° Forum ° Odpowiedz ° Rejestracja ° Szukaj °
° części - giełda samochodowa ° ATM materace ° antykwariat Warszawa - numizmatyka °

...

Fubi: / Poezja / ...
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . >>
Autor Wiadomość
MASALE

Posted: 2 Gru 2006 13:46:47



On Fri, 1 Dec 2006 17:20:09 +0100

Akurat!
Zgadzam się z Anią, że odchodzenie jest bardzo trudne.

Tylko wtedy jesli z druga osoba laczyly cie jakies uczucia.




Ania K.

Posted: 2 Gru 2006 14:43:38



Użytkownik Mme Kitzmoor napisał:


Jak wiele ludzi jest tak samotnych, że nawet Teściowa nie może
zaprowadzić do lekarza...


Teściowa sama łykała lek na schizofrenię... który zresztą potem matka
podała swoim dzieciom i sobie.

To tego, że to na schizofrenię nie załapałam...




Ania K.

Posted: 2 Gru 2006 14:45:58



Użytkownik michal napisał:

Wiecie co? Ja chyba powoli dochodzę do wniosku, że te nieszczęścia
kobiet, o których mówicie, tych bojących się odejść w porę i
rezygnujących z własnego szczęścia, utytłanych w koleinach codziennego
babrania się pichceniem i karmieniem łyżką potomstwa swoich panów
zdarzają się na ich własne życzenie.

Poniekąd masz rację, bo przecież co im broni odejść?
Często pada jako argument "dobro dzieci",przecież nie można im rozbić
rodziny.
No właśnie tego dotyczyło moje pytanie.
Sama, na dzień dzisiejszy, sobie nie wyobrażam zostać w takim związku.

Sądzę też, że gdyby stał się cud i kobieta taka wyzwoliłaby się z tych
pęt w "porę" (no przed 50-tką), to tylko po to, żeby zapętlić się w
następnym układzie. :))

Bardzo możliwe...

Chyba, że podjęłaby się terapii.





Ania K.

Posted: 2 Gru 2006 14:51:11



Użytkownik michal napisał:


A jakżesz nie? Kobiety są szyjami przecież naszych głów i w ten sposób
chcą dominować. Więc trzeba wykorzystać tę cechę (strach) i kiedy
widzimy w jej zachowaniu naturalną kobiecą bojaźń, to otaczamy ją
opiekuńczym ramieniem.

Toż to nadal nie jest wykorzystywanie kobiety jeno "ukołysanie" jej lęków :)

A kogóż można winić za brak otwartości, przepraszam? Nie chodzi mi o to,
żeby piętnować takie osoby i wciskać im winę. Chciałbym tylko ich
przekonać, żeby nie szukały niepotrzebnie tej winy gdzieś, nie wiadomo
gdzie, bo wówczas muszą niestety pozostać przy biadoleniu... :))

To inna sprawa, tylko chyba jednak łatwiej biadolić.

Czasem miałoby się ochotę walnąć patelnią w łeb, coby klepki się lepiej
poukładały ;)


No więc dlatego pytałem o stopień tego niebezpieczeństwa. Nie powinniśmy
jednak zapominać, że kazdy z nas jest od czegoś uzależniony. Od czekoś
złego, niekorzystnego. Jedni od jedzenia, inni od oglądania seriali tv,
Internetu, pracy, seksu... Więc w sumie za każdym razem, kiedy martwimy
się o kogoś bliskiego, to automatycznie przyganiamy garkom jako kotły. ;))

Hmmm... myślałam, że jestem uzależniona od kawy, a tu proszę, bez
problemu z niej zrezygnowałam.

Nie mam nałogów :P

I tak trzymaj! Niech inni zarażają się od Ciebie! Lepiej życiem dawać
przykład, niż pesrwadować. :))

Misiu drogi, nikt nie korzysta z przykładów innych, sam musi dojść do
wszystkiego :)





Ania K.

Posted: 2 Gru 2006 14:53:54



Użytkownik JIMMYtm napisał:


(...)

Co z nami mężczyznami.

Mogę się podpisać pod całością?

No proszę, myślałam, że to głównie kobiety mają takie problemy...
Może faktynie, jak pisała Mme, faceci o tym nie mówią na głos.


PS. Pozdrawiam ciepło Jim.




Ania K.

Posted: 2 Gru 2006 14:58:13



Użytkownik MASALE napisał:


To, co napisalas odnosi sie do wszystkich ludzi. Ludzie boja
sie zmian, zmiany niosa ze soba obawe i pytanie : "co
bedzie? i dlaczego gorzej?". Tak trudno uwierzyc nam, ze
damy rade, ze mamy mozliwosc osiagniecia czegos lepszego iz
tkwimy w jednym punkcie cale zycie nie rozwijajac sie, idac
za glosem starego polskiego powiedzenia: "lepsze gowniane
ale stabilne niz nie-wiadomo-jakie". A nie zyje sie nie
ryzykujac. Nie mozna sie rowniez niczego nauczyc nie
popelniajac bledow.

Otóż to.
Tylko skąd taki pomysł na myślenie?
Dlaczego nie wiemy, że zasługujemy na najlepsze?

I czasem nie ma sensu zadawac pytan. Odpowiedzi na
niektore z nich czaja sie w przyszlosci i pojawia sie
dopiero po pokazaniu sie skutkow jakiegos dzialania a nie
analizie logicznej.

Lubię zadawać pytania. Dzięki nim dowiaduję się o różnych spojrzeniach,
odpowiedziach.

Godzac sie z pewnymi rzeczami. Jezeli akceptujesz swoj stan
rzeczy - rob to w pelni, jezeli nie podoba Ci sie on - zmien
go.

To co piszesz jest dla mnie oczywiste, ale jak przychodzi co do czego
jakże trudne do zrealizowania. (Tak mniemam).




Mme Kitzmoor

Posted: 2 Gru 2006 23:49:54




Jak wiele ludzi jest tak samotnych, że nawet Teściowa nie może
zaprowadzić do lekarza...
Teściowa sama łykała lek na schizofrenię... który zresztą potem matka
podała swoim dzieciom i sobie.
To tego, że to na schizofrenię nie załapałam...


Ja załapałam, bo na filmie byłam ze specjalistą. Też bym pewnie nie
skojarzyła, że to haloperidol ;] Ciekawe czy chwyt był zamierzony.

Pozdrawiam
Iff




michal

Posted: 3 Gru 2006 00:06:59



Sądzę też, że gdyby stał się cud i kobieta taka wyzwoliłaby się z
tych pęt w "porę" (no przed 50-tką), to tylko po to, żeby zapętlić
się w następnym układzie. :))

Bardzo możliwe...


Chyba, że podjęłaby się terapii.

Tzn poddałaby się... I być może związała z terapełtą :D

pozdrawiam
michał






michal

Posted: 3 Gru 2006 00:15:29




Misiu drogi, nikt nie korzysta z przykładów innych, sam musi dojść
do
wszystkiego :)

Mogłabyś to jeszcze powtórzyć? Tak fajnie brzmi: "Misiu drogi". :))))

Ja dochodziłem nie sam, Falski mi pomagał... :D

pozdrawiam
michał






Kazio Bandyta

Posted: 4 Gru 2006 10:44:12




Lubię zadawać pytania. Dzięki nim dowiaduję się o różnych spojrzeniach,
odpowiedziach.

Nie zadajesz pytania, nie słyszysz odpowiedzi.
Spokój ducha nie bierze sie niestety z jego nadaktywności :P

Innymi słowy, jak już zadajesz pytanie, i poznałeś odpowiedź, to nie zdziw
się potem że "przesłuchanie" się przedłuża.





michal

Posted: 4 Gru 2006 18:00:39




Lubię zadawać pytania. Dzięki nim dowiaduję się o różnych
spojrzeniach, odpowiedziach.

Nie zadajesz pytania, nie słyszysz odpowiedzi.

Spokój ducha nie bierze sie niestety z jego nadaktywności :P
Innymi słowy, jak już zadajesz pytanie, i poznałeś odpowiedź, to nie
zdziw się potem że "przesłuchanie" się przedłuża.

Zapewniam Cię, że Ania nie jest facetem. :)

pozdrawiam
michał






MASALE

Posted: 4 Gru 2006 22:13:09




Zapewniam Cię, że Ania nie jest facetem. :)

Zapewniam cie, ze to nie ma zwiazku.




michal

Posted: 4 Gru 2006 23:53:50



Zapewniam Cię, że Ania nie jest facetem. :)

Zapewniam cie, ze to nie ma zwiazku.


Nie moim zdaniem.

michał






Ania K.

Posted: 5 Gru 2006 13:41:59



Użytkownik Kazio Bandyta napisał:

Innymi słowy, jak już zadajesz pytanie, i poznałeś odpowiedź, to nie zdziw
się potem że "przesłuchanie" się przedłuża.


Ani się nie dziwię, ani mi to przeszkadza :)




Ania K.

Posted: 5 Gru 2006 13:42:35



Użytkownik Kazio Bandyta napisał:



Lubię zadawać pytania. Dzięki nim dowiaduję się o różnych spojrzeniach,
odpowiedziach.


Nie zadajesz pytania, nie słyszysz odpowiedzi.
Spokój ducha nie bierze sie niestety z jego nadaktywności :P

Innymi słowy, jak już zadajesz pytanie, i poznałeś odpowiedź, to nie zdziw
się potem że "przesłuchanie" się przedłuża.


Hmmm... a w ogóle to nawet nick chyba nie jest męski o reszcie nie
wspominając :)




ksMarcin

Posted: 5 Gru 2006 23:10:39





michal:

Zapewniam Cię, że Ania nie jest facetem. :)

Medycyna zna różne przypadki bracie Michale. Nie wiem czy wiesz, ale
rozróżnia się cechy płciowe: pierwszorzędowe - odrębność gonad,
drugorzędowe - odrębność dróg płciowych i narządów kopulacyjnych,
i trzeciorzędowe - odmienność postaci, np. wielkości, kształtów, uwłosienia,
ubarwienia. Zauważ, że na pierwszy (a nawet i drugi :)) rzut oka mógłbyś
ocenić co najwyżej cechy trzeciorzędowe.
Osobiście wyróżniam jeszcze cechy czwartorzędowe - nick zakończony na "a" :)
No ale to może być mylące. :)
Trudno też w pełni ufać świadectwu osoby zainteresowanej.
Bo może np.: popełniać błędy poznawcze, konfabulować, bądź świadomie kłamać.

Jesteś pewien bracie, że istota żywa z rodziny człowiekowatych, za którą
ręczysz ma w komórkach po 2 chromosomy płci X?

Z bogiem.
ksMarcin.

---
"Wszelkie poczynania okryte są błędem,
tak jak ogień dymem"















Kazio Bandyta

Posted: 7 Gru 2006 11:19:53




Zapewniam Cię, że Ania nie jest facetem. :)

Wiem o tym dobrze :)

lol




Kazio Bandyta

Posted: 7 Gru 2006 11:24:27




Zapewniam Cię, że Ania nie jest facetem. :)
Zapewniam cie, ze to nie ma zwiazku.
Nie moim zdaniem.


heheheheheh

Sorry man... ale ubawiłem sie dzięki tobie jak dawno mi się nie zdażyło.
No offence. i w ogóle... przecież nie możesz się orientować.

A swoją drogą to mamy ciekawy ten język polski.
Pojęcie człowiek mimo że odnosi się do ... chyba... wszystkich 40 milionów
polaków, ma rodzaj męski. Pojęcie osoba, żeński.
Ser... znowu męski. Dziwne. Czyżby wpływ angielszczyzny?




Morderca uczuć

Posted: 9 Gru 2006 12:23:02



Wreszcie post ważny, dotykający większego problemu. :)

Co z nami kobietami jest nie tak?
Czego się tak boimy?
Czemu nie potrafimy odejść w porę?

To typowe dla Polek. Wmawiają sobie i partnerowi miłość. Później
przeradza się to w piekło dla nich i dzieci.

Decydujemy się na to mając 50 lat, kiedy już mamy małe szanse na nowe
życie rozgoryczone nim,
albo kiedy On już nas zostawi.

Najczęściej on zostawia, ale robi to za późno. Był głupi na samym
początku, zaślepiony miłością do oszustki. Na bank od dawna
korzystał z usług prostytutek.

Czemu kurwa to życie takie popierdolone?
Czemu te pokusy stają na drodze drwiąc z nas?
Co i kto chce nam coś udowodnić?
Kto i czego chce nas nauczyć?

Słusznie.

Smutno wokół i jak tu się cieszyć swoim szczęściem?
Jak podnosić najbliższych?
Jak być?

IMO, być szczerym, prawdomównym a to wymaga odwagi. Chodzi o samego
siebie oraz innych.
Kobiety kiszą się w nieudanych związkach, marnują życie. Gdy jest
późno, osiągają pewien wiek, rodzina pyta "kiedy wyjdziesz za
mąż, kiedy dziecko?". I decydują się na udawanie miłości przed
pierwszym lepszym, który jest. Wg mnie to jakieś 70-80 małżeństw w
Polsce. Czemu akurat u nas? Bo żyjemy w zabiedzonym, pełnym
ludowo-katolickiej hipokryzji kraju. Kobiety nie wiedzą jaką pełnić
rolę, nie mają odwagi ani możliwości aby się realizować. Czasy
się zmieniają, ale nieszczęśliwe związki były i będą.

MU





Ania K.

Posted: 10 Gru 2006 10:43:07



Użytkownik Morderca uczuć napisał:


To typowe dla Polek. Wmawiają sobie i partnerowi miłość. Później
przeradza się to w piekło dla nich i dzieci.

Myślisz, że tylko dla Polek?? Chyba nie do końca...
Tylko czemu ten partner w takiej sytuacji nie weźmie sprawy w swoje ręce?


Najczęściej on zostawia, ale robi to za późno. Był głupi na samym
początku, zaślepiony miłością do oszustki. Na bank od dawna
korzystał z usług prostytutek.

Na samym początku to oboje byli "ślepi"- taki urok zauroczenia :)
Dlaczego oszustki? Może nie robiła tego z premedytacją? Może sama
chciała wierzyć, że to miłość?


Kobiety kiszą się w nieudanych związkach, marnują życie. Gdy jest
późno, osiągają pewien wiek, rodzina pyta "kiedy wyjdziesz za
mąż, kiedy dziecko?". I decydują się na udawanie miłości przed
pierwszym lepszym, który jest.

Chyba aż tak strasznie nie może być?? :)
Kobiety też mają rozum, wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach łatwiej
im dystansować się do tych pytań. Choć na pewno są przykre...

Czasy
się zmieniają, ale nieszczęśliwe związki były i będą.

I myślę, że nie tylko w Polsce...

Co żeś się tej Polski tak uczepił?? :)





Morderca uczuć

Posted: 10 Gru 2006 13:37:52



Myślisz, że tylko dla Polek?? Chyba nie do końca...
Tylko czemu ten partner w takiej sytuacji nie weźmie sprawy w swoje ręce?

Polki znam i znam naszą kulturę, obyczaje. Nie widzę podobnej
sytuacji w innych krajach, zwłaszcza cywilizowanych, gdzie często
kobiety wiedzą czego chcą, są samodzielne, wykształcone i są
prawdziwymi partnerkami a nie "matkami-polskami", kurami domowymi
(chyba, że we Włoszech, ale tam jest jeszcze inna sytuacja, inny
temperament). Na świecie nikt nie zwraca uwagi kto z kim, kiedy i
dlaczego. U nas panuje pseudo-moralność, kobietę, która często
zmienia partnerów nazywa się kurwą, a przecież powinna mieć
jednego do śmierci i co niedziela chodzić z nim do kościoła. I też
u nas jest bieda, wysokie bezrobocie, ludzie nie mają mieszkań,
ciężko się utrzymać samemu. Kobieta czuje presję na ołtarz,
która przesłania jej dążenie do prawdziwego szczęścia.
Reasumując... nie ma u nas wolności, a ta jest potrzebne aby robić w
życiu to, co słuszne a nie konieczne, czy też "mniejsze zło". Nie
ma też wzorców - matka wyszła za mąż dla pieniędzy albo dlatego,
że była w ciąży. Stąd częsta jest u nas prostytucja domowa. Nie
chcesz tak żyć? To oczywiste, stąd biorą się frustracje, podobne
do tych, która opisałaś w pierwszym poście.

A co może partner? Facetowi zależy tylko na tym aby panna była w
miarę ładna, w miarę przyzwoita, w miarę dobrze gotowała.
Mężczyzna niewiele potrzebuje. Jeśli trafia mu się fajna
dziewczyna, wierzy w jej zakłamaną miłość (kobiety potrafią
udawać zakochane - sam się o tym przekonałem). Dopiero po latach
dowiaduje się z kim jest w związku, kiedy żona go olewa, zaczyna
pić, ćpać albo spędzać więcej czasu w pracy.

Na samym początku to oboje byli "ślepi"- taki urok zauroczenia :)
Dlaczego oszustki? Może nie robiła tego z premedytacją? Może sama
chciała wierzyć, że to miłość?

Racja. Ale czy naprawdę w miłość można uwierzyć? Uwierzyć że
przyjdzie z czasem? sporo kobiet tak uważa, na zasadzie "ciocia
pokochała wujka dopiero po ślubie, więc i mi się uda". A to bzdura.
Od początku ludzie muszą czuć, że z poznaną osoba wiąże ich
jakaś nierozerwalna nić. Niestety sporo dziewczyn jest z chłopakami
tylko dlatego, że nie chcą być samotne, chcą mieć kogo
przedstawić rodzinie i z kim pójść na imprezę. Często lecą na
pieniądze, dla wygody czy spokoju. Kiedy po latach facet się
oświadcza, mają problem z decyzją. Najczęściej zmuszają się aby
powiedzieć "tak". To oszustwo wobec samego siebie, o facecie nie
wspominając.

Chyba aż tak strasznie nie może być?? :)
Kobiety też mają rozum, wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach łatwiej
im dystansować się do tych pytań. Choć na pewno są przykre...

Oczywiście. Dziś nie tyle łatwiej się dystansować, co znaleźć
wymówkę typu "nie mam dobrej pracy, muszę iść na studia
podyplomowe, muszę wziąć kredyt na mieszkanie, więc sama zrozum
babciu...". A co mają mówić dziewczyny z prowincji? Polska B to
jakieś 70 proc. społeczeństwa. Dziewczyna pracuje w spożywczaku,
kręci się wokół niej 3 dresiarzy, więc kombinuje "dwóch chce
tylko seksu, wezmę za męża trzeciego, przynajmniej ma dobre auto..".
Znam przypadek takiej jednej wydanej za starego, lokalnego biznesmena.
Gwałci młodziutką żonę w odbyt a koleżanka załatwia jej leki po
kryjomu. Panna ma młodego kochanka ale nie odejdzie do niego, bo jest
biedny, nie kupi futra z norek. Poza tym "co by rodzina powiedziała,
gdyby zostawiła wspaniałego męża". Powiesz, że głupota,
chciwość, merkantylizm... Ok, ale takie są Polki. Nie neguję ich
podejścia, każdemu jest ciężko.

Co żeś się tej Polski tak uczepił?? :)

Spójrz np. na Czechy. Kraj laicki, ludzie cenią hedonizm, wolność,
wygodę. Nie ma presji kościoła, rodziny itd. Inna kultura, mniej
frustracji, mniej błędnych życiowych decyzji, inna rola kobiety w
społeczeństwie od pokoleń. Nie wspomnę o USA, gdzie dziewczyny same
stawią facetom drinki w barze :) U nas jest popieprzona sytuacja
wynikająca z połączenia hipokryzji, religii, kultury wiejskiej,
miejskiej (dulszczyzna i blokersi), konfliktu wzorców z oper mydlanych
i kultury narodowej. Plus bieda, bezrobocie itd.

MU





Ania K.

Posted: 10 Gru 2006 14:24:00



Użytkownik Morderca uczuć napisał:


gdzie często
kobiety wiedzą czego chcą, są samodzielne, wykształcone i są
prawdziwymi partnerkami a nie "matkami-polskami", kurami domowymi
(chyba, że we Włoszech, ale tam jest jeszcze inna sytuacja, inny
temperament).

Znam dużo kobiet w Polsce, które wiedzą czego chcą, realizują się, uczą
nieustannie, które potrafią między czasie na chwilę wcielić się w rolę
i realizowania się w sferze zawodowej.

Także nie generalizuj tak :)

Inną sprawą jest, że te same kobiety potrafią mieć problemy z odejściem
od męża... myślę, że to raczej trudna decyzja, bo pewnie zawsze istnieje
nadzieja, że uda się wyjść z tego kryzysu. I tak akurat też myślę ja,
ale pod jednym warunkiem - dać sobie określony czas na tą "poprawę",
jeśli nic z tego nie wychodzi... cóż... chyba pozostaje tylko odejść.

I tu pojawiają się schody, bo "ja tego nie potrafię, jak ja sobie
poradzę" itp. Tego na dzień dzisiejszy nie rozumiem.

I też
u nas jest bieda, wysokie bezrobocie, ludzie nie mają mieszkań,
ciężko się utrzymać samemu. Kobieta czuje presję na ołtarz,
która przesłania jej dążenie do prawdziwego szczęścia.

Bieda panuje nie tylko u nas. W bogatych krajach też jest sfera biedy.

A co może partner? Facetowi zależy tylko na tym aby panna była w
miarę ładna, w miarę przyzwoita, w miarę dobrze gotowała.
Mężczyzna niewiele potrzebuje.

Taaa.... i tylko ta kobieta jest wszystkiemu winna... Dziwne podejście.
Oboje są odpowiedzialni za swój związek.

Jeśli trafia mu się fajna
dziewczyna, wierzy w jej zakłamaną miłość (kobiety potrafią
udawać zakochane - sam się o tym przekonałem). Dopiero po latach
dowiaduje się z kim jest w związku, kiedy żona go olewa, zaczyna
pić, ćpać albo spędzać więcej czasu w pracy.

Po wielu latach często zdarza się kryzys i mało który związek obędzie
się bez niego. Często pojawia się to olewanie i nie tylko u kobiet, bo
faceci potrafią równie pięknie olewać.
Pytanie tylko ile to trwa. Jeśli zbyt długo i nie ma szans na lepsze... j.w.


Racja. Ale czy naprawdę w miłość można uwierzyć?

Nie wiem... Ja kochałam.
Myślę, że taki ktoś nie zdaje sobie sprawy, że chce wierzyć co naprawdę
czuje. Po latach może się dopiero przyznać przed sobą czy to faktycznie
było to.

Niestety sporo dziewczyn jest z chłopakami
tylko dlatego, że nie chcą być samotne, chcą mieć kogo
przedstawić rodzinie i z kim pójść na imprezę. Często lecą na
pieniądze, dla wygody czy spokoju. Kiedy po latach facet się
oświadcza, mają problem z decyzją. Najczęściej zmuszają się aby
powiedzieć "tak". To oszustwo wobec samego siebie, o facecie nie
wspominając.

Rany... te kobiety naprawdę Cię skrzywdziły...
Wiem, że takie kobiety istnieją, ale uwierz... nie tylko takie.


`Ok, ale takie są Polki. Nie neguję ich
podejścia, każdemu jest ciężko.

Ja jak lubię takie generalizowanie...

Podejrzewam, ze w tym wszystkim dużą rolę odgrywają rodzice, którzy nie
potrafią wychować swoich dzieci w poczuciu własnej wartości. Mnóstwo
ludzi ma z tym problemy niestety. Nie potrafią też wspierać, tylko
krytykują. O to przecież zdecydowanie łatwiej...





MASALE

Posted: 10 Gru 2006 15:07:11




Polki znam i znam naszą kulturę, obyczaje. Nie widzę podobnej
sytuacji w innych krajach, zwłaszcza cywilizowanych, gdzie często
kobiety wiedzą czego chcą, są samodzielne, wykształcone i są
prawdziwymi partnerkami a nie "matkami-polskami", kurami domowymi
(chyba, że we Włoszech, ale tam jest jeszcze inna sytuacja, inny
temperament).

Aby dokonac w miare obiektywnej oceny musialbys rownie dobrze znac kultury
i obyczaje narodow z ktorymi porownujesz.

A co może partner? Facetowi zależy tylko na tym aby panna była w
miarę ładna, w miarę przyzwoita, w miarę dobrze gotowała.
Mężczyzna niewiele potrzebuje. Jeśli trafia mu się fajna
dziewczyna, wierzy w jej zakłamaną miłość (kobiety potrafią
udawać zakochane - sam się o tym przekonałem). Dopiero po latach
dowiaduje się z kim jest w związku, kiedy żona go olewa, zaczyna
pić, ćpać albo spędzać więcej czasu w pracy.

Z tego, co piszesz rysuje sie obraz faceta nieudacznika, ktory poddaje sie
kontroli zlych, niby-glupich kobiet, a jednak tak przebieglych, ze robia
go w konia, co przychodzi im z tym wieksza latwoscia, ze koles nie mysli.
Masz racje, Polska pelna jest glupich meskich cip, ktore sa odpowiedzialne
za stan rzeczy, ktory przedstawiles.




Morderca uczuć

Posted: 10 Gru 2006 17:25:43



Aby dokonac w miare obiektywnej oceny musialbys rownie dobrze znac kultury
i obyczaje narodow z ktorymi porownujesz.

Łączę trwanie w toksycznych małżeństwach z poziomem zamożności.
A to już jest dobrze określone. W krajach rozwiniętych ludzie mają
więcej swobody, wolności. Sami decydują co robią, gdzie mieszkają
i z kim. Łatwiej im podjąć decyzję o rozstaniu, wyprowadzeniu się,
rozwodzie. U nas przeważa model "ide z domu rodziców do domu męża".
To nie sprzyja partnerstwu, podejmowaniu ryzykownych decyzji i
rozstaniom w sytuacjach katastroficznych. Tak więc poziom zamożności
ma wpływ na kulturę życia, której częścią są ewentualne zmiany.

Z tego, co piszesz rysuje sie obraz faceta nieudacznika, ktory poddaje sie
kontroli zlych, niby-glupich kobiet, a jednak tak przebieglych, ze robia
go w konia, co przychodzi im z tym wieksza latwoscia, ze koles nie mysli.
Masz racje, Polska pelna jest glupich meskich cip, ktore sa odpowiedzialne
za stan rzeczy, ktory przedstawiles.

Nie do końca winię mężczyzn, bo często nie są świadomi
manipulacji, tego, że kobieta wmawia sobie i jemu wielką miłość a
naprawdę bierze go za męża, gdyż nie widzi innego wyjścia.
Ale faktycznie, wielu facetów to cipy. Nawet tutaj na grupie
widziałem posty typu "źle się dzieje w moim związku, narzeczona
chyba się z kimś spotyka, więc muszę się z nią szybko ożenić".
I tak wielu robi. Jeden grupowicz, gdy miał problem z kobietą,
wywiózł ją do rodziców aby oni namówili ją do małżeństwa...

MU





Ania K.

Posted: 10 Gru 2006 19:30:50



Użytkownik Morderca uczuć napisał:

Łączę trwanie w toksycznych małżeństwach z poziomem zamożności.

To może nie pisz Polacy a ludzie biedni.
To zasadniczo zmienia postać rzeczy. Kobiety o których pisałam nie były
tymi z najbiedniejszych rodzin i problem "nie odchodzenia" nie łączył
się z brakiem perspektyw "zarobkowych", choć problem finansowy też w
jakimś stopniu trzyma je przy mężach, ale nie tylko. Jakby przyszło co
do czego spokojnie dałyby sobie radę finansowo.


Nie do końca winię mężczyzn, bo często nie są świadomi
manipulacji, tego, że kobieta wmawia sobie i jemu wielką miłość a
naprawdę bierze go za męża, gdyż nie widzi innego wyjścia.

Jednym słowem nadal podtrzymujesz tezę, że facet to bezmózgowiec...
Jak dobrze, że takich nie spotykam...






Morderca uczuć

Posted: 11 Gru 2006 18:50:54



Jednym słowem nadal podtrzymujesz tezę, że facet to bezmózgowiec...

Nie. Każdego można zmanipulować, nakłamać w żywe oczy. Kobiety to
świetnie robią, wykorzystując cały wachlarz środków
działających na mężczyzn. Nie jest to kwestia niskiego IQ u
manipulowanego, chyba, że mówisz o inteligencji emocjonalnej.

Jak dobrze, że takich nie spotykam...

To wyjdź im naprzeciw, może stwierdzisz, że życie nie jest aż tak
popierdolone... :)

MU





Ania K.

Posted: 13 Gru 2006 14:46:39



Użytkownik Morderca uczuć napisał:

Nie. Każdego można zmanipulować, nakłamać w żywe oczy. Kobiety to
świetnie robią, wykorzystując cały wachlarz środków
działających na mężczyzn. Nie jest to kwestia niskiego IQ u
manipulowanego, chyba, że mówisz o inteligencji emocjonalnej.

Ale się uparłeś na te kobiety...


To wyjdź im naprzeciw, może stwierdzisz, że życie nie jest aż tak
popierdolone... :)

Oj to tym bardziej nie chcę ich spotykać :)




MASALE

Posted: 13 Gru 2006 21:38:26




Ale się uparłeś na te kobiety...

Moze jakis uraz.




Ania K.

Posted: 14 Gru 2006 11:04:26



Użytkownik MASALE napisał:


Ale się uparłeś na te kobiety...


Moze jakis uraz.


Na to wygląda.




Iza

Posted: 18 Lut 2007 21:37:20



...

Już nie powiem:
to krwawienie
cię zabije

Nie poprowadzę
dwa kroki
od łóżka do telefonu

Teraz jedynie
dotknę cię czule
przez warstwę lateksu

Odnajdę
cienką niebieską linię:
to jej wina

Chcesz
skażemy ją razem
na śmierć

I.






<< . 1 . 2 . 3 . 4 . >>
Twoja wypowiedź

Bold Style  Italic Style  Underlined Style  Image Link  Insert URL  Email Link  Wyłącz BB code


Zanim wyślesz jakąś wiadomość z polskimi znakami, upewnij się czy kodowanie znaków w twojej przeglądarce to ISO-8859-2
 » Login  » Hasło 
 

Online: Odwiedzający - 2
+ - 0
Najwięcej odwiedzających: 67 [9 Mar 2010 22:14:36]
Odwiedzający - 67 / + - 0

Czas ładowania strony (sek.): 0.801
miniBB.net © 2001-2010 Polityka Prywatności }{ forum ° gps° opisy gg ° kuchnia ° monety°
sport° bez przesady


  • Pochwała - Hubert z załogš motogumy.pl
  • O, ktos do Hubiego w koncu w celu zmiany opon podjechal :) -- Lukasz Transalp XL650V, WAW
    wiecej
  • Prostowanie aluminiowych felg
  • Wiec pytanie jest nastepujace: jakie niesie za soba niebezpieczenstwo jazdy na prostowanych felgach? Czy da sie to zrobic dobrze tak zeby pozniej nie zrobic sobie kuku? Czytalem o jakims przeswietlaniu przed/po prostowaniu w celu znalezienia mikropekniec...
    wiecej