| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| ° części - giełda samochodowa ° ATM materace ° antykwariat Warszawa - numizmatyka ° |
| Fubi: / Koty / Rujka rezydentki a dokocony kocurek - pomocy |
| Autor | Wiadomość |
| Kasia Bilicka
|
Posted: 19 Maj 2007 10:29:23 Pierwszego maja dokociliśmy się. I mamy teraz problem. Ale po kolei. Farba - czarna kocica, ma trzy lata. Wzięliśmy ją gdy miała trzy miesiące. Przez cały czas mieszkała w mieszkaniu z dużą ilością ludzi i głośnym kundlem. Przed psem uciekała, czasem się ganiali, czasem go zdzieliła. Dwa i pół miesiąca temu wyprowadziliśmy się we dwoje zabierając tylko kotkę. Naturalnie przez ten czas, gdy nas nie było w domu (szkoła, praca) ona zaczęła się nudzić - nie znała takiej pustki. Gdy wracaliśmy do domu okazywała nam swoją złość drapiąc dywan na pokaz. Pomyśleliśmy, że przyniesiemy jej towarzysza/towarzyszkę. Padło na łaciatego kocurka, około 6cio tygodniowego. Trochę mały jak na oddanie ale zależało nam na wzięciu kotka w majowy weekend by być w domu przez cały czas a innych opcji akurat nie było. Na początku Farba (zawsze śpiąca z nami i przebywająca tam gdzie my) zamieszkała na tydzień na parapecie, na który mały nie miał dostępu. Bała się go panicznie. Kernel (mały) szybko się do nas przyzwyczaił. Bardzo martwiliśmy się o Farbę. Po tygodniu zaczęła coraz częściej schodzić, nadal jednak unikając małego i reagując syczeniem, burczeniem i ucieczką. Od tego syczenia i burczenia załapała taką straszną chrypę, że aż się przestraszyliśmy. Parę dni później koty zaczęły się już ganiać po mieszkaniu, nadal jednak nie utrzymując bliskiego kontaktu. Mały próbował atakować dużą, podchodzić ale zawsze albo ona uciekała albo on musiał uciekać. Chrypka zaczęła ustępować i Farba daje się już głaskać. Niestety wczoraj pojawił się nowy problem. Farba nie jest sterylizowana (nigdy nie byliśmy przekonani tak do końca) i wczoraj zaczęła jej się ruja. Zaczęła się przymilać do nas i przestała gonić Kernela. Ten wyczuł moment i zaczął ją atakować. Rzuca się na nią z pazurami, łapie za szyję i gryzie gdzie popadnie. Ona miałczy. Ciężko mi powiedzieć czy to zabawa czy już nie. Mały jest jeszcze głupi i czasem w zabawie potrafi zrobić nam krzywdę (zęby, pazury). Ona się temu poddaje. Może myśli, że po tej "grze wstępnej" on ją zaspokoi? W każdym razie czasem widać, że ją zaczyna to boleć i próbuje się trochę obronić. Nie bardzo wiemy jak reagować. Pare razy zabieraliśmy małego od niej. Dziś nad ranem po takiej akcji Farba się wkurzyła i chciała się na mnie rzucić z pazurami... Przed chwilką mały wstał ze snu i podszedł do Farby. Ona próbowała najpierw usiąść na nim okrakiem ale on się dostał do jej sutka i... zaczął ją ssać a ona jego lizać po grzbiecie! Pierwszy raz doszło do takiej zażyłości... Jednak mimo wszystko boję się co będzie jak mały zacznie znów gryźć. Nie wiemy jak reagować, czy w ogóle reagować. Boimy się, że zrobią sobie jakąś krzywdę. I jeszcze pytanie na koniec - kotka nie sterylizowana, kocurek nie kastrowany. Czy kastrować/sterylizować a jak tak to kiedy? Nie chcemy mieć małych kociąt. Dwa futra nam starczą. |
| Ninik
|
Posted: 19 Maj 2007 12:09:41 na łaciatego kocurka, około 6cio tygodniowego. Trochę mały jak na
6 tygodniowy? Przecież to dziecko! Powinien byc z mamą do 12 tygodnia! Czy wy nie macie dla niego serca? Kotek nawet jak już sam je ma wiele do nauczenia się od mamy, musi z nią pobyć chwilkę po prostu. (...) zaczęły się już ganiać po mieszkaniu, nadal jednak nie utrzymując
bliskiego kontaktu. Mały próbował atakować dużą, podchodzić ale zawsze albo ona uciekała albo on musiał uciekać. Chrypka zaczęła ustępować i Farba daje się już głaskać. Jest za mały, nie wie co znaczy przywalić komuś z łapy, co to jest kara, może nie potrafić się myć jak powinien, a nawet korzystać z kuwety i innych, a potem mimo tego może mieć chorobę sierocą. Tak to jest wziąć takiego kotka. Niestety wczoraj pojawił się nowy problem. Farba nie jest
sterylizowana (nigdy nie byliśmy przekonani tak do końca) Bo co.. bo straci sens życia czy coś takiego? Bez sensu zupełnie. i wczoraj zaczęła jej się ruja.
Jak się skończy to ciachnąć, ale to było bez sensu czekać. Każdy ma dylemat, że to krzywda dla kotka, że to i tamto, ale czasem trzeba podjąć taka decyzję i trzeba to zrobić rozsądnie. Zaczęła się przymilać do nas i przestała gonić Kernela. Ten wyczuł moment i zaczął ją atakować. Rzuca się na nią z
pazurami, łapie za szyję i gryzie gdzie popadnie. Ona miałczy. Ciężko mi powiedzieć czy to zabawa czy już nie. Mały jest jeszcze głupi i czasem w zabawie potrafi zrobić nam krzywdę (zęby, pazury). Nie został nauczony tego, a winę za to ponosicie sami zabierając go od kotki. To jak byś nastolatce dała dziecko, które będzie szaleć, psocić, biegać i krzyczeć, a ona nie będzie wiedziała co może co nie i jak reagować. Mały za to bez wychowania nie wie co powinien, a co nie i dla niego nie ma nic złego w tym że kogoś ugryzie. Ona się temu poddaje. Może myśli, że po tej "grze wstępnej" on ją zaspokoi?
Raczej nie - raczej po prostu odezwał się w niej instynkt macierzyński, ale że jest niedojrzała do tego to nie wie do końca co ma robić. W każdym razie czasem widać, że ją zaczyna to boleć i próbuje się trochę
obronić. Nie bardzo wiemy jak reagować. Pare razy zabieraliśmy małego od niej. Dziś nad ranem po takiej akcji Farba się wkurzyła i chciała się na mnie rzucić z pazurami... Jest skołowana, ja się jej nie dziwię w ogóle, nie dojrzała do tego co ją teraz czeka, a większość kotek za młodych odrzuca kociaki i nie sprawdza się jako rodzice. Przed chwilką mały wstał ze snu i podszedł do Farby. Ona próbowała
najpierw usiąść na nim okrakiem ale on się dostał do jej sutka i.... zaczął ją ssać a ona jego lizać po grzbiecie! Pierwszy raz doszło do takiej zażyłości... Jednak mimo wszystko boję się co będzie jak mały zacznie znów gryźć. Nie wiemy jak reagować, czy w ogóle reagować. Boimy się, że zrobią sobie jakąś krzywdę. On potrzebuje mamy po prostu. Jeśli ona może mu ją zastąpić to może nie będzie tak źle, ale mimo tego zrobiliście ogromny błąd biorąc dzieciątko od swojej mamy, a do tego do młodej kotki. I jeszcze pytanie na koniec - kotka nie sterylizowana, kocurek nie
kastrowany. Czy kastrować/sterylizować a jak tak to kiedy? Nie chcemy mieć małych kociąt. Dwa futra nam starczą. Jedno i drugie trzeba ciachnąć - kocurka około pół roku, ją jak tylko skończy się ruja. |
| Anka
|
Posted: 18 Maj 2007 22:32:26 na łaciatego kocurka, około 6cio tygodniowego. Trochę mały jak na
6 tygodniowy? Przecież to dziecko! Powinien byc z mamą do 12 tygodnia! Czy wy nie macie dla niego serca? Czekaj, nie krzycz na nich, przecież nie napisali, że wyrwali kociaka siłą, może była jakaś awaryjna sytuacja i zbiegło im się w czasie tak, żeby mieć go na ten majowy weekend? Fakt, że to grubo za wcześnie na odłączenie od matki, ale o niczym nie przesądza. Mój Filip też miał coś koło tego kiedy go znaleziono i oddano mnie, Poldek - około 8-miu tygodni i nieznaną przeszłość, a oba wyrosły na fajne kocurki, w dodatku Poldek został przywódcą stada w którym są dwa prawie dorosłe, wyrosłe na wolności koty. Największy problem widzę w tym, że ich kotka nie miała własnych kociąt, a teraz ma ruję i czort wie, jak potraktuje małego. Jeśli będzie pozwalała mu ssać, to dobrze, to by znaczyło chyba, że go zaakceptowała, ale mały ma już ząbki i wtedy może być kłopot, bo nie wiadomo, jak ona zareaguje na gryzienie. W każdym razie absolutnie należałoby ją wysterylizować zaraz po przejściu rui - tak, jak radzisz. Pozdrawiam, Anka |
| Anka
|
Posted: 18 Maj 2007 22:38:26 Jest za mały, nie wie co znaczy przywalić komuś z łapy, co to jest kara,
może nie potrafić się myć jak powinien, a nawet korzystać z kuwety i innych, a potem mimo tego może mieć chorobę sierocą. Tak to jest wziąć takiego kotka. PS. Ale z chorobą sierocą to masz rację. Filip umiał się umyć i z kuwety korzystał od pierwszej chwili w domu, ale swetry mi ssał aż do starości... Pozdrawiam, Anka |
| Madzik
|
Posted: 19 Maj 2007 14:57:08 Jest za mały, nie wie co znaczy przywalić komuś z łapy, co to jest kara,
może nie potrafić się myć jak powinien, a nawet korzystać z kuwety i innych, a potem mimo tego może mieć chorobę sierocą. Tak to jest wziąć takiego kotka. PS. Ale z chorobą sierocą to masz rację. Filip umiał się umyć i z kuwety korzystał od pierwszej chwili w domu, ale swetry mi ssał aż do starości... To zalezy, Kropka dotarła do nas w wieku 6-7 tygodni, od poczatku była niezalezna i tak ma do tej pory, Ozzy w tym samym wieku zawitał u nas, do tej pory przysysa się do mojej szyi ;) Może to kwestia charakteru, bo młody jest rozgadany, rozmyziany, rozbrykany, Kropka całkiem na odwyrtkę ;) pozdrawiam Magda & 2 |
| Ninik
|
Posted: 19 Maj 2007 15:28:40 To zalezy, Kropka dotarła do nas w wieku 6-7 tygodni, od poczatku była
niezalezna i tak ma do tej pory, Ozzy w tym samym wieku zawitał u nas, do tej pory przysysa się do mojej szyi ;) Może to kwestia charakteru, bo młody jest rozgadany, rozmyziany, rozbrykany, Kropka całkiem na odwyrtkę ;) Zasugerowałem się tym, że to koniecznie miało być na długi weekend, stąd krzyczałem o tym, bo moim zdaniem to nie jest rozsądne, żeby zabierać kotka w tym wieku jeśli na prawdę nie ma takiej potrzeby. Oczywiście o niczym to nie świadczy i może skończyć się dobrze, ale tak się po prostu nie robi. Wiem, że wszyscy chca małego kotka, im mniejszy tym bardziej kochany, ale im nie wolno robić takich rzeczy :/ |
| Ninik
|
Posted: 19 Maj 2007 15:30:16 6 tygodniowy? Przecież to dziecko! Powinien byc z mamą do 12 tygodnia!
Czy wy nie macie dla niego serca? Czekaj, nie krzycz na nich, przecież nie napisali, że wyrwali kociaka siłą, może była jakaś awaryjna sytuacja i zbiegło im się w czasie tak, żeby mieć go na ten majowy weekend? Tylko to właśnie tak nie brzmiało, nie wiem jakie były dokładnie okoliczności, ale mam wrażenie, że nie było takiej konieczności. W każdym razie to mały kociak i sytuacja mnie nie dziwi. |
| Madzik
|
Posted: 19 Maj 2007 15:46:11 Oczywiście o niczym to nie świadczy i może skończyć się dobrze, ale tak
się po prostu nie robi. Wiem, że wszyscy chca małego kotka, im mniejszy tym bardziej kochany, ale im nie wolno robić takich rzeczy :/ Pewnie, ze nie, ale nie zawsze się da . U nas było tak, ze już ani Kropki dłuzej ani Ozzego trzymac w domu nie chcieli, akurat poprzednia właścicielka Ozzego wyjeżdżała do Angli, więc zwlekaliśmy ile się dało zeby jak najdłuzej był z kocią mamą, ale nadszedł termin i trzeba było młodego przywieźć do gdańska . A Kropki kocia mama nie chciała już karmić bo była w drugiej ciąży, i właściciele zawyrokowali, albo zabieramy natychmiast, albo schronisko, a tez nam obiecywali ze będa ją trzymać dłuzej co najmniej o miesiąc, my na dodatek mieliśmy wtedy i kupno mieszkania i remont i przeprowadzkę i cuda niewida, ale co było robić... na szczęście Kropka była dzielniejsza od nas i grzecznie sobie pomieszkiwała u moich rodziców razem ze mną przez ten czas . Tak że sytuacje są różne i najczęściej to jest tak, ze nieodpowiedzialni właściciele przypadkowych kociaków chcą się ich jak najszybciej pozbyć :(( Więc wolę rozwiązanie szybszego zabrania niż miałyby zasilić kolejne schronisko lub coś gorszego :(( Magda & 2 |
| Ninik
|
Posted: 19 Maj 2007 17:14:14 Tak że sytuacje są różne i najczęściej to jest tak,
ze nieodpowiedzialni właściciele przypadkowych kociaków chcą się ich jak najszybciej pozbyć :(( Więc wolę rozwiązanie szybszego zabrania niż miałyby zasilić kolejne schronisko lub coś gorszego :(( W obu przypadkach bym wziął całą rodzinkę kocią i potem adoptował po kolei.. Byłoby IMHO najlepiej.. |
| Alek
|
Posted: 19 Maj 2007 20:14:34 zrobiliście ogromny błąd biorąc dzieciątko od swojej mamy, a do tego do młodej kotki. Do młodej kotki? "Farba - czarna kocica, ma trzy lata."
|
| Gośka
|
Posted: 19 Maj 2007 22:10:55 Niestety wczoraj pojawił się nowy problem. Farba nie jest
sterylizowana (nigdy nie byliśmy przekonani tak do końca) i wczoraj zaczęła jej się ruja. Zaczęła się przymilać do nas i przestała gonić Kernela. Ten wyczuł moment i zaczął ją atakować. Rzuca się na nią z pazurami, łapie za szyję i gryzie gdzie popadnie. Ona miałczy. Ciężko mi powiedzieć czy to zabawa czy już nie. Takie są typowo kocięce zabawy. Dopiero starszy kot uczy małego umiaru w używaniu zębów i pazurów. Mały jest jeszcze głupi i
czasem w zabawie potrafi zrobić nam krzywdę (zęby, pazury). Ona się temu poddaje. Może myśli, że po tej "grze wstępnej" on ją zaspokoi? U niej jednocześnie pojawiły się dwa różne stany. Ma ruję, a jednocześnie zaczęły się w niej budzić uczucia macierzyńskie. W
każdym razie czasem widać, że ją zaczyna to boleć i próbuje się trochę obronić. Nie bardzo wiemy jak reagować. Pare razy zabieraliśmy małego od niej. Dziś nad ranem po takiej akcji Farba się wkurzyła i chciała się na mnie rzucić z pazurami... Chcieliści odebrać jej dziecko, więc go broniła. Przed chwilką mały wstał ze snu i podszedł do Farby. Ona próbowała
najpierw usiąść na nim okrakiem ale on się dostał do jej sutka i... zaczął ją ssać a ona jego lizać po grzbiecie! Pierwszy raz doszło do takiej zażyłości... Jednak mimo wszystko boję się co będzie jak mały zacznie znów gryźć. Nie wiemy jak reagować, czy w ogóle reagować. Boimy się, że zrobią sobie jakąś krzywdę. Nie reagujcie. One nie zrobią sobie krzywdy. I jeszcze pytanie na koniec - kotka nie sterylizowana, kocurek nie
kastrowany. Czy kastrować/sterylizować a jak tak to kiedy? Nie chcemy mieć małych kociąt. Dwa futra nam starczą. Kiedy Farbie skończy się ruja, to idźcie z nią do weta. Najlepiej, gdyby zadecydował, żeby podać jej tabletkę hormonalną, bo wtedy hormony się "wyciszą". I jak tylko wszystko wróci do normy, to ją sterylizujcie. Gośka |
| Kasia Bilicka
|
Posted: 21 Maj 2007 06:22:26 Dziękuję wszystkim za odzew! Wiedziałam, że właśnie tu uzyskam pomoc. I już śpieszę z wyjaśnieniami i dalszą historią (problemami). 6 tygodniowy? Przecież to dziecko! Powinien byc z mamą do 12 tygodnia!
Czy wy nie macie dla niego serca? Kotek nawet jak już sam je ma wiele do nauczenia się od mamy, musi z nią pobyć chwilkę po prostu. Taką informację uzyskałam od właścicieli gdy pojawiliśmy się na miejscu. Bardzo mnie zdziwiło, że oddają takiego małego kotka. Nie wiem jakie mieli powody ale koniecznie chcieli się małego pozbyć. Nie znam się na kociakach więc uwierzyłam na słowo. Wczoraj skontaktowałam się z nimi i poprosiłam o _dokładną_ datę urodzenia. Mały urodził się 2 III więc w momencie wzięcia miał nieco ponad 8 tygodni. Jest za mały, nie wie co znaczy przywalić komuś z łapy, co to jest kara,
może nie potrafić się myć jak powinien, a nawet korzystać z kuwety i innych, a potem mimo tego może mieć chorobę sierocą. Tak to jest wziąć takiego kotka. Gdy przy właścicielach wyraziliśmy zdziwienie zapewnili nas, że już je sam karmę dla kociąt i przygotowywane jedzenie a także sprawnie korzysta z kuwety. To pierwsze mieliśmy okazję zobaczyć jeszcze u nich a o drugim przekonaliśmy się zaraz po przyjściu do domu. Kocurek mieszkał z trzema dużymi kotami i naprawdę nie wiemy skąd pośpiech u oddających... Niestety wczoraj pojawił się nowy problem. Farba nie jest
sterylizowana (nigdy nie byliśmy przekonani tak do końca) Bo co.. bo straci sens życia czy coś takiego? Bez sensu zupełnie. Nie, raczej dlatego, że to dość poważny zabieg i kot dochodzi do siebie przez pewien czas a mieszkała dotychczas z bardzo natrętnym psem, więc byłby problem. To jak byś nastolatce dała dziecko, które będzie szaleć, psocić,
biegać i krzyczeć, a ona nie będzie wiedziała co może co nie i jak reagować. Farba ma trzy lata. Słyszałam, że tyle mniej więcej żyją koty podwórkowe i mają za sobą już niejedną ciążę. To chyba już nie tak mało jak na kotkę i wydaje mi się, że nie o to tu chodzi.... Największy problem widzę w tym, że ich kotka nie miała własnych kociąt, a
teraz ma ruję i czort wie, jak potraktuje małego. Jeśli będzie pozwalała mu ssać, to dobrze, to by znaczyło chyba, że go zaakceptowała, ale mały ma już ząbki i wtedy może być kłopot, bo nie wiadomo, jak ona zareaguje na gryzienie. Kotka pozwala się ssać i nie protestuje w ogóle. Czasem sama przychodzi do niego i się nadstawia brzuszkiem. O dziwo mały wybiera tylko i wyłącznie dwa najniższe sutki (w sensie - najbliższe końcowi kota). Dlatego przy wieczornym głaskaniu można było sprawdzić i porównać co się tam dzieje. Te dwa "używane" są nieco większe (wyciumkane) ale wydaje mi się, że nie są poranione od zębów. I tu pytanie - czy u takiej kotki pobudzonej instynktem macierzyńskim może się pojawić mleko? Czy mały po prostu ją ssie tak z przyzwyczajenia? Rodzi się też wątpliwość - co będzie z tymi relacjami jak jej się ta rujka skończy... Jednak mimo wszystko boję się co będzie jak mały
zacznie znów gryźć. Nie wiemy jak reagować, czy w ogóle reagować. Boimy się, że zrobią sobie jakąś krzywdę. Nie reagujcie. One nie zrobią sobie krzywdy. Rzeczywiście. Farba zaczęła się już bronić. Ba, nawet ciągnie zabawę dalej. A jak mały jest zbyt "ostry" to obrywa w czerep albo zostaje ugryziony w nogę. W każdym razie czasem widać, że ją zaczyna to boleć i próbuje się trochę
obronić. Nie bardzo wiemy jak reagować. Parę razy zabieraliśmy małego od niej. Dziś nad ranem po takiej akcji Farba się wkurzyła i chciała się na mnie rzucić z pazurami... Chcieliście odebrać jej dziecko, więc go broniła. Rzeczywiście, to mogło tak wyglądać. Ale dziś rano jak wróciłam do łóżka z łazienki rzuciła się na mnie z pazurami. Zakryłam się kołdrą i tylko dzięki temu nie zostałam porysowana po twarzy. Kotę zrzuciłam z łóżka a ona agresywnie jeszcze raz. Oberwała ode mnie przez kołdrę i znów zrzuciłam ją z łóżka krzycząc. Parę długich minut siedziała na dole i patrzyła się burcząc i machając ogonem. Nie wiem czym mogłam sobie zasłużyć na takie zachowanie. Nie tknęłam małego rano. Mój A. przez telefon tłumaczył mi, że Farba próbuje ustalić nową hierarchię w stadzie i uważa mnie za osobnika, nad którym może być wyżej. Czy to o to chodzi? Co robić? |
Czas ładowania strony (sek.): 0.617 miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności }{ forum ° gps° opisy gg ° kuchnia ° monety° sport° bez przesady |