° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
° części - giełda samochodowa ° ATM materace ° antykwariat Warszawa - numizmatyka °

Dokocenie

Fubi: / Koty / Dokocenie
. 1 . 2 . >>
Autor Wiadomość
z i m

Posted: 14 Cze 2005 20:49:18



No i decyzja zapadła. Po koniec czerwca do domu przybywa druga kotka. Będzie
to MCO. Już się boję :)
Zobaczymy jak nasza europejka zareaguje.






Lidia

Posted: 8 Kwi 2006 10:53:06



Witam wszystkich grupowiczow!
W polowie czerwca do Wlodka (2 lata, kastrat) dolaczy 3 miesieczny maluch
;-)
I mam pytanie o szczepienia na bialaczke - robic im obu, czy nie? Wlodek
jest szczepiony TRICATem, junior tez bedzie, zanim do nas trafi. Hodowca, od
ktorego jest Wlodek twierdzi, ze jego "hodowla jest wolna od chorob FelV,
FIV, FIP". Mama juniora jest szczepiona na białaczke. Oba beda
niewychodzace.
Nie chce zaszkodzic futrom - moze wystarcza same testy. Chociaz moja wetka
sugerowala szczepienia ....

Pozdrawiam
Lidia i solista (jak narazie) Wlodek ;-)






Marita

Posted: 8 Kwi 2006 21:12:39



ale jakos nie polubilam szczepionek z serii Fel-o-vax), a dorosle
koty maja corocznie powtarzane testy i tez nie sa szczepione na bialaczke
(na wscieklizne niestety sa, bo to wymogi wystawowe).

Zawsze myslalam ze szczepienia sa aja...
Cos nie tak ze szczepionkami z serii Fel-o-vax?
Moj ma bialaczke i w pt zostal zaszczepiony Fel-o-vax IV. To zle??

Pozdrawiam,
M.






Krystyna Chiger

Posted: 10 Kwi 2006 07:31:26




Zawsze myslalam ze szczepienia sa aja...
Cos nie tak ze szczepionkami z serii Fel-o-vax?
Moj ma bialaczke i w pt zostal zaszczepiony Fel-o-vax IV. To zle??

Jedno szczepienie pewnie nie zaszkodzi, ale ta szczepionka jest
z adiuwantami, które mogą działać kancerogennie. Białaczką kot
może się zarazić tylko od innego kota, więc szczepienie na nią
kotów nie wychodzących jest zbyteczne.




Lidia

Posted: 14 Cze 2006 07:35:22



Witam(y) serdecznie,
kilka dni temu mój dwuletni kastrat dostał towarzystwo.
Była to decyzja jak najbardziej świadoma i przemyślana,
wiadomo, że najlepszym przyjacielem kota jest drugi kot ;-)
Chłopaki sie docierają i są chyba na jak najlepszej drodze do zawarcia
kociej przyjaźni:
- sprawy żywieniowe i kuwetowe odbywają się bez problemu, mały jest
dopuszczany i do misek i do "kibelka";
- odbywa się gruntowne wylizywanie juniora przez starszego, najczęściej gdy
mały śpi, choć nie tylko;
- odbywają się kocie gonitwy i zapasy, tutaj mały często jeszcze traci
rezon, kiedy starszemu uda się go dopaść ;-)

Czasem jak patrzę na te zabawy, to wyglądają one na walkę, ale nie ma
furczenia, wiewórzych ogonów, itd, więc
to chyba jednak tylko taka zabawa.... ;-)

No i teraz to co mnie smuci:
jak patrzę na Dużego, to chwilami wydaje mi się, że zrobiliśmy mu tym
maluchem wielką krzywdę ....
Od czasu jak się Mały pojawił, Duży to nie ten sam kocur. Mam wrażenie, że
jest zrezygnowany i smutny

Wcześniej w całym domu było go pełno, rano przychodził się przywitać,
mruczał... Spał z nami, teraz nie śpi ani Mały, ani Duży

Wiem, że on może czuć się zazdrosny i obrażony (i pewnie tak jest), chociaż
oboje z TŻ staramy się robić
wszystko, żeby było mu dobrze tak jak wcześniej ...
Jakby wydoroślał, wydostojniał w ciągu minuty, a do tej pory był takim dużym
małym kociakiem ....

Proszę, poradźcie coś jak uszczęśliwić Dużego, bo straszliwie mi smutno, że
jemu może być źle :-(

pozdrawiam(y) serdecznie
L i dwa futełka






Krystyna Chiger

Posted: 14 Cze 2006 08:32:29



(...)

Proszę, poradźcie coś jak uszczęśliwić Dużego, bo straszliwie mi smutno, że
jemu może być źle :-(

Adoptował Małego i wydoroślał :) Głaszczcie go więcej niż dawniej,
poświecajcie mu każdą wolną chwilę, mówcie do niego (koci naprawdę dużo
rozumieją). I ciesz się, że tak gładko poszło - kilka dni i już
lizanie i zabawy.




Hanka Skwarczyńska

Posted: 14 Cze 2006 10:12:24



[...] odbywa się gruntowne wylizywanie juniora przez starszego,
najczęściej gdy mały śpi, choć nie tylko;

W tym momencie wszyscy, którzy przechodzili dokocenie z przeszkodami,
popłakali się w głos z zazdrości :D

[...] jak patrzę na Dużego, to chwilami wydaje mi się, że zrobiliśmy
mu tym maluchem wielką krzywdę ....

Ta, i dlatego go liże po mordzie :) Doświadczenia w dokocaniu nie mam, bo
Behemot jest pojedynczy, a kluski z macią brałam w komplecie, ale mam
wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi. Moje w każdym
razie sypialnią są zainteresowane żywotnie, naszym towarzystwem ani trochę.
Co do zabaw - jakkolwiek idiotycznie by to brzmiało, mam stuprocentową
pewność, że kluszcza mać się wstydzi wygłupiać przy dzieciach :D Normalnie
_nic_ jej nie rusza - kupę czasu byłam przekonana, ze jako kot podwórkowy
zwyczajnie nie potrafi się bawić zabawkami, aż kiedyś przypadkiem zamknęłam
się z nią w pokoju podczas sprzątania. Jak podniosłam spod fotela kijek ze
sprężynką, to uch, ale się działo - i do dziś za zamkniętymi drzwiami łatwo
ją sprowokować do zabawy, a przy kluskach udaje, że nie wie, o co chodzi.

Myślę, że nie masz powodu do zmartwienia. Koty zafundowały Ci luksusową
wersję aklimatyzacji. Być może Duży faktycznie jest nieco niepewny, może tu
trzeba tak jak z dziećmi - zapewnić starszemu czas tylko dla niego? :) Ale
ogólnie to chyba możesz spokojnie czekać na dalszy rozwój sytuacji.

Pozdrawiam



siwa

Posted: 14 Cze 2006 10:20:47




Doświadczenia w dokocaniu nie mam, bo
Behemot jest pojedynczy, a kluski z macią brałam w komplecie, ale mam
wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi.

A nas jest dwoje ludzi. Weźmiemy dwa koty i rozdzielimy!




Krystyna Chiger

Posted: 14 Cze 2006 10:54:17



(...)
mam
wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi. Moje w każdym
razie sypialnią są zainteresowane żywotnie, naszym towarzystwem ani
trochę.

One potrafią to pogodzić - śpią i ze sobą i ze mną. W tym roku nie było
jeszcze ciepłych nocy, a to jedyne co skłania moje koty do samotnego
spania.




Mariusz Kruk

Posted: 14 Cze 2006 11:16:26



W dniu Wed, 14 Jun 2006 12:12:24 +0200, osoba określana zwykle jako
Hanka Skwarczyńska pozwoliła sobie popełnić co następuje:
Ta, i dlatego go liże po mordzie :) Doświadczenia w dokocaniu nie mam, bo
Behemot jest pojedynczy, a kluski z macią brałam w komplecie, ale mam
wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi.

I jak zwykle w przypadku kotów, ta reguła jest OKDR ;-)
Gruby nie zna innego miejsca w nocy niż poduszka nad głową mojej TŻ. Po
prostu nie ma innej opcji. Dzordz ostatnio z Liberał na zmianę radośnie
kładą się na moich nogach z kolei.





Ewa Pawelec

Posted: 14 Cze 2006 11:26:40



Ta, i dlatego go liże po mordzie :) Doświadczenia w dokocaniu nie mam, bo
Behemot jest pojedynczy, a kluski z macią brałam w komplecie, ale mam
wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi. Moje w każdym
razie sypialnią są zainteresowane żywotnie, naszym towarzystwem ani trochę.

Hm, u nas nie tak prosto, acz koty po prostu nie są nad życie zaprzyjaźnione,
w każdym razie ich interakcje to głównie bójki i gonitwy plus wzajemne
wygryzanie (a raczej wylizywanie) się z naszych kolan. W efekcie kocica
przychodzi zawsze na wieczorne przytulanki, natomiast kocurro z całym
zapałem przy nas śpi. No, rankiem na nas siadają, dając do zrozumienia
że czas wstać i kocich nakarmić.

Co do zabaw - jakkolwiek idiotycznie by to brzmiało, mam stuprocentową
pewność, że kluszcza mać się wstydzi wygłupiać przy dzieciach :D Normalnie
[ciach opis]

No w mordę Kajutek. Kocica od czasu Piksela zdecydowanie odżyła, ale
równie zdecydowanie omija zabawki. Chyba że Piksello nie widzi, wtedy
cichcem zamorduje jakąś myszkę. Ale niech się on _lub my_ pokaże jako
zainteresowany... Ta niewinność na mordzie "kto, ja? Myszką? A gdzież".

EwaP HF FH



Lidia

Posted: 14 Cze 2006 12:35:57





W tym momencie wszyscy, którzy przechodzili dokocenie z przeszkodami,
popłakali się w głos z zazdrości :D


Heh czytałam przygody innych grupowiczów i przyznam szczerze,
że byłam przerażona jak przywieźliśmy juniora ... ;-)
Ale diabeł, czyli Duży, okazał się nie taki straszny, nie było żadnych
łapoczynów,
raczej obustronna ciekawość, Duży przez cały pierwszy wieczór chodził za
małym
w odległości 0,5m krok w krok a jak junior się na niego spojrzał, to Duży
się peszył ;-)
Nawet pierwsze mięsko wystawione na kolację zniknęło w paszczy juniora,
nim się duży namyślił ;-)
Bo Włodziu (Duży) to dooobry, kooofany kotek jest ;-)


Myślę, że nie masz powodu do zmartwienia. Koty zafundowały Ci luksusową
wersję aklimatyzacji. Być może Duży faktycznie jest nieco niepewny, może
tu

trzeba tak jak z dziećmi - zapewnić starszemu czas tylko dla niego? :) Ale
ogólnie to chyba możesz spokojnie czekać na dalszy rozwój sytuacji.

Chyba rzeczywiście będziemy jeszcze wiecej czasu spędzać TYLKO ze

starszakiem,
i zapewniać go, że jest najważniejszy na świecie :-)


Dziękuję serdecznie za dobre słowa i pozdrawiam

Lidia i dwa futra, którym chyba upał doskwiera.... ;-)








Beth Winter

Posted: 14 Cze 2006 14:37:21




Witam(y) serdecznie,
kilka dni temu mój dwuletni kastrat dostał towarzystwo.
Była to decyzja jak najbardziej świadoma i przemyślana,
wiadomo, że najlepszym przyjacielem kota jest drugi kot ;-)
Chłopaki sie docierają i są chyba na jak najlepszej drodze do zawarcia
kociej przyjaźni:

No i tez stwierdze, ze juz nie masz na co narzekac :) Ja mialam
identyczna sytuacje z Tosiem i Lestatem - w dodatku Lestat-wampirek
zaczal od wgryzienia sie Toskowi w szyje. Starszy kot po prostu
wydoroslal, bo musi malemu dawac przyklad, a do was nie przychodzi, bo
ma inne zajecie. Jak juz sie wybawia, to bedziecie mieli na glowie oba.
I w lozku tez. Zycze, zeby zaden nie robil za zmore nocna jak Lestat, bo
szesc kilo kota na klatce piersiowej moze wywolywac odruchy mordercze.

Moglo byc o wiele gorzej. Moja Pantera mimo zajmowania sie wychowywaniem
Toska (pokazywala mu na sobie, jak ma sie myc, pilnowala zeby nie
wskakiwal na skrzynki na balkonie, nauczyla go polowac) traktowala go
raczej per noga, syczala, a jak podszedl za blisko, to obrywal.
Oczywiscie nie przeszkadzalo to temu, ze gdy tylko przychodzil do pokoju
Tosiek, to zaraz pojawiala sie tez czarna dama, bo przeciez trzeba
pilnowac gowniarza...




Katarzyna Kulpa

Posted: 14 Cze 2006 14:55:39



ale mam wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi.
[...]


aha.
wez idz to powiedz Kropci, ktorej regularnie oddaje pol poduszki :)

nasze koty lubia spac ze soba w tym sensie, ze wszystkie chcialyby
to robic w jednym miejscu (= na nas).




Olik

Posted: 14 Cze 2006 15:55:38




Ta, i dlatego go liże po mordzie :) Doświadczenia w dokocaniu nie mam, bo
Behemot jest pojedynczy, a kluski z macią brałam w komplecie, ale mam
wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi.

eeee.. Milka bardzo nie lubi, gdy Kisiel się do niej usiłuje przytulić, za
to uwielbia spać na mnie lub na TŻ albo między nami, pod kołdrą. Jednak
najczęściej oba koty śpią z nami w łóżku, przytulone do mnie, ale oddalone o
parę cm od siebie.
Olik






Hanka Skwarczyńska

Posted: 14 Cze 2006 16:12:50



ale mam wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi.
[...]


aha.
wez idz to powiedz Kropci, ktorej regularnie oddaje pol poduszki :)


Jesteście wszyscy banda brutali i tyle. Ja się tu pocieszam, że to wcale nie
dlatego, że mnie kluchy nie lubią, a Wy mi tu takie. Nie bawię się :)

Pozdrawiam
H. (ja chcę koty, co śpią z człowiekiem, a nie żądają wpuszczenia do
sypialni tylko po to, żeby się uwalić pod łóżkiem, w umywalce albo na
parapecie za zasłoną i przespać tam pół nocy, a przez drugie pół latać po
ścianach)



Katarzyna Kulpa

Posted: 14 Cze 2006 16:43:45




Jesteście wszyscy banda brutali i tyle. Ja się tu pocieszam, że to wcale
nie dlatego, że mnie kluchy nie lubią, a Wy mi tu takie. Nie bawię się :)

Pozdrawiam
H. (ja chcę koty, co śpią z człowiekiem, a nie żądają wpuszczenia do
sypialni tylko po to, żeby się uwalić pod łóżkiem, w umywalce albo na
parapecie za zasłoną i przespać tam pół nocy, a przez drugie pół latać
po ścianach)

a pograzyc Cie?
trzeba je bylo wpuszczac do sypialni i cierpliwie czekac, az sie
naucza z toba spac... ;




Magda Schreiber

Posted: 15 Cze 2006 03:54:06




Co do zabaw - jakkolwiek idiotycznie by to brzmiało, mam stuprocentową
pewność, że kluszcza mać się wstydzi wygłupiać przy dzieciach :D Normalnie
[ciach opis]

No w mordę Kajutek. Kocica od czasu Piksela zdecydowanie odżyła, ale
równie zdecydowanie omija zabawki. Chyba że Piksello nie widzi, wtedy
cichcem zamorduje jakąś myszkę. Ale niech się on _lub my_ pokaże jako
zainteresowany... Ta niewinność na mordzie "kto, ja? Myszką? A gdzież".

Ja nie jestem pewna czy chodzi o jakiś wstyd. Z doświadczeń swoich i
rodzinnych wychodzi mi raczej, że kot starszy ustępuje przed
energiczniejszym. Znaczy zabawy myszkami trwają dopóki zestaw "kilo
gnatów + pazury", nie wyląduje piewszy raz stateczniejszemu na łbie.
Młode raczej nie mają głupich zahamowań i do zabawki lecą nie zwracając
uwagi na jakiekolwiek przeszkody, o chowaniu szponów nie wspominając.
W każdym razie mnie sie udało rzecz cała rozwiązac w sposób dość
brutalny - w pewnym momencie brałam Fiedzia na ręce i bawiłam się z
Ryksą. Podziałało o tyle, że teraz na ogół jakoś dzielą się czasem -
jedno się zasapie, drugie przejmuje pałeczkę. Czasem jednak wciąż
potrzebna jest interwencja - to nie zasze Fiodora muszę pacyfikować :)

Pozdrawiam w pośpiechu (kot, spacer, MIAUUU!!)
Magda +2




Hanka Skwarczyńska

Posted: 16 Cze 2006 07:03:28



[...] trzeba je bylo wpuszczac do sypialni i cierpliwie czekac,
az sie naucza z toba spac... ;

Ba. Trzeba było w ogole od razu zabrać mać z kluskami do domu, od smarkacza
brać na ręce, przyzwyczajać do obcych, uczyć jeść różne dziwności z
ręki[1]... Jakby człowiek wiedział, że się przewróci, to by sobie usiadł :)

Pozdrawiam
H. (której się ciągle jeszcze nie udało przekonać TŻ, że prawa kotów mają
pierwszeństwo przed prawami ludzi ;)

[1] Komiczna sprawa - kluski nie przyswajają idei jedzenia z ręki, jak się
chce im dać coś dobrego, trzeba położyć na podłodze albo podać... na
łyżeczce :)



Sowa

Posted: 16 Cze 2006 07:46:30





[1] Komiczna sprawa - kluski nie przyswajają idei jedzenia z ręki, jak się
chce im dać coś dobrego, trzeba położyć na podłodze albo podać... na
łyżeczce :)

Moje czorne tez nie potrafią pojąć, ze można zjeść coś co człowiek trzyma w
ręce i im pod noski podtyka usłużnie.

Chyba się brzydzą po prostu. :/
Z ziemi - owszem, owszem, czemu nie.
Z ludzkiej ręki - prędzej z głodu padną.





Pajchiw

Posted: 16 Cze 2006 08:00:57



[1] Komiczna sprawa - kluski nie przyswajają idei jedzenia z ręki,
jak się chce im dać coś dobrego, trzeba położyć na podłodze albo
podać... na łyżeczce :)

Moje czorne tez nie potrafią pojąć, ze można zjeść coś co człowiek
trzyma w ręce i im pod noski podtyka usłużnie.

Chyba się brzydzą po prostu. :/
Z ziemi - owszem, owszem, czemu nie.
Z ludzkiej ręki - prędzej z głodu padną.

:-)))
Moja czarnulka też - co najzabawniejsze,
to Jej zachowanie wtedy - mrucenie,
ocieranie się przybliżanie do ręki, oddalanie
ślinienie się :) lizanie ręki i smakołyka,
ale jednak nie weźmie jedzonka :-))

Żeby nie autentyczne przejęcie Koty sytuacją,
to bym częściej próbował - bo ubaw jest
przy tym nieprawdopodobny - ale tak to nie mam serca... :-))

Pzdr.:
Pajchiwo





Marcin Gil

Posted: 16 Maj 2007 09:15:33



Hej!

Mamy kotkę 8 miesięczną; Chcemy się dokocić:
lepiej brać kocurka czy kicię?

Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :)
Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej?

-Marcin i Bazylia




Krystyna Chiger

Posted: 16 Maj 2007 09:41:05




Mamy kotkę 8 miesięczną; Chcemy się dokocić:
lepiej brać kocurka czy kicię?

A panna kota już po sterylce?

Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :)
Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej?

Nie ma znaczenia, ale jeżeli weźmiesz kocura a kota jeszcze
przed zabiegiem, to kocur 3-4 miesięczny, a panna na zabieg
zanim facet skończy 6 miesięcy. Co prawda nie spotkałam "skocurzenia"
u kota młodszego niż 9 miesięcy, ale u znajomych 6-miesięczny
dorósł do znaczenia, a więc i do innych rzeczy też.




Ninik

Posted: 16 Maj 2007 10:52:08



Hej!

Mamy kotkę 8 miesięczną; Chcemy się dokocić:
lepiej brać kocurka czy kicię?

Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :)
Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej?

Nie ma znaczenia, bo i tak dwójka powinna być ciachnięta, u mnie miał
być kocurek, ale w końcu mam dwie baby, albo raczej uniseksy już :)
Lubią się bardzo, brat się śmiał że mam lesbijki ;)
No chyba że kotka jeszcze nie ciachnięta (jak osiem miesięcy to lepiej
się spieszyć!) to najpierw ją ciachnij właśnie.




Gośka

Posted: 16 Maj 2007 13:02:41




Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :)
Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej?

Nie ma. Zupełnie. Wszystko zależy od charakteru
kociaka.
A gdyby był kocurek, to mógłby się nazywać Rozmaryn,
albo Tymianek. ;)


Gośka




Marcin Gil

Posted: 16 Maj 2007 15:54:30





Mamy kotkę 8 miesięczną; Chcemy się dokocić:
lepiej brać kocurka czy kicię?

A panna kota już po sterylce?

Nie. Niedawno była (chyba) pierwsza rujka.
Chyba bo trwała 2 dni.
Wet powiedział, że poobserwować ze 2 tygodnie
i dopiero ciachać.


Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :)
Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej?

Nie ma znaczenia, ale jeżeli weźmiesz kocura a kota jeszcze
przed zabiegiem, to kocur 3-4 miesięczny, a panna na zabieg
zanim facet skończy 6 miesięcy. Co prawda nie spotkałam "skocurzenia"
u kota młodszego niż 9 miesięcy, ale u znajomych 6-miesięczny
dorósł do znaczenia, a więc i do innych rzeczy też.

Kota na pewno nie weźmiemy przed sterylką Bazylii.




YaaL

Posted: 16 Maj 2007 19:20:43



On Wed, 16 May 2007 15:02:41 +0200,
Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :)
Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej?
Nie ma. Zupełnie. Wszystko zależy od charakteru

kociaka.
A gdyby był kocurek, to mógłby się nazywać Rozmaryn,
albo Tymianek. ;)

Cynamon (Ancymon) albo Imbir, tylko musi być rudzielcem (:




Marcin Gil

Posted: 17 Maj 2007 06:14:20



On Wed, 16 May 2007 15:02:41 +0200,
Czyli: czy parka lepsza niďż˝ 2 baby? :)
Czy to nie ma znaczenia do bytno�ci kociej?
Nie ma. Zupe�nie. Wszystko zale�y od charakteru
kociaka.
A gdyby by� kocurek, to m�g�by si� nazywa� Rozmaryn,
albo Tymianek. ;)

Cynamon (Ancymon) albo Imbir, tylko musi byďż˝ rudzielcem (:

Hihi.. Ale okazało się, że będzie druga baba.

I teraz musimy dla niej imię wymyślić.

Ja chciałem faktycznie kocura rudzielca i dokładnie miał być
Cynamon :)

-Marcin




Krystyna Chiger

Posted: 17 Maj 2007 08:04:22




Hihi.. Ale okazało się, że będzie druga baba.
I teraz musimy dla niej imię wymyślić.

Melisa, szałwia :)

Ja chciałem faktycznie kocura rudzielca i dokładnie miał być
Cynamon :)

Cynamonem nazwałam źrebaka :) Wyrósł wielki ancymon.




malalai

Posted: 17 Maj 2007 08:37:05




Hihi.. Ale okazało się, że będzie druga baba.
I teraz musimy dla niej imię wymyślić.

Melisa, szałwia :)

galka muszkatolowa;)))

pozdr
malalai






. 1 . 2 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Online: Odwiedzający - 1
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 67 [9 Mar 2010 22:14:36]
Odwiedzający - 67 / + - 0

Czas ładowania strony (sek.): 0.653
miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności }{ forum ° gps° opisy gg ° kuchnia ° monety°
sport° bez przesady


  • Pochwała - Hubert z załogš motogumy.pl
  • O, ktos do Hubiego w koncu w celu zmiany opon podjechal :) -- Lukasz Transalp XL650V, WAW
    wiecej
  • Prostowanie aluminiowych felg
  • Wiec pytanie jest nastepujace: jakie niesie za soba niebezpieczenstwo jazdy na prostowanych felgach? Czy da sie to zrobic dobrze tak zeby pozniej nie zrobic sobie kuku? Czytalem o jakims przeswietlaniu przed/po prostowaniu w celu znalezienia mikropekniec...
    wiecej