| ° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
| ° części - giełda samochodowa ° ATM materace ° antykwariat Warszawa - numizmatyka ° |
| Fubi: / Koty / Dokocenie |
| . 1 . 2 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| z i m
|
Posted: 14 Cze 2005 20:49:18 No i decyzja zapadła. Po koniec czerwca do domu przybywa druga kotka. Będzie to MCO. Już się boję :) Zobaczymy jak nasza europejka zareaguje. |
| Lidia
|
Posted: 8 Kwi 2006 10:53:06 Witam wszystkich grupowiczow! W polowie czerwca do Wlodka (2 lata, kastrat) dolaczy 3 miesieczny maluch ;-) I mam pytanie o szczepienia na bialaczke - robic im obu, czy nie? Wlodek jest szczepiony TRICATem, junior tez bedzie, zanim do nas trafi. Hodowca, od ktorego jest Wlodek twierdzi, ze jego "hodowla jest wolna od chorob FelV, FIV, FIP". Mama juniora jest szczepiona na białaczke. Oba beda niewychodzace. Nie chce zaszkodzic futrom - moze wystarcza same testy. Chociaz moja wetka sugerowala szczepienia .... Pozdrawiam Lidia i solista (jak narazie) Wlodek ;-) |
| Marita
|
Posted: 8 Kwi 2006 21:12:39 ale jakos nie polubilam szczepionek z serii Fel-o-vax), a dorosle koty maja corocznie powtarzane testy i tez nie sa szczepione na bialaczke
(na wscieklizne niestety sa, bo to wymogi wystawowe). Zawsze myslalam ze szczepienia sa aja... Cos nie tak ze szczepionkami z serii Fel-o-vax? Moj ma bialaczke i w pt zostal zaszczepiony Fel-o-vax IV. To zle?? Pozdrawiam, M. |
| Krystyna Chiger
|
Posted: 10 Kwi 2006 07:31:26 Zawsze myslalam ze szczepienia sa aja...
Cos nie tak ze szczepionkami z serii Fel-o-vax? Moj ma bialaczke i w pt zostal zaszczepiony Fel-o-vax IV. To zle?? Jedno szczepienie pewnie nie zaszkodzi, ale ta szczepionka jest z adiuwantami, które mogą działać kancerogennie. Białaczką kot może się zarazić tylko od innego kota, więc szczepienie na nią kotów nie wychodzących jest zbyteczne. |
| Lidia
|
Posted: 14 Cze 2006 07:35:22 Witam(y) serdecznie, kilka dni temu mój dwuletni kastrat dostał towarzystwo. Była to decyzja jak najbardziej świadoma i przemyślana, wiadomo, że najlepszym przyjacielem kota jest drugi kot ;-) Chłopaki sie docierają i są chyba na jak najlepszej drodze do zawarcia kociej przyjaźni: - sprawy żywieniowe i kuwetowe odbywają się bez problemu, mały jest dopuszczany i do misek i do "kibelka"; - odbywa się gruntowne wylizywanie juniora przez starszego, najczęściej gdy mały śpi, choć nie tylko; - odbywają się kocie gonitwy i zapasy, tutaj mały często jeszcze traci rezon, kiedy starszemu uda się go dopaść ;-) Czasem jak patrzę na te zabawy, to wyglądają one na walkę, ale nie ma furczenia, wiewórzych ogonów, itd, więc to chyba jednak tylko taka zabawa.... ;-) No i teraz to co mnie smuci: jak patrzę na Dużego, to chwilami wydaje mi się, że zrobiliśmy mu tym maluchem wielką krzywdę .... Od czasu jak się Mały pojawił, Duży to nie ten sam kocur. Mam wrażenie, że jest zrezygnowany i smutny Wcześniej w całym domu było go pełno, rano przychodził się przywitać, mruczał... Spał z nami, teraz nie śpi ani Mały, ani Duży Wiem, że on może czuć się zazdrosny i obrażony (i pewnie tak jest), chociaż oboje z TŻ staramy się robić wszystko, żeby było mu dobrze tak jak wcześniej ... Jakby wydoroślał, wydostojniał w ciągu minuty, a do tej pory był takim dużym małym kociakiem .... Proszę, poradźcie coś jak uszczęśliwić Dużego, bo straszliwie mi smutno, że jemu może być źle :-( pozdrawiam(y) serdecznie L i dwa futełka |
| Krystyna Chiger
|
Posted: 14 Cze 2006 08:32:29 (...) Proszę, poradźcie coś jak uszczęśliwić Dużego, bo straszliwie mi smutno, że
jemu może być źle :-( Adoptował Małego i wydoroślał :) Głaszczcie go więcej niż dawniej, poświecajcie mu każdą wolną chwilę, mówcie do niego (koci naprawdę dużo rozumieją). I ciesz się, że tak gładko poszło - kilka dni i już lizanie i zabawy. |
| Hanka Skwarczyńska
|
Posted: 14 Cze 2006 10:12:24 [...] odbywa się gruntowne wylizywanie juniora przez starszego,
najczęściej gdy mały śpi, choć nie tylko; W tym momencie wszyscy, którzy przechodzili dokocenie z przeszkodami, popłakali się w głos z zazdrości :D [...] jak patrzę na Dużego, to chwilami wydaje mi się, że zrobiliśmy
mu tym maluchem wielką krzywdę .... Ta, i dlatego go liże po mordzie :) Doświadczenia w dokocaniu nie mam, bo Behemot jest pojedynczy, a kluski z macią brałam w komplecie, ale mam wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi. Moje w każdym razie sypialnią są zainteresowane żywotnie, naszym towarzystwem ani trochę. Co do zabaw - jakkolwiek idiotycznie by to brzmiało, mam stuprocentową pewność, że kluszcza mać się wstydzi wygłupiać przy dzieciach :D Normalnie _nic_ jej nie rusza - kupę czasu byłam przekonana, ze jako kot podwórkowy zwyczajnie nie potrafi się bawić zabawkami, aż kiedyś przypadkiem zamknęłam się z nią w pokoju podczas sprzątania. Jak podniosłam spod fotela kijek ze sprężynką, to uch, ale się działo - i do dziś za zamkniętymi drzwiami łatwo ją sprowokować do zabawy, a przy kluskach udaje, że nie wie, o co chodzi. Myślę, że nie masz powodu do zmartwienia. Koty zafundowały Ci luksusową wersję aklimatyzacji. Być może Duży faktycznie jest nieco niepewny, może tu trzeba tak jak z dziećmi - zapewnić starszemu czas tylko dla niego? :) Ale ogólnie to chyba możesz spokojnie czekać na dalszy rozwój sytuacji. Pozdrawiam |
| siwa
|
Posted: 14 Cze 2006 10:20:47 Doświadczenia w dokocaniu nie mam, bo
Behemot jest pojedynczy, a kluski z macią brałam w komplecie, ale mam wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi. A nas jest dwoje ludzi. Weźmiemy dwa koty i rozdzielimy! |
| Krystyna Chiger
|
Posted: 14 Cze 2006 10:54:17 (...) mam wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi. Moje w każdym
razie sypialnią są zainteresowane żywotnie, naszym towarzystwem ani trochę. One potrafią to pogodzić - śpią i ze sobą i ze mną. W tym roku nie było jeszcze ciepłych nocy, a to jedyne co skłania moje koty do samotnego spania. |
| Mariusz Kruk
|
Posted: 14 Cze 2006 11:16:26 W dniu Wed, 14 Jun 2006 12:12:24 +0200, osoba określana zwykle jako Hanka Skwarczyńska pozwoliła sobie popełnić co następuje: Ta, i dlatego go liże po mordzie :) Doświadczenia w dokocaniu nie mam, bo
Behemot jest pojedynczy, a kluski z macią brałam w komplecie, ale mam wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi. I jak zwykle w przypadku kotów, ta reguła jest OKDR ;-) Gruby nie zna innego miejsca w nocy niż poduszka nad głową mojej TŻ. Po prostu nie ma innej opcji. Dzordz ostatnio z Liberał na zmianę radośnie kładą się na moich nogach z kolei. |
| Ewa Pawelec
|
Posted: 14 Cze 2006 11:26:40 Ta, i dlatego go liże po mordzie :) Doświadczenia w dokocaniu nie mam, bo
Behemot jest pojedynczy, a kluski z macią brałam w komplecie, ale mam wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi. Moje w każdym razie sypialnią są zainteresowane żywotnie, naszym towarzystwem ani trochę. Hm, u nas nie tak prosto, acz koty po prostu nie są nad życie zaprzyjaźnione, w każdym razie ich interakcje to głównie bójki i gonitwy plus wzajemne wygryzanie (a raczej wylizywanie) się z naszych kolan. W efekcie kocica przychodzi zawsze na wieczorne przytulanki, natomiast kocurro z całym zapałem przy nas śpi. No, rankiem na nas siadają, dając do zrozumienia że czas wstać i kocich nakarmić. Co do zabaw - jakkolwiek idiotycznie by to brzmiało, mam stuprocentową
pewność, że kluszcza mać się wstydzi wygłupiać przy dzieciach :D Normalnie [ciach opis] No w mordę Kajutek. Kocica od czasu Piksela zdecydowanie odżyła, ale równie zdecydowanie omija zabawki. Chyba że Piksello nie widzi, wtedy cichcem zamorduje jakąś myszkę. Ale niech się on _lub my_ pokaże jako zainteresowany... Ta niewinność na mordzie "kto, ja? Myszką? A gdzież". EwaP HF FH |
| Lidia
|
Posted: 14 Cze 2006 12:35:57 W tym momencie wszyscy, którzy przechodzili dokocenie z przeszkodami,
popłakali się w głos z zazdrości :D Heh czytałam przygody innych grupowiczów i przyznam szczerze, że byłam przerażona jak przywieźliśmy juniora ... ;-) Ale diabeł, czyli Duży, okazał się nie taki straszny, nie było żadnych łapoczynów, raczej obustronna ciekawość, Duży przez cały pierwszy wieczór chodził za małym w odległości 0,5m krok w krok a jak junior się na niego spojrzał, to Duży się peszył ;-) Nawet pierwsze mięsko wystawione na kolację zniknęło w paszczy juniora, nim się duży namyślił ;-) Bo Włodziu (Duży) to dooobry, kooofany kotek jest ;-) Myślę, że nie masz powodu do zmartwienia. Koty zafundowały Ci luksusową wersję aklimatyzacji. Być może Duży faktycznie jest nieco niepewny, może tu trzeba tak jak z dziećmi - zapewnić starszemu czas tylko dla niego? :) Ale
ogólnie to chyba możesz spokojnie czekać na dalszy rozwój sytuacji. Chyba rzeczywiście będziemy jeszcze wiecej czasu spędzać TYLKO ze starszakiem, i zapewniać go, że jest najważniejszy na świecie :-) Dziękuję serdecznie za dobre słowa i pozdrawiam Lidia i dwa futra, którym chyba upał doskwiera.... ;-) |
| Beth Winter
|
Posted: 14 Cze 2006 14:37:21 Witam(y) serdecznie, kilka dni temu mój dwuletni kastrat dostał towarzystwo. Była to decyzja jak najbardziej świadoma i przemyślana, wiadomo, że najlepszym przyjacielem kota jest drugi kot ;-) Chłopaki sie docierają i są chyba na jak najlepszej drodze do zawarcia kociej przyjaźni: No i tez stwierdze, ze juz nie masz na co narzekac :) Ja mialam identyczna sytuacje z Tosiem i Lestatem - w dodatku Lestat-wampirek zaczal od wgryzienia sie Toskowi w szyje. Starszy kot po prostu wydoroslal, bo musi malemu dawac przyklad, a do was nie przychodzi, bo ma inne zajecie. Jak juz sie wybawia, to bedziecie mieli na glowie oba. I w lozku tez. Zycze, zeby zaden nie robil za zmore nocna jak Lestat, bo szesc kilo kota na klatce piersiowej moze wywolywac odruchy mordercze. Moglo byc o wiele gorzej. Moja Pantera mimo zajmowania sie wychowywaniem Toska (pokazywala mu na sobie, jak ma sie myc, pilnowala zeby nie wskakiwal na skrzynki na balkonie, nauczyla go polowac) traktowala go raczej per noga, syczala, a jak podszedl za blisko, to obrywal. Oczywiscie nie przeszkadzalo to temu, ze gdy tylko przychodzil do pokoju Tosiek, to zaraz pojawiala sie tez czarna dama, bo przeciez trzeba pilnowac gowniarza... |
| Katarzyna Kulpa
|
Posted: 14 Cze 2006 14:55:39 ale mam wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi.
[...] aha. wez idz to powiedz Kropci, ktorej regularnie oddaje pol poduszki :) nasze koty lubia spac ze soba w tym sensie, ze wszystkie chcialyby to robic w jednym miejscu (= na nas). |
| Olik
|
Posted: 14 Cze 2006 15:55:38 Ta, i dlatego go liże po mordzie :) Doświadczenia w dokocaniu nie mam, bo
Behemot jest pojedynczy, a kluski z macią brałam w komplecie, ale mam wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi. eeee.. Milka bardzo nie lubi, gdy Kisiel się do niej usiłuje przytulić, za to uwielbia spać na mnie lub na TŻ albo między nami, pod kołdrą. Jednak najczęściej oba koty śpią z nami w łóżku, przytulone do mnie, ale oddalone o parę cm od siebie. Olik |
| Hanka Skwarczyńska
|
Posted: 14 Cze 2006 16:12:50 ale mam wrażenie, że koty jednak wolą spać ze sobą, niż z ludźmi.
[...] aha. wez idz to powiedz Kropci, ktorej regularnie oddaje pol poduszki :) Jesteście wszyscy banda brutali i tyle. Ja się tu pocieszam, że to wcale nie dlatego, że mnie kluchy nie lubią, a Wy mi tu takie. Nie bawię się :) Pozdrawiam H. (ja chcę koty, co śpią z człowiekiem, a nie żądają wpuszczenia do sypialni tylko po to, żeby się uwalić pod łóżkiem, w umywalce albo na parapecie za zasłoną i przespać tam pół nocy, a przez drugie pół latać po ścianach) |
| Katarzyna Kulpa
|
Posted: 14 Cze 2006 16:43:45 Jesteście wszyscy banda brutali i tyle. Ja się tu pocieszam, że to wcale nie dlatego, że mnie kluchy nie lubią, a Wy mi tu takie. Nie bawię się :) Pozdrawiam H. (ja chcę koty, co śpią z człowiekiem, a nie żądają wpuszczenia do sypialni tylko po to, żeby się uwalić pod łóżkiem, w umywalce albo na parapecie za zasłoną i przespać tam pół nocy, a przez drugie pół latać po ścianach) a pograzyc Cie? trzeba je bylo wpuszczac do sypialni i cierpliwie czekac, az sie naucza z toba spac... ; |
| Magda Schreiber
|
Posted: 15 Cze 2006 03:54:06 Co do zabaw - jakkolwiek idiotycznie by to brzmiało, mam stuprocentową
pewność, że kluszcza mać się wstydzi wygłupiać przy dzieciach :D Normalnie [ciach opis] No w mordę Kajutek. Kocica od czasu Piksela zdecydowanie odżyła, ale równie zdecydowanie omija zabawki. Chyba że Piksello nie widzi, wtedy cichcem zamorduje jakąś myszkę. Ale niech się on _lub my_ pokaże jako zainteresowany... Ta niewinność na mordzie "kto, ja? Myszką? A gdzież". Ja nie jestem pewna czy chodzi o jakiś wstyd. Z doświadczeń swoich i rodzinnych wychodzi mi raczej, że kot starszy ustępuje przed energiczniejszym. Znaczy zabawy myszkami trwają dopóki zestaw "kilo gnatów + pazury", nie wyląduje piewszy raz stateczniejszemu na łbie. Młode raczej nie mają głupich zahamowań i do zabawki lecą nie zwracając uwagi na jakiekolwiek przeszkody, o chowaniu szponów nie wspominając. W każdym razie mnie sie udało rzecz cała rozwiązac w sposób dość brutalny - w pewnym momencie brałam Fiedzia na ręce i bawiłam się z Ryksą. Podziałało o tyle, że teraz na ogół jakoś dzielą się czasem - jedno się zasapie, drugie przejmuje pałeczkę. Czasem jednak wciąż potrzebna jest interwencja - to nie zasze Fiodora muszę pacyfikować :) Pozdrawiam w pośpiechu (kot, spacer, MIAUUU!!) Magda +2 |
| Hanka Skwarczyńska
|
Posted: 16 Cze 2006 07:03:28 [...] trzeba je bylo wpuszczac do sypialni i cierpliwie czekac,
az sie naucza z toba spac... ; Ba. Trzeba było w ogole od razu zabrać mać z kluskami do domu, od smarkacza brać na ręce, przyzwyczajać do obcych, uczyć jeść różne dziwności z ręki[1]... Jakby człowiek wiedział, że się przewróci, to by sobie usiadł :) Pozdrawiam H. (której się ciągle jeszcze nie udało przekonać TŻ, że prawa kotów mają pierwszeństwo przed prawami ludzi ;) [1] Komiczna sprawa - kluski nie przyswajają idei jedzenia z ręki, jak się chce im dać coś dobrego, trzeba położyć na podłodze albo podać... na łyżeczce :) |
| Sowa
|
Posted: 16 Cze 2006 07:46:30 [1] Komiczna sprawa - kluski nie przyswajają idei jedzenia z ręki, jak się
chce im dać coś dobrego, trzeba położyć na podłodze albo podać... na łyżeczce :) Moje czorne tez nie potrafią pojąć, ze można zjeść coś co człowiek trzyma w ręce i im pod noski podtyka usłużnie. Chyba się brzydzą po prostu. :/ Z ziemi - owszem, owszem, czemu nie. Z ludzkiej ręki - prędzej z głodu padną. |
| Pajchiw
|
Posted: 16 Cze 2006 08:00:57 [1] Komiczna sprawa - kluski nie przyswajają idei jedzenia z ręki,
jak się chce im dać coś dobrego, trzeba położyć na podłodze albo podać... na łyżeczce :) Moje czorne tez nie potrafią pojąć, ze można zjeść coś co człowiek trzyma w ręce i im pod noski podtyka usłużnie. Chyba się brzydzą po prostu. :/ Z ziemi - owszem, owszem, czemu nie. Z ludzkiej ręki - prędzej z głodu padną. :-))) Moja czarnulka też - co najzabawniejsze, to Jej zachowanie wtedy - mrucenie, ocieranie się przybliżanie do ręki, oddalanie ślinienie się :) lizanie ręki i smakołyka, ale jednak nie weźmie jedzonka :-)) Żeby nie autentyczne przejęcie Koty sytuacją, to bym częściej próbował - bo ubaw jest przy tym nieprawdopodobny - ale tak to nie mam serca... :-)) Pzdr.: Pajchiwo |
| Marcin Gil
|
Posted: 16 Maj 2007 09:15:33 Hej! Mamy kotkę 8 miesięczną; Chcemy się dokocić: lepiej brać kocurka czy kicię? Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :) Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej? -Marcin i Bazylia |
| Krystyna Chiger
|
Posted: 16 Maj 2007 09:41:05 Mamy kotkę 8 miesięczną; Chcemy się dokocić:
lepiej brać kocurka czy kicię? A panna kota już po sterylce? Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :) Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej? Nie ma znaczenia, ale jeżeli weźmiesz kocura a kota jeszcze przed zabiegiem, to kocur 3-4 miesięczny, a panna na zabieg zanim facet skończy 6 miesięcy. Co prawda nie spotkałam "skocurzenia" u kota młodszego niż 9 miesięcy, ale u znajomych 6-miesięczny dorósł do znaczenia, a więc i do innych rzeczy też. |
| Ninik
|
Posted: 16 Maj 2007 10:52:08 Hej!
Mamy kotkę 8 miesięczną; Chcemy się dokocić: lepiej brać kocurka czy kicię? Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :) Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej? Nie ma znaczenia, bo i tak dwójka powinna być ciachnięta, u mnie miał być kocurek, ale w końcu mam dwie baby, albo raczej uniseksy już :) Lubią się bardzo, brat się śmiał że mam lesbijki ;) No chyba że kotka jeszcze nie ciachnięta (jak osiem miesięcy to lepiej się spieszyć!) to najpierw ją ciachnij właśnie. |
| Gośka
|
Posted: 16 Maj 2007 13:02:41 Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :)
Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej? Nie ma. Zupełnie. Wszystko zależy od charakteru kociaka. A gdyby był kocurek, to mógłby się nazywać Rozmaryn, albo Tymianek. ;) Gośka |
| Marcin Gil
|
Posted: 16 Maj 2007 15:54:30 Mamy kotkę 8 miesięczną; Chcemy się dokocić:
lepiej brać kocurka czy kicię? A panna kota już po sterylce? Nie. Niedawno była (chyba) pierwsza rujka. Chyba bo trwała 2 dni. Wet powiedział, że poobserwować ze 2 tygodnie i dopiero ciachać. Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :) Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej? Nie ma znaczenia, ale jeżeli weźmiesz kocura a kota jeszcze przed zabiegiem, to kocur 3-4 miesięczny, a panna na zabieg zanim facet skończy 6 miesięcy. Co prawda nie spotkałam "skocurzenia" u kota młodszego niż 9 miesięcy, ale u znajomych 6-miesięczny dorósł do znaczenia, a więc i do innych rzeczy też. Kota na pewno nie weźmiemy przed sterylką Bazylii. |
| YaaL
|
Posted: 16 Maj 2007 19:20:43 On Wed, 16 May 2007 15:02:41 +0200, Czyli: czy parka lepsza niż 2 baby? :)
Czy to nie ma znaczenia do bytności kociej? Nie ma. Zupełnie. Wszystko zależy od charakteru kociaka. A gdyby był kocurek, to mógłby się nazywać Rozmaryn, albo Tymianek. ;) Cynamon (Ancymon) albo Imbir, tylko musi być rudzielcem (: |
| Marcin Gil
|
Posted: 17 Maj 2007 06:14:20 On Wed, 16 May 2007 15:02:41 +0200,
Czyli: czy parka lepsza niďż˝ 2 baby? :)
Czy to nie ma znaczenia do bytnoďż˝ci kociej? Nie ma. Zupeďż˝nie. Wszystko zaleďż˝y od charakteru kociaka. A gdyby byďż˝ kocurek, to mďż˝gďż˝by siďż˝ nazywaďż˝ Rozmaryn, albo Tymianek. ;) Cynamon (Ancymon) albo Imbir, tylko musi byďż˝ rudzielcem (: Hihi.. Ale okazaĹo siÄ, Ĺźe bÄdzie druga baba. I teraz musimy dla niej imiÄ wymyĹliÄ. Ja chciaĹem faktycznie kocura rudzielca i dokĹadnie miaĹ byÄ Cynamon :) -Marcin |
| Krystyna Chiger
|
Posted: 17 Maj 2007 08:04:22 Hihi.. Ale okazaĹo siÄ, Ĺźe bÄdzie druga baba.
I teraz musimy dla niej imiÄ wymyĹliÄ. Melisa, szaĹwia :) Ja chciaĹem faktycznie kocura rudzielca i dokĹadnie miaĹ byÄ Cynamon :) Cynamonem nazwaĹam Ĺşrebaka :) WyrĂłsĹ wielki ancymon. |
| malalai
|
Posted: 17 Maj 2007 08:37:05 Hihi.. Ale okazało się, że będzie druga baba.
I teraz musimy dla niej imię wymyślić. Melisa, szałwia :)
galka muszkatolowa;))) pozdr malalai |
| . 1 . 2 . >> |
Czas ładowania strony (sek.): 0.653 miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności }{ forum ° gps° opisy gg ° kuchnia ° monety° sport° bez przesady |