko nie zawsze się właśnie da zrobić takiego ogrodzenia, może to na
początek dobry pomysł. Moje na polu boją sie okropnie i najchętniej to
by zwiały w jakąś dziurę. Może to dobry początek i potem będzie można je
bardziej oswajać z terenem.
Czasem nie da się jednak ogrodzić wszystkiego idealnie, a klatka lepsza
niż sam dom.


Ale z tego co widzę całkiem duże to jest i chodź niepozornie wygląda
na zdjęciu to może akurat to ciekawy pomysł.
6 m/kw i 1,5 m wysokości to większa klatka a nie duża woliera.


Owszem, ale zawsze to te sześć metrów więcej, na początek dobre i tyle.


Teraz każde włożenie ich do kontenera kończy się tak przerażającym
płaczem że podróż do lekarza odbywa się pod czyjąś kurtką bo nikt nie
jest w stanie znieść takiej kociej rozpaczy.

Moje też płaczą, ale głównie dlatego, że nie lubią weta, boja się
samochodów i hałasu, jazda to dla nich wielkie przeżycie, ale mimo tego
chciałbym mieć cośtakiego doczepionego do domu przy jakimś okienku by
sobie mogły spokojnie wyjść i popatrzyć na świat, jakoś by potem mniej
się bać, bo aktualnie to wyjścia bardzo je stresują, a szkoda.




Olik

Posted: 6 Maj 2007 17:30:52




Z torturami psychicznymi przesadzasz - koty nie stresują się tak jak
ludzie, pomyśl że dzięki temu będą miały więcej niż normalnie w domu, a
nie że nie będą miały tego co by jeszcze mieć mogły. Śpiewać będą do
przylatujących ptaków, tak samo jak w domu z okna, jako bonus jednak
będzie można polować na przelatujące robale, wspinać się i broić do woli.
Na polu owszem lepiej, ale nawet niepozorna okolica często jest
niebezpieczna. Sam również zamiast tego bym pewnie próbował ogrodzić jakiś
teren, a to dostawić do domu jak już i pozwolić na nielimitowane wyjścia
jak na osiatkowane balkony.


U rodziców nie dałoby się ogrodzić działki. Płot jest bardzo długi i z
trzech stron ogrodzony siatką (wymienić CAŁĄ SIATKĘ?), a z przodu są
sztachety, przez które kot łatwo przejdzie. Nie wiem jak wysokie musiałoby
być ogrodzenie i z czego zrobione by stanowić zaporę dla kota. Koszty byłyby
zbyt wysokie.
Olik

PS. Dzięki za wsparcie.






Ninik

Posted: 6 Maj 2007 17:32:47



Wyobraź sobie że całe życie masz spędzic w 20 m/kw pokoju. No jako
osłodę dorzucę 15 m/kw ogrodzonego wybiegu. Na zewnątrz świat ze
wszystkimi atrakcjami, jazdą samochodem (cholernie niebezpieczna
przecież), niezdrowymi hamburgerami, niszczącymi wzrok komputerami i
całą resztą ryzykownych atrakcji.
Rezygnujesz bez żalu czy po kilku latach zaczynasz myśleć o samobójstwie
aby tylko zakończyć taką wegetację?

ROTFL :)
Czy słyszałaś kiedyś o kocie który popełnił samobójstwo? :)

wybacz ale kot to nie człowiek, on tak nie myśli jak to opisujesz :)




Dzika

Posted: 6 Maj 2007 17:35:20



Wyobraź sobie że całe życie masz spędzic w 20 m/kw pokoju. No jako
osłodę dorzucę 15 m/kw ogrodzonego wybiegu. Na zewnątrz świat ze
wszystkimi atrakcjami, jazdą samochodem (cholernie niebezpieczna
przecież), niezdrowymi hamburgerami, niszczącymi wzrok komputerami i
całą resztą ryzykownych atrakcji.
Rezygnujesz bez żalu czy po kilku latach zaczynasz myśleć o
samobójstwie aby tylko zakończyć taką wegetację?

ROTFL :)
Czy słyszałaś kiedyś o kocie który popełnił samobójstwo? :)


Ale ja to pytanie zadałam Tobie nie kotu.
Ponowić?

wybacz ale kot to nie człowiek, on tak nie myśli jak to opisujesz :)

A skąd wiesz w takim razie co dokładnie myśli?




Ninik

Posted: 6 Maj 2007 17:40:24



A wymiarów nie znam, a mieszkam 15 km od rodziców, więc nie zmierzę. W
srodku ma być domek (taki a la buda dla psa), kuweta, drabinki, coś a la
drzewko do wspinania i piłki.

A to jest działka gdzieś zdala od domu? Nie można tego tak jak pisałem
dostawić do niego?


Bardzo byśmy chcieli, żeby koty chodziły wolno, ale np. Dyzio nie słyszy
więc ani samochodu, ani pisa nie zauważy, nie mówiąc już o chorobie
neurologicznej przez którą nie wskoczy na płot czy nie wejdzie na drzewo.

Wiem o Dyziu, wiem też jak trudno jest ogrodzić teren a im większy tym
bardziej. Słyszałem jednak że siatki zakrzywione do środka górą dają
dobre efekty. Jak duży to teren? Moi rodzice swój ogrodzili dzieląc go
na kilka części i zdaje to egzamin (ale akurat nie dla kotów, potrzeba
jednak taka była).




Ninik

Posted: 6 Maj 2007 17:43:09



ROTFL :)
Czy słyszałaś kiedyś o kocie który popełnił samobójstwo? :)
Ale ja to pytanie zadałam Tobie nie kotu.

Ponowić?

Ale mnie porównujesz do kota co jest oczywiście bez najmniejszego sensu.


wybacz ale kot to nie człowiek, on tak nie myśli jak to opisujesz :)
A skąd wiesz w takim razie co dokładnie myśli?


Koty nie myślą w sposób o jaki je podejrzewasz: nie popełniają
samobójstw, nie kalkulują czy dzieciom starczy jedzenia, nie myślą o
rozrywkach jak ludzie.




Olik

Posted: 6 Maj 2007 17:46:01




A wymiarów nie znam, a mieszkam 15 km od rodziców, więc nie zmierzę. W
srodku ma być domek (taki a la buda dla psa), kuweta, drabinki, coś a la
drzewko do wspinania i piłki.

A to jest działka gdzieś zdala od domu? Nie można tego tak jak pisałem
dostawić do niego?

Nie, dom stoi na działce. Dostawić woliery do domu?


Wiem o Dyziu, wiem też jak trudno jest ogrodzić teren a im większy tym
bardziej. Słyszałem jednak że siatki zakrzywione do środka górą dają dobre
efekty. Jak duży to teren? Moi rodzice swój ogrodzili dzieląc go na kilka
części i zdaje to egzamin (ale akurat nie dla kotów, potrzeba jednak taka
była).

Teren ma 1000m/kw. Na nowe ogrodzenie rodziców nie stać.
Olik






Hania

Posted: 6 Maj 2007 17:46:47





Wyobraź sobie że całe życie masz spędzic w 20 m/kw pokoju. No jako osłodę
dorzucę 15 m/kw ogrodzonego wybiegu.

ja Was chyba nie rozumiem (pisze tu nie tylko do Dzikiej): jak kto
mieszkajac w 3 osoby + kot zastanawia sie, czy wziac jeszcze 1 kota, to
piejecie z zachwytu, bo przeciez kot w schronisku ma do dyspozycji miejsce
wielkosci piekarnika, a jak kto nie chce głuchego kota narazic na
przejechanie przez samochod, daje klatke (sama bym tez dala wieksza, bez
dachu, z miekka siatka by sie kot nie mogl wspiac), to juz oburzenie,
wyzywanie od wiezicieli kotow itp. M.in. dlatego nie mam kota, bo jak
slysze, ze od Whiscasa koty zdychaja, ze jedynie zarcie za 2 stowy
miesiecznie nie przyprawi zwierzaka o dysfunkcje nerek, jeszcze dodac do
tego weta, witaminki itd, ...to zastanawiam sie, ile zarabiaja ci z Was,
ktorzy pisza, ze dokarmiaja 100 kotow rocznie? ;-))))

Moze by tak wyposrodkowac? Sami tez nie spedzamy wolnego tylko na Hawajach,
nie kazdy ma ogrod, i jakos zyjemy, co wiecej, niektorzy z nas sa zadowoleni
z takiego zycia? ;-)

pozdr.
hania i tymczasowo Freud






Olik

Posted: 6 Maj 2007 17:47:03




Ale ja to pytanie zadałam Tobie nie kotu.
Ponowić?

wybacz ale kot to nie człowiek, on tak nie myśli jak to opisujesz :)

A skąd wiesz w takim razie co dokładnie myśli?

Jesteś kolejnym przykładem na to, że fanatyzm jest gorszy od faszyzmu...
Idź i ratuj koty ze schroniska a nie czepiaj się mnie.
Olik







Dzika

Posted: 6 Maj 2007 17:54:31



ROTFL :)
Czy słyszałaś kiedyś o kocie który popełnił samobójstwo? :)
Ale ja to pytanie zadałam Tobie nie kotu.
Ponowić?

Ale mnie porównujesz do kota co jest oczywiście bez najmniejszego sensu.


Pytałam tylko o Twój wybór. Rozumiem że nie odpowiesz. Niezbyt wygodnie?


wybacz ale kot to nie człowiek, on tak nie myśli jak to opisujesz :)
A skąd wiesz w takim razie co dokładnie myśli?

Koty nie myślą w sposób o jaki je podejrzewasz: nie popełniają
samobójstw, nie kalkulują czy dzieciom starczy jedzenia, nie myślą o
rozrywkach jak ludzie.

No dobrze. Idźmy tym tropem. O czym w takim razie myślą?




Olik

Posted: 6 Maj 2007 17:55:49




(sama bym tez dala wieksza, bez dachu, z miekka siatka by sie kot nie mogl
wspiac)

Cóż, ja też bym chciała by ta klatka miała 500 metrów kw. ale nie jest
mniejsza od przeciętnych, osiatkowanych balkonów, które tak są tu promowane.
A siatka jest hodowlana pokryta chyba jakimś materiałem gumowym, żeby nie
raniła - polecana przez La Lunę.
Olik






Ninik

Posted: 6 Maj 2007 17:56:01



U rodziców nie dałoby się ogrodzić działki. Płot jest bardzo długi i z
trzech stron ogrodzony siatką (wymienić CAŁĄ SIATKĘ?), a z przodu są
sztachety, przez które kot łatwo przejdzie. Nie wiem jak wysokie musiałoby
być ogrodzenie i z czego zrobione by stanowić zaporę dla kota. Koszty byłyby
zbyt wysokie.

Z tego co wiem dobre efekty daje prosta miękka siatka zamocowana na
górze płotu, bo przy próbie wspinaczki odchyla się do środka. nie mówię
by całość ogradzać, ale jakiś kawałek ogrody wydzielić, z dwoma
drzewkami w środku i bez góry. Za 500zł można kupic tego całą masę (mnie
zielona siatka plastikowa kosztowała 7zł/mb przy czym wysokie to na 2m
było).
Na początek dobre i to, ale jeśli tylko 6m^2 i 1,5m wysokości to dość
mało by tylko tam zamykać kotka. Dostawiłbym to więc do okienka i
zobaczył jaka będzie popularność rozwiązania.


PS. Dzięki za wsparcie.

Wiesz u mnie na 8 piętrze to nawet balkonu nie mogę osiatkować, bo ich
rozmieszczenie jest wykluczające wszelkie siatki, a balkon mały jak
nieszczęście i bez daszku. Chętnie dostawiłbym coś takiego do mieszkania
z kawałkiem zielonego i lepsze to by było niż nic.
Na działce za to byłaby to odmiana dla smyczy i alternatywa dla
siedzenia w domu i też lepiej niż nic. Tyle tylko że poza domem moje
kotki płaczą okrutnie jak zostawiam je same i w takiej klatce to
musiałbym z nimi siedzieć ;)





Dzika

Posted: 6 Maj 2007 18:01:24



Ale ja to pytanie zadałam Tobie nie kotu.
Ponowić?

wybacz ale kot to nie człowiek, on tak nie myśli jak to opisujesz :)
A skąd wiesz w takim razie co dokładnie myśli?

Jesteś kolejnym przykładem na to, że fanatyzm jest gorszy od faszyzmu...
Idź i ratuj koty ze schroniska a nie czepiaj się mnie.

Zadałaś pytanie kociarzom a teraz dziwisz się ze odpowiedzieli?
To trzeba było zaznaczyć że akceptujesz tylko odpowiedzi które chcesz
usłyszeć.

Fanatyzm? Skoro nazywasz fanatyzmem szacunek dla natury zwierząt i
przedkładanie ich dobra nad własna wygodę to ewidentnie nie znajdziemy
płaszczyzny porozumienia.




Olik

Posted: 6 Maj 2007 18:05:01




Na początek dobre i to, ale jeśli tylko 6m^2 i 1,5m wysokości to dość mało
by tylko tam zamykać kotka. Dostawiłbym to więc do okienka i zobaczył jaka
będzie popularność rozwiązania.

Nie bardzo się da, bo domek ma wysoko okna. Nawet kombinowali czy tak nie
zrobić, ale woliera musiałaby być pieruńsko wysoka.

Wiesz u mnie na 8 piętrze to nawet balkonu nie mogę osiatkować, bo ich
rozmieszczenie jest wykluczające wszelkie siatki, a balkon mały jak
nieszczęście i bez daszku. Chętnie dostawiłbym coś takiego do mieszkania z
kawałkiem zielonego i lepsze to by było niż nic.
Na działce za to byłaby to odmiana dla smyczy i alternatywa dla siedzenia
w domu i też lepiej niż nic. Tyle tylko że poza domem moje kotki płaczą
okrutnie jak zostawiam je same i w takiej klatce to musiałbym z nimi
siedzieć ;)

Moje koty też nie mają balkonu, bo mieszkanie wynajmowane. Działki nie mamy.
Ale na razie żaden z moich trzech kotów nie chciał popełnić samobójstwa ani
nie zgłosil się do psychiatry z powodu depresji.
Olik






Dzika

Posted: 6 Maj 2007 18:10:13




Wyobraź sobie że całe życie masz spędzic w 20 m/kw pokoju. No jako osłodę
dorzucę 15 m/kw ogrodzonego wybiegu.

ja Was chyba nie rozumiem (pisze tu nie tylko do Dzikiej): jak kto
mieszkajac w 3 osoby + kot zastanawia sie, czy wziac jeszcze 1 kota, to
piejecie z zachwytu, bo przeciez kot w schronisku ma do dyspozycji miejsce
wielkosci piekarnika,


Proste. Wyrwanie kota ze schroniskowego piekiełka może mu wyjśc tylko na
lepsze. Pogarszanie kotu warunków życiowych wbrew jego naturze i
możliwościom jest ewidentnym działaniem na szkodę.


a jak kto nie chce głuchego kota narazic na
przejechanie przez samochod, daje klatke (sama bym tez dala wieksza, bez
dachu, z miekka siatka by sie kot nie mogl wspiac), to juz oburzenie,


a. Głuchy kot pojawił się dopiero teraz a dyskusja była o cytuję: "Ot,
taki zakątek dla kotów z trawką i latającymi muszkami."
b. Do tej pory nie padło ani jedno słowo na temat szosy. Za to była
opowieśc o wypadku poprzedniego kota.
c. Jeśli ktoś prosi o opinię powinien się liczyc z tym że nie wszyscy
będą klaskali z zachwytem. Niestety. Taki lajf.




Adam Płaszczyca

Posted: 6 Maj 2007 18:22:44




Moj też wracał przez kilka lat aż pewnego razu nie wrócił i znaleźliśmy
biedaka przejechanego na drodze :(

Bywa. Życie jest niebezpieczne i cóż, trzeba ryzyko ponieść. Zauważ,
że jakby kotu uciąć łapki, to będzie jeszcze bardziej bezpieczny niż w
takim więzieniu.



Dzika

Posted: 6 Maj 2007 18:25:56




Za cenę świętego spokoju właścicielki koty zapłacą cenę o wiele
wyższą. Ale tego nikt nie liczy bo to niby dla ich dobra...

Tylko nie zawsze się właśnie da zrobić takiego ogrodzenia, może to na
początek dobry pomysł. Moje na polu boją sie okropnie i najchętniej to
by zwiały w jakąś dziurę. Może to dobry początek i potem będzie można je
bardziej oswajać z terenem.


Nie sądzę skoro celem cwiczenia jest wlaśnie odizolowanie ich od tego
terenu.


Czasem nie da się jednak ogrodzić wszystkiego idealnie, a klatka lepsza
niż sam dom.


Ależ oczywiście! Metodą "równaj do niższego" jak najbardziej.


Teraz każde włożenie ich do kontenera kończy się tak przerażającym
płaczem że podróż do lekarza odbywa się pod czyjąś kurtką bo nikt nie
jest w stanie znieść takiej kociej rozpaczy.

Moje też płaczą, ale głównie dlatego, że nie lubią weta, boja się
samochodów i hałasu, jazda to dla nich wielkie przeżycie,


Samo jeżdżenie moje olewają totalnie.
Cyrk jest tylko przy próbie zamknięcia.


ale mimo tego
chciałbym mieć cośtakiego doczepionego do domu przy jakimś okienku by
sobie mogły spokojnie wyjść i popatrzyć na świat, jakoś by potem mniej
się bać, bo aktualnie to wyjścia bardzo je stresują, a szkoda.

Najlepiej jeśli same mogą wybierac. Jeśli wyjścia je stresują to niech
robią co wolą. Nasza Babcia po burzliwej młodości też bardziej sobie
ceni kanapę niż spacery po ogrodzie. Ale od czasu do czasu wstępuje w
nią duch dawnych pionierów i cała szczęśliwa wraca po szalonej, góra
15-minutowej, eskapadzie do sąsiadów. Cholera wie po co tam idzie,
cholera wie jaki ma tam ważne sprawy do załatwienia ale weź spróbuj jej
zabronic! ;)




Adam Płaszczyca

Posted: 6 Maj 2007 18:23:37




wiesz, nie znam sie na kocich zwyczajach, ale jesli np rodzina caly dzien
siedzi na dzialce, to lepiej IMO wziac kota, zapewnic mu zabawki i
bezpieczny skrawek wlasnie w sposob zaproponowany przez Olika zamiast
skazywac je na siedzenie w domu, zawsze to odmiana?

Lepiej wziąć na działkę. I nie wkłądac do klatki.

Pytam, bo nie wiem, nie musisz napadac. Serio chce sie dowiedziec od Was
roznych kocich "za" i "przeciw".

No moje kociaki jeżdża ze mną pod namiot. I co?



Adam Płaszczyca

Posted: 6 Maj 2007 18:25:11




Sam raczej bym pomyślał o jakimś szczelnym ogrodzeniu, a nie klatce w
takiej okolicy. Ale z tego co widzę całkiem duże to jest i chodź
niepozornie wygląda na zdjęciu to może akurat to ciekawy pomysł.

A ja bym pomyslał, że jak kot ode mnei chce dać nogę, to ja jestem
dupek, a nie kociarz.
Czemu moje koty nei dają nogi, a wręcz przeciwnie - przychodzą?
Dlaczego moje koty nei skakały z okien?



Adam Płaszczyca

Posted: 6 Maj 2007 19:04:13




Nie, dom stoi na działce. Dostawić woliery do domu?

Nie, przestać więzic koty.

Teren ma 1000m/kw. Na nowe ogrodzenie rodziców nie stać.

No to puść koty luzem. Boisz się, że uciekną? Cóż, jeśli dadzą noge,
to dowód na to, że nei powinieneś mieć kotów.



Adam Płaszczyca

Posted: 6 Maj 2007 19:05:31





U rodziców nie dałoby się ogrodzić działki. Płot jest bardzo długi i z
trzech stron ogrodzony siatką (wymienić CAŁĄ SIATKĘ?), a z przodu są
sztachety, przez które kot łatwo przejdzie. Nie wiem jak wysokie musiałoby
być ogrodzenie i z czego zrobione by stanowić zaporę dla kota. Koszty byłyby
zbyt wysokie.

Zastanów się? PO CO ogradzać?



satia

Posted: 6 Maj 2007 19:26:40





Miałem się nie odzywać, ale po tych zdjęciach nie wytrzymam. Toż to
wygląda
jak koci obóz koncentracyjny! Czy nie dlatego kochamy koty, że są (w
odróżnieniu od np. psów) wolne i niezależne? Że mieszkają z nami bo tego
chcą, a nie dlatego że nie mająinnego wyjścia?

podzielam opinię... :-( koszmar dla kotów, będą tylko tęskniły za tym, co
zobaczą na zewnątrz. To juz lepiej niech nie wiedzą, że taka wolność
istnieje. Moje domowe, mieszkaniowe nie byłyby szcześliwe w takiej klatce,
bo pewnie tylko by wyły, żeby je wypuścić z niej... Matko, taka przestrzeń
wokół... ja bym koty wypuszczała, gdybym miała taki ogród. A nie mam.
Łoooj, jak dla mnie klapa kompletna. Kotów nie uszczęśliwi...

ja moich futer pod namiot nie biorę, nie puszczam na dwór, ale też nie
skazuję na lizanie lizaka przez papierek...

pozdrawiam
(p.s. moje mieszkają ze mną, bo nie mają innego wyjścia. Z mieszkania nie
wychodzą, ale gdyby miały taki ogród... dżizes, byłyby szczęśliwe i chudsze,
bo biegałyby sobie po konarach)




Roket

Posted: 6 Maj 2007 19:44:18






Miałem się nie odzywać, ale po tych zdjęciach nie wytrzymam. Toż to

Dokładnie.
Moja kota mieszka w bloku ale
mam to szczęście że mam duży ogród za miastem.
Kota już parę km przed bramą czuje `wolność`
od razu hop na drzewa, w trawę, w piach.
A to myszę upoluje a to nornicę, motyle i muchy połyka w locie.
Wolność. Wybawi się, nacieszy, nabiega, poodycha wolnością.
Do chatki wraca pospać i coś przekąsić.
Kochamy ją bardzo ale bierzemy też pod uwage to że kiedyś może nie
wrócić,
Wszak chatka jest przy lesie. Cest la vie ... Póki co /odpukać/
sielanka trwa. A Klatka jak to klatka - nawet złota ogranicza.

pozdrawiam
Rk






Hania

Posted: 6 Maj 2007 19:54:31




No moje kociaki jeżdża ze mną pod namiot. I co?

sa rozne koty jak i rozni ludzie. Niektorym za zimno w namiocie ;-))

h.






Hania

Posted: 6 Maj 2007 20:02:28





Proste. Wyrwanie kota ze schroniskowego piekiełka może mu wyjśc tylko na
lepsze. Pogarszanie kotu warunków życiowych wbrew jego naturze i
możliwościom jest ewidentnym działaniem na szkodę.

ja zrozumialam, ze to tylko na wypady na dzialke.
Beda kocie schowanka, klatka przeciez jest przewiewna, nie mozna tego
porownac z zostawieniem psa w samochodzie.



a. Głuchy kot pojawił się dopiero teraz a dyskusja była o cytuję: "Ot,
taki zakątek dla kotów z trawką i latającymi muszkami."


jak dla mnie cos jest oczywiste, to czasem zapomne napomknac ;-)

b. Do tej pory nie padło ani jedno słowo na temat szosy. Za to była
opowieśc o wypadku poprzedniego kota.

no wlasnie. Tez bym nie chciala , by nastepny kot stracil lape - co wiecej,
uwazalabym sie za niesamowita paskude, gdybym do tego dopuscila. Ta klatka
kosztowala 5 stow, to troche duzo, wieksza bylaby drozsza. Ja bym ogrodzila
jakies miejsce wbijajac wysokie pale i okrecajac to siatka. Po zdjeciach
widac, ze rodzice Olika sie starali. Po co ją aż tak obsztorcowywać?

c. Jeśli ktoś prosi o opinię powinien się liczyc z tym że nie wszyscy będą
klaskali z zachwytem. Niestety. Taki lajf.

no to fakt

h.






Hania

Posted: 6 Maj 2007 20:06:26




U rodziców nie dałoby się ogrodzić działki. Płot jest bardzo długi i z
trzech stron ogrodzony siatką (wymienić CAŁĄ SIATKĘ?), a z przodu są
sztachety, przez które kot łatwo przejdzie. Nie wiem jak wysokie musiałoby
być ogrodzenie i z czego zrobione by stanowić zaporę dla kota. Koszty
byłyby
zbyt wysokie.

Zastanów się? PO CO ogradzać?

zeby miastowemu, domowemu (w domysle "fajtlapowatemu") kotu nic nie odgryzlo
lapy, i zeby gluche stworzenie nie wpadlo pod samochod.

Nie widze w tym az takiego okrucienstwa, jak Ty. IMO przesadzasz

h.






Adam Płaszczyca

Posted: 6 Maj 2007 20:41:13




No moje kociaki jeżdża ze mną pod namiot. I co?

sa rozne koty jak i rozni ludzie. Niektorym za zimno w namiocie ;-))

Jak Shebie było za zimno, to się przenosiła do sąsiadów w przyczepie
kempingowej. Na bezczela. Tak długo darła japę pod drzwiami, aż
wpuszczali ;)



Adam Płaszczyca

Posted: 6 Maj 2007 20:42:13




Zastanów się? PO CO ogradzać?

zeby miastowemu, domowemu (w domysle "fajtlapowatemu") kotu nic nie odgryzlo
lapy, i zeby gluche stworzenie nie wpadlo pod samochod.

Nie widze w tym az takiego okrucienstwa, jak Ty. IMO przesadzasz

A ja widzę. Bo to stworzenie, gdyby nie tępota więziciela, mialoo by
szanse żyć jak kot, a nei jak kaleka.



shida

Posted: 6 Maj 2007 21:24:00




(p.s. moje mieszkają ze mną, bo nie mają innego wyjścia. Z mieszkania nie
wychodzą, ale gdyby miały taki ogród... dżizes, byłyby szczęśliwe i
chudsze, bo biegałyby sobie po konarach)



hihi co do wagi to nie ludz sie - moja ma ogrod i jest koszmarnie gruba...no
dobrze moze nie koszmarnie ale ja lubi szczuple koty a moja mam niestety
potrafi kazdego ztuczyc :( i nasza kota mimo ze ma ogrod i sasiednei ogrody
i obce koty do bicia sie z nimi to jednak szczupla nie jest ;)

shida ;)






Ninik

Posted: 6 Maj 2007 21:24:43



Czasem nie da się jednak ogrodzić wszystkiego idealnie, a klatka
lepsza niż sam dom.
Ależ oczywiście! Metodą "równaj do niższego" jak najbardziej.


Jak mówiłem, chciałbym żeby moje miały taką klatkę, żeby miały chociaż
kawałek balkonu, ale niestety nie mam takiej możliwości. Sytuacja na
pewno się rozwinie - koty nie są głupie, jak im bardzo źle będzie, to
będą bardzo jęczeć i dostana lepszy wybieg. Równie dobrze też i może im
się to wcale nie podobać i wtedy dobrze, że tylko na tym się skończy.


Moje też płaczą, ale głównie dlatego, że nie lubią weta, boja się
samochodów i hałasu, jazda to dla nich wielkie przeżycie,
Samo jeżdżenie moje olewają totalnie.

Cyrk jest tylko przy próbie zamknięcia.

U mnie cyrk jest przy wkładaniu do transportera, jedna kotka nie chce
tam wejść bo wie, że to nigdy nie jest nic miłego to co ją czeka dalej
(wet, długa podróż czy inne nieprzyjemne rzeczy). Jak nie wiedziała co
ją czeka to do klatki wchodziła. Z kolei jak wyjdę za drzwi i otworzę
transporter, to dwa siedzą w środku jakby zewnątrz coś je miało zjeść.
Jeśli Twoje przeżyły jakieś okropne wspomnienia związana z klatkami, to
pewnie im to nie będzie pasować, ale wiele kotów klatkę traktuje całkiem
dobrze. Mam klatkę która w sumie ma może metr sześcienny objętości, i
czasem muszę jakiegoś tymczasa przymknąć i niektóre całkiem są za.
Przykładowo pers, który u mnie mnieszkał to w ogóle miał klatkę za
schronienie i tak się chował jak tylko cokolwiek się szybciej w pokoju
poruszyło.


ale mimo tego chciałbym mieć cośtakiego doczepionego do domu przy
jakimś okienku by sobie mogły spokojnie wyjść i popatrzyć na świat,
jakoś by potem mniej się bać, bo aktualnie to wyjścia bardzo je
stresują, a szkoda.
Najlepiej jeśli same mogą wybierac. Jeśli wyjścia je stresują to niech

robią co wolą. Nasza Babcia po burzliwej młodości też bardziej sobie
ceni kanapę niż spacery po ogrodzie. Ale od czasu do czasu wstępuje w
nią duch dawnych pionierów i cała szczęśliwa wraca po szalonej, góra
15-minutowej, eskapadzie do sąsiadów. Cholera wie po co tam idzie,
cholera wie jaki ma tam ważne sprawy do załatwienia ale weź spróbuj jej
zabronic! ;)

Nie każdy kotek może wybierać. Moje są długowłose i piorą się z każdymi
krótkowłosymi, jedne drugich jakoś dziwnie nie znoszą. Dyzio który
będzie mieszkał w klatce jest głuchy i ma problemy neurologiczne i raz
już był w bardzo ciężkim stanie. Może klatka to jakiś symbol uciśnienia,
ale traktuj to jako dodatek do tego kociego życia, coś co mogą mieć
ekstra poza domem. One tam nie będą 24h na dobę, nie będą też miały jej
pustej. Nie będzie tak źle.




<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Online: Odwiedzający - 2
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 67 [9 Mar 2010 22:14:36]
Odwiedzający - 67 / + - 0

Czas ładowania strony (sek.): 0.630
miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności }{ forum ° gps° opisy gg ° kuchnia ° monety°
sport° bez przesady


  • Pochwała - Hubert z załogš motogumy.pl
  • O, ktos do Hubiego w koncu w celu zmiany opon podjechal :) -- Lukasz Transalp XL650V, WAW
    wiecej
  • Prostowanie aluminiowych felg
  • Wiec pytanie jest nastepujace: jakie niesie za soba niebezpieczenstwo jazdy na prostowanych felgach? Czy da sie to zrobic dobrze tak zeby pozniej nie zrobic sobie kuku? Czytalem o jakims przeswietlaniu przed/po prostowaniu w celu znalezienia mikropekniec...
    wiecej